Nie żyje Bogusław Najnigier († 86 l.), były dyrektor Dekory i honorowy obywatel Żar. Wyjechał na święta do dzieci. Miał być z powrotem po dwóch tygodniach. Ale do przyjaciół już nie wróci. Zmarł w niedzielę, 3.01.
Na święta Bożego Narodzenia pojechał do dzieci do Wrocławia. Miał tam spędzić dwa tygodnie, potem wrócić do Żar. W sobotę, 2.01., trafił do szpitala z krwotokiem. Wydawało się, że lekarzom udało się ustabilizować jego stan, ale w niedzielę rano B. Najnigier zmarł. Miał trójkę dzieci – Sławomira, Janusza i Beatę, ośmioro wnucząt i dwie prawnuczki. Najmłodsza na świat przyszła w listopadzie.
Grzybiarz, myśliwy, działkowiec
B. Najnigier z żoną Barbarą przeżyli wspólnie 56 lat, aż do nagłej śmierci pani Barbary w 2013 roku. – Byli niezwykle szczęśliwym, zgodnym małżeństwem. Takim prawdziwym wzorem. Tato bardzo kochał mamę, był nią wprost zafascynowany – opowiada S. Najnigier. – Mama była typową opiekunką domowego ogniska, dbała, by był on azylem dla każdego. Ojciec był typem pracoholika. Trudno orzec, czy to wada, czy zaleta, ale faktem jest, że żył swoją pracą – zaznacza S. Najnigier.
Jaki był na co dzień? – Do dziś w rodzinie krąży anegdota o tym, jak ojciec mówił, pod jakim kątem należy trzymać szpadel w czasie przekopywania ziemi – wspomina S. Najnigier. – Był zapalonym grzybiarzem. Znał się na grzybach. Było też myślistwo. Wzięło się trochę z konieczności, bo tato lubił obcować z lasem. Jeden z ministrów był zapalonym myśliwym i lubił tu do nas przyjeżdżać. Tak się zaczęło – opowiada syn.
B. Najnigiera wspominają też przyjaciele.
– Był człowiekiem wielkiej kultury. Spotykaliśmy się często w czasach, gdy on był dyrektorem Dekory, a ja Przedsiębiorstwa Gospodarki Komunalnej – mówi Roman Pogorzelec, były burmistrz Żar. Wspomina, że brali udział we wspólnych polowaniach. – Spotykaliśmy się w „najnigierówce”, leśnym domku, gdzie częstował nas wyborną zupą rybną. Przygotowywał ją sam, a głównym składnikiem były karpie z pobliskiego stawu. Często nam śpiewał i sypał dowcipami jak z rękawa – opowiada R. Pogorzelec.
– W towarzystwie krążyło takie określenie, że Bogumił jest trochę jak Napoleon, czyli mały wielki człowiek. Był świetnym organizatorem. Kompetentny, skuteczny człowiek. Byliśmy sąsiadami przez płot, spotykaliśmy się zawodowo i prywatnie. Bardzo się lubiliśmy. Ostatnio, jak się widzieliśmy, powiedział, że ja jestem po siedemdziesiątce i mam jeszcze sporo czasu przed sobą i że po osiemdziesiątce człowiek robi się coraz słabszy – mówi Kazimierz Protas, były dyrektor dawnej Odzieżówki.
B. Najnigier był zapalonym działkowcem. – Dzielił się każdą śliwką, wiśnią, jabłkiem. Ja mu za to dawałam pomidory. Prosił wtedy jeszcze zazwyczaj o cebulkę, żeby kanapka była smaczniejsza – uśmiecha się Janina Wełna z Żar. – Byliśmy sąsiadami z działki. Odwiedzaliśmy się przez cały sezon, piliśmy kawę o godz.12. Umawialiśmy się, że na wiosnę znowu się spotkamy. To bardzo smutne, że zabraknie go przy naszym stoliku – mówi pani Janina.
Honorowy obywatel
Dyrektorem naczelnym Dekory B. Najnigier został w 1968 r. i pełnił tę funkcję do 1991 r. Wówczas przeszedł na emeryturę. Za swoje osiągnięcia zawodowe i społeczne otrzymał m.in. Krzyż Kawalerski Orderu Odrodzenia Polski, odznaczenia od ministrów obrony narodowej, przemysłu lekkiego, leśnictwa i przemysłu drzewnego, spraw wewnętrznych, kultury. Został odznaczony za zasługi w rozwoju województwa zielonogórskiego. W roku 1989 został wyróżniony tytułem honorowego obywatela Żar.
– Cenił to ponad inne odznaczenia i honory, bo właśnie z Żarami był związany przez większość swojego życia – mówi S. Najnigier.
Msza żałobna w intencji B. Najnigiera odbędzie się dzisiaj (w piątek, 8.01.) o godz. 11 w kościele p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny przy ul. 11 Listopada w Żarach. O godz. 13 na cmentarzu komunalnym w Żarach rozpocznie się ceremonia pogrzebowa.
25
Poprzedni artykuł