Strona główna » Nerwowa końcówka w Łęknicy. ŁKS nadal w czubie tabeli okręgówki

Nerwowa końcówka w Łęknicy. ŁKS nadal w czubie tabeli okręgówki

przez Adam Sommerfeld

ŁKS Łęknica pokonał na własnym boisku Czarnych Drągowina 2:1. Bramki dla łękniczan strzelili Jarosław Owsiany i Filip Urszyc, honorową bramkę dla gości zdobył Tomasz Ilinicki.
Spotkanie ŁKS z beniaminkiem Klasy Okręgowej wyglądało z pozoru na dość łatwa przeprawę. Podopieczni Sławomira Wiwacza podbudowani spektakularnym zwycięstwem z Ochli wyszli na boisko pewni swego. I faktycznie to oni mieli przewagę i to oni kreowali grę, ale co z tego jak przeprowadzone akcje nie były zamieniane na bramki. Gdy w końcu do bramki trafił, nie kto inny, jak Jarosław Owsiany, miejscowi trochę odetchnęli, o ile w panującym zaduchu można było zaczerpnąć oddechu pełną piersią. Druga połowa przebiegała pod dyktando gospodarzy, którzy w pełni kontrolowali grę. Czarni Drągowina sporadycznie przekraczali linię środkowa i nie kwapili się do konstruowania misternych akcji.

Gdy w 65. minucie wynik na 2:0 podwyższył Filip Urszyc wydawało się, że jest po meczu, bo przyjezdni wcześniej nie wykazywali ochoty do zmiany wyniku. Okazało się, że jednak zmienili zdanie i zapragnęli strzelić sobie gola. I uczynili to w doliczonym czasie gry. Zaraz potem sędzia zakończył mecz. ŁKS Łęknica pokonał Czarnych Drągowina 2:1. Bramki dla łękniczan strzelili Jarosław Owsiany i Filip Urszyc, honorową bramkę dla gości zdobył Tomasz Ilinicki.

 
-Bałem się trochę tego meczu, bo graliśmy trzeci mecz w ciągu 7 dni w potwornym upale, zaczęliśmy świetnie, stwarzaliśmy sobie mnóstwo sytuacji, niestety nie potrafiliśmy tych sytuacji wykorzystać. Co przełożyło się później na nerwowość w naszych zachowaniach. Mecz do 80 minuty pod pełną naszą kontrolą, jednak kontaktowa bramka dla gości spowodowała, że trzeba było bronić wyniku do ostatnich sekund meczu. Na pewno cieszy wynik, troszkę mniej styl, ale to jest piłka a nie łyżwiarstwo figurowe -stwierdził Sławek Wiwacz, trener ŁKS.

-Cieszy wynik w takich warunkach z lejącym się żarem z nieba, moim zdaniem to był najmniejszy wymiar kary, bo sytuacji, które sobie wypracowaliśmy powinien być wyższy. Kiedy w końcu dojdzie wykończenie, to napędzi cały zespół. Na razie dobra atmosfera po dwóch kolejkach trwa- powiedział Jarek Owsiany.
-No niestety przyszło nam grać  w ponad 30 stopniowym upale i do tego rywal bardzo wymagający, ale z przebiegu meczu to my byliśmy drużyną lepszą, powinniśmy ten mecz już zamknąć w pierwszej połowie, ale na szczęście udało się wygrać i trzy punkty zostały w Łęknicy-powiedział Łukasz Machinka(ŁKS).
Festiwal strzelecki w Trzebielu. Granica Żarki Wielkie pokonała Nysę!

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz