Burmistrz Żagania chce podnieść podatki i opłaty targowe. Część radnych się na to nie zgadza. „Nie” podwyżkom mówią również żagańscy przedsiębiorcy, którzy przyszli do Urzędu Miasta wyrazić swoje oburzenie.
Przypomnijmy, z poprzedniej sesji (28.10.) radni wyrzucili trzy uchwały dotyczące podniesienia o stopień inflacji podatku od nieruchomości, środków transportu i opłaty targowej. Burmistrz chce jednak przeforsować podwyżki. W poniedziałek, 7 listopada, Sławomir Kowal i skarbnik Teresa Łapczyńska odpowiadali na pytania radnych komisji gospodarki i budżetu. Skarbniczka wyjaśniła, że z tytułu waloryzacji stawek podatku od nieruchomości do budżetu miasta wpłynie w 2012 roku ok. 650 tys. zł. Bez tej kwoty trudno będzie go dopiąć.
Pasek w końcu strzeli!
Głos zabrali obecni na zebraniu żagańscy przedsiębiorcy i rzemieślnicy, którzy skarżą na wysokie opłaty i podatki. – Ciągle rzuca się nam kłody pod nogi. Co roku jest nas mniej w naszym związku, nie dobijajcie nas bardziej – apelował Andrzej Janków, starszy Cechu Rzemiosł Różnych i Przedsiębiorczości w Żaganiu.
– W dobie kryzysu chcemy od miasta pomocy. Jeśli dalej będziemy zaciskać pasa, to za 2-3 lata on strzeli – przekonywał Zdzisław Niedziela, żagański piekarz.
Wtórowała mu Danuta Chodorowska z żagańskiego zakładu Galwanizernia. – Nie możecie traktować jedną miarką dużych przedsiębiorców i drobnych handlowców – zaznaczyła.
Kto jest mądry, a kto nie?
Burmistrz nakłaniał radnych, głównie z PO, PiS oraz Naszego Miasta-Naszego Powiatu, aby zgodzili się na zmiany stawek. – Chciałbym, aby państwo wyrzucili ze sposobu myślenia słowo „podwyżka”. Stawki podatków zmieniają się o wskaźnik inflacji – tłumaczył burmistrz. – W dobie kryzysu rząd obarcza nas, gminy, kolejnymi zadaniami, ale nie dostajemy dodatkowych subwencji. Zresztą w 2006 roku umawialiśmy się, że przez pięć lat będziemy podnosić podatki jedynie o stopień inflacji. Lepiej sukcesywnie, niż od razu o 20-25 procent. Bo wtedy będzie większy ból – przestrzegał. – Trzeba słuchać mądrych ludzi – radził.
– To znaczy, że my nie jesteśmy mądrzy, tylko dlatego, że mamy inne zdanie niż pan burmistrz? – ripostował Mirosław Ramza, wiceprzewodniczący Rady Miasta (PO). – To jest nowa rada. Nie będziemy ponosić odpowiedzialności za to, co było w poprzednich latach. Państwo nie nakazuje nam podwyższać podatków, tylko pan, panie burmistrzu. Kolejny raz postawiono nas, radnych, pod ścianą.
Radni wskazywali stawki w innych miastach, m.in. w Żarach, gdzie podatki są niższe. Kowala jednak ten argument nie przekonał. – Obniżacie opłaty za przedszkola, a z drugiej strony nie zgadzacie się na zmiany podatków. To populizm. To nie tak, że miasto nie pomaga przedsiębiorcom. Od lat dajemy im ulgi – przypominał burmistrz, pokazując listę z przedsiębiorcami, którym takowe przyznano – A dla handlowców z bazaru nie było podwyżek od pięciu lat – podał przykład.
Kowalowi natychmiast w słowo wszedł Ramza. – Ale też nic nie zrobiono, aby poprawić warunki pracy na targowisku – zwrócił uwagę.
Zdania podzielone
Ostatecznie komisja budżetu wyraziła negatywną opinię w sprawie podwyżek, podzielona była komisja gospodarki (3 na 3, przy jednym głosie wstrzymującym). Chcąca odrzucić zmiany podatków koalicja (PO – PiS – Nasze Miasto-Nasz Powiat) ma 11 szabel, proburmistrzowskie Nasze Miasto – 6. wszystko zależy od tego, jak zagłosują PSL i SLD. A tu zdania są podzielone. Na listopadowej sesji będzie ciekawie, bo o losach żagańskich przedsiębiorców może zdecydować jeden głos.



