Nastolatki coraz chętniej sięgają po lekarstwa z efedryną, ostrzegają terapeuci z powiatów żarskiego i żagańskiego. – Uzależnienie od nich kończy się tragicznie – ostrzegają specjaliści przed szerząca się w regionie epidemią.
Nastolatki z Żar i Żagania przyznają, że po zamknięciu sklepów z dopalaczami, chętnie sięgają po syropy na kaszel, zawierające w składzie efedrynę i pseudoefedrynę. Leki te działają pobudzająco i dają objawy podobne do tych, jakie odczuwa się po użyciu nielegalnej amfetaminy.
– Wystarczy gulnąć taki syropik i ma się powera na cały dzień, a nawet i noc – tłumaczy Krzysiek (15 l.) z Żagania. – Daje też taką siłę, że nikt ci nie podskoczy. Niezła po tym faza – uśmiecha się.
Robert (18 l.) ze Szprotawy, który gra w piłkę, od kilku miesięcy przed treningami łyka kilka pigułek, żeby szybciej biegać. – Nie ćpam, po prostu pogłębiam sobie oddech – tłumaczy.
Niszczy mózg
Młodzież uważa, że środki z apteki są dużo bezpieczniejsze od nielegalnych narkotyków. – Gdyby tak nie było, nie można byłoby ich kupić – przekonują. Specjaliści załamują ręce. – Te substancje niszczą mózg w niewiarygodny sposób – nie pozostawia złudzeń Jan Strehlau, rodowity żaganianin i kierownik oddziału leczniczego w największym w Europie ośrodku dla uzależnionych „Nowy Dworek”.
Piotr Grolewski z poradni uzależnień „Profil” przyznaje, że w ostatnim czasie trafia do niego wielu pacjentów eksperymentujących z efedryną. – Młodzież szuka zamienników, którymi można tanio i skutecznie się odurzyć, dlatego wybór pada np. na syropy – zwraca uwagę. Terapeuta obawia się, że problem będzie narastać. – W dodatku takie eksperymentowanie może być wstępem po sięganie po inne narkotyki – podkreśla.
– Wystarczy przez 4 miesiące brać te leki, żeby zamienić się w kalekę. Mamy 20-letnich pacjentów, którzy z trudem poruszają się na balkonikach – dopowiada J. Strehlau. Dodaje, że objawy są bardzo podobne do zaawansowanej choroby parkinsona. Chory ze zniszczonym mózgiem powoli przestaje mówić, trzęsą mu się ręce i nie może złapać równowagi.
Pytają coraz częściej
Statystyki są alarmujące. W 2008 r. do brania popularnych leków na kaszel przyznał się co 30 nastolatek, w 2010 – co 20. To dane dla całego kraju, jak przekonuje J. Strehlau, w naszym regionie ten wskaźnik na pewno jest dużo wyższy. – Lubuskie to miejsce, gdzie najwięcej osób sięga po efedrynę – przyznaje.
– Kiedy nieletni starają się kupić lekarstwa z efedryną, odprawiamy ich z kwitkiem. Doskonale orientujemy się, po co im te środki. Zresztą Inspektorat Nadzoru Farmaceutycznego wysyła do aptek co jakiś czas spis leków, na które trzeba zwracać szczególną uwagę – zapewnia Dorota Czapczyńska z żagańskiej apteki „Eskulap”. Z kolei w aptece na os. XXX-lecia w Żaganiu, farmaceutka przyznała, że jeszcze pół roku temu o lekarstwa z efedryną nastolatki pytały rzadko, teraz zdarza się, że przychodzą prosić o nie nawet kilkanaście razy w tygodniu.
– Kontrolujmy stan domowych apteczek i nie wierzmy, że dziecko na własną rękę postanowiło się leczyć z kaszlu lub kataru. To się nie zdarza – apeluje z kolei Marzena Ciąglewicz, dyrektorka lubuskiego MONAR-u.

