Nauczyciele z naszego regionu wybierają się na protest do Warszawy pod budynkiem Ministerstwa Edukacji i Nauki w sobotę, 15.10.
Od początku tygodnia, czyli od 8 października, Związek Nauczycielstwa Polskiego prowadzi w Warszawie całodobowe „Miasteczko edukacyjne”, w którym nauczyciele rozmawiają z rodzicami o sytuacji w szkolnictwie. Ostatnim akcentem ma być manifestacja, na którą ZNP z naszego regionu wysyła swoich przedstawicieli.
– Manifestacja odbędzie się w dzień wolny, żeby nikt nie zarzucał nauczycielom, że robią to kosztem nauki – mówi Romana Błahuta, szefowa ZNP w Żaganiu.
– Zalecenia są takie, żeby jechali prezesowie oddziałów, więc ja będę reprezentował nasz – mówi Waldemar Błażków, prezes ZNP w Szprotawie.
– Jestem w Warszawie już od czwartku, 13.10. Działam w miasteczku edukacyjnym. Zostanę do poniedziałku, do podsumowań i spotkania w zarządzie głównym. Jestem tu w imieniu wszystkich pracowników oświaty – mówi Lucyna Grzybowicz, prezes ZNP w Żarach. – Dla nas to jest bardzo ważny moment, bo sytuacja nie jest łatwa. Nigdy jeszcze nie było tak dużo znerwicowanych i wypalonych nauczycieli. Nie wiem nawet, co mam ludziom odpowiadać w sprawie zapowiadanych podwyżek, których nie dostali.
Niewielu chce pracować
Oddział ZNP w Żaganiu na manifestacji będą reprezentować dwie nauczycielki Zespołu Szkół w Tomaszowie.
Angelika Siwicka uczy matematyki, fizyki, prowadzi zajęcia na świetlicy, w zawodzie jest od 22 lat. Joanna Siemiatowska, nauczycielka informatyki i techniki, pracuje ponad 20 lat.
– Z naszymi płacami nie jest tak, jak mówi się w telewizji. Podają średnią pensję nauczyciela, która do rzeczywistości ma się nijak. To tak, jakby mówić, że każdy Polak zarabia średnią krajową – mówi A. Siwicka.
– Wprowadzono nam w tym roku dodatkową godzinę, tzw. czarnkową, którą musimy przeznaczać na przykład na spotkania z rodzicami. Nie zdarzyło mi się jeszcze, żeby ktokolwiek przyszedł. Nauczycieli często traktuje się przez pryzmat tego, ile czasu spędzają przy tablicy. Nikt nie zwraca uwagi na to, ile potrzebujemy czasu, żeby przygotować się do zajęć, posprawdzać zadania czy wykonać papierkową robotę. Większość nauczycieli dodatkowo cały czas się dokształca. Dziś niestety jest tak, że więcej osób odchodzi na emeryturę niż przyjmuje się do pracy – dodaje J. Semiatowska.
ZNP prowadzi pogotowie protestacyjne, choć nie mówi się już o strajku.
– Często czujemy się postawieni pod ścianą, ale z drugiej strony, nie chcemy nie robić nic, bo wtedy oznaczałoby to, że jest nasze przyzwolenie na to, co się dzieje – mówi Małgorzata Buczniewska, zastępca prezesa ZNP w Żaganiu.
– Jak każdy chcielibyśmy pracować w godnych warunkach, a nie ciągle być przedstawiani jako grupa zawodowa, która czegoś się domaga – dodaje A. Siwicka.
16
Poprzedni artykuł