Edyta Gajda, burmistrz Żar, miała dostać od nowego roku podwyżkę. Radni jednak zmieniają zdanie, a niektórzy głośno mówią, że kiepsko oceniają jej pracę.
– Byłem zwolennikiem podwyżki dla Edyty Gajdy, ale po tym, jak popełniła poważne błędy przy zwalnianiu komendanta Straży Miejskiej i dyrektorki muzeum, narażając miasto na wielotysięczne straty, już nie jestem – przyznaje Jerzy Candekidis, przewodniczący komisji komunalnej w żarskiej Radzie Miasta z Koalicji Obywatelskiej.
– Nie ma przesłanek, które przemawiałyby za nagrodzeniem burmistrza wyższą pensją – mówi Dawid Polok, radny Dobrego Miasta Lepszego Powiatu.
E. Gajda burmistrzem Żar jest od maja tego roku. Wcześniej zajmowała się sprzedażą nieruchomości. Przyznawała przed wyborami, że nie był to stały zarobek, a jej dochody były zależne od uzyskanych prowizji.
Za mało, za dużo?
Gdy E. Gajdy objęła stanowisko burmistrza, jej pensję radni ustalili na ponad 14 tys. zł miesięcznie. Były wówczas głosy, że to zbyt niskie wynagrodzenie.
– Gdy porównywałem pensję burmistrza Żar do pensji wójtów i burmistrzów z mniejszych samorządów, to wydawała mi się ona za niska, bo włodarze sąsiednich gmin zarabiają nawet ponad 20 tys. zł – dodaje J. Candekidis.
Teraz jednak radni zmienili zdanie. Wytykają E. Gajdzie złą politykę kadrową i brak skuteczności w pozyskiwaniu środków zewnętrznych. Chodzi głównie o utratę szans na dofinansowanie odbudowy budynku bramnego przy żarskim zamku. Urzędnicy liczyli na pozyskanie kilkunastu milionów złotych. Nie dostali ani złotówki.
37
Poprzedni artykuł