Po pięciu latach sądowej batalii w sprawie nielegalnego składowania niebezpiecznych substancji w Wiechlicach miał zapaść wyrok. Nie zapadł, bo… sąd wznowił przewód sądowy, dopuszczając opinię kolejnego biegłego.
Na ławie oskarżonych jest pięć osób, na czele z właścicielem warszawskiej spółki Formid, który od pięciu lat składuje na terenie zakładu przy ul. Jesionowej w Wiechlicach kilkaset mauzerów z niebezpiecznymi substancjami. Po kontrolach Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, który stwierdził nielegalne składowanie i wyciek niebezpiecznych substancji do gleby, nałożono na właściciela kary. Ale to nic nie poskutkowało. Sprawa znalazła się na wokandzie. Miał zapaść wyrok w ich sprawie, ale sędzia wyznaczył kolejną wokandę na 5 grudnia.
– Wznowiono przewód sądowy celem dopuszczenia opinii biegłego z zakresu analizy kryminalistycznej – tłumaczy wiceprezes żagańskiego Sądu Rejonowego, Jędrzej Kolczyński.
Błędne koło
Niezależnie od tej sprawy, burmistrz Mirosław Gąsik po raz kolejny zawiadomił prokuraturę o możliwości popełnienia przestępstwa przez właściciela zakładu w Wiechlicach. Burmistrz twierdzi, że dalej odbywa się tam działalność związana z odpadami niebezpiecznymi, wwożone są beczki a „bomba ekologiczna” w każdej chwili może eksplodować przez rozszczelnienie i przeniknięcia substancji do ziemi. Prokuratura umorzyła postępowanie, Gąsik złożył zażalenie. Miało zostać rozpatrzone przez sąd w piątek, 10 listopada, ale sprawa została… odwołana.
J. Koczyński tłumaczy, że nie można było przeprowadzić dowodu z akt sprawy, które zostały przekazane biegłemu.
– To błędne koło, a bomba tyka – kwituje burmistrz M. Gąsik.
Do tematu wrócimy.
30
Poprzedni artykuł