Wojewódzkie obchody Światowego Dnia Sybiraka w Żaganiu zorganizowali członkowie jego żagańskiego koła wraz z kolegami i koleżankami z całego Lubuskiego.
Uroczystą akademię w żagańskim pałacu poprzedziła wystawa „Sybir nasza Golgota” ukazującą losy lubuskich zesłańców.
– Sybiraków w powiecie żagańskim jest coraz mniej. Obecnie około 60 osób, dlatego śpieszą się przekazywać swoją historię i miłość do Ojczyzny kolejnym pokoleniom – mówi Jadwiga Jastrzębska, prezes żagańskiego koła nr 9 Związku Sybiraków, córka zmarłej trzy lata temu Sybiraczki, Marii Jastrzębskiej (twórczyni i wieloletniej prezes koła w Żaganiu – red.). – Uczymy pielęgnować pamięć o tych zdarzeniach, nie tylko poprzez pomniki i krzyże. Co roku młodzież uczestniczy w konkursach, poznają te straszne losy zesłanych w głąb Rosji Polaków. Przez wiele lat w Polsce Ludowej historia Sybiraków była białą, wstydliwą dla władz kartą. Byli obywatelami drugiej kategorii, bez szans na awans zawodowy i społeczny. Kazano im kłamać. Mojej mamie kazano mówić, że sama wyjechała na Sybir. W rzeczywistości zesłano ją tam jako jedenastolatkę, wraz z rodzicami, trójką rodzeństwa i 90-letnią babcią, tylko dlatego, że nasz dziadek służył w armii Józefa Hallera. Tam jedni pracowali w kopalni, inni – przy wyrębie lasu. Dziennie jedli kromkę chleba, około 80 deko. Do domu wrócił co trzeci z zesłańców. Niestety, dziadek i prababcia nie przeżyli zsyłki. W 1942 r. umarli w z głodu. Pani Maria przeżyła i jako 17-latka wróciła do Polski, po wojnie. Dopiero w latach 80. XX w. miała możliwość mówienia o tym, co nas spotkało.

