Nikt w okolicy nie będzie płacił tyle za śmieci, co mieszkańcy Nowej Soli i okolicznych gmin. Burmistrzowie i wójtowie podnieśli stawkę za odbiór odpadów z 38 do 47 zł za osobę. Wejdzie od lipca.
Stawkę podniesiono w środę (28.05.). Odbyło się to jak zwykle po cichu, bez informowania radnych i mieszkańców. Na spotkanie w Magazynie Solnym w Nowej Soli zjechali się wójtowie i burmistrzowie z gmin, które należą do Eko-Przyszłości. Wcześniej na tzw. spotkaniu roboczym, bez kamer i mediów, Grzegorz Wiater, szef Eko-Przyszłości, przedstawił włodarzom wyliczenia, z których wynikało, że konieczna jest podwyżka. Dlatego też na transmitowanym głosowaniu dyskusji nie było, odbyło się tylko podnoszenie rączek.
Z 8 gmin powiatu nowosolskiego, które należą do Eko-Przyszłości, aż 5 nie poparło podwyżki. Barbara Wróblewska, burmistrz Otynia, się wstrzymała, Alina Śmigiel, burmistrz Kożuchowa, była przeciwko, Beata Kulczycka, prezydent Nowej Soli, była przeciwko, Izabeli Bojko, wójt gminy Nowa Sól i Daniela Kołtuna, wójta Siedliska, nie było na głosowaniu. Natomiast „za” zagłosowali Paweł Kozłowski, burmistrz Nowego Miasteczka, Iwona Brzozowska, wójt gminy Kolsko oraz Jacek Sauter, burmistrz Bytomia Odrzańskiego.

Wygląda więc to tak, że wyższą stawkę dla mieszkańców powiatu nowosolskiego przegłosowali wójtowie i burmistrzowie gmin, które leżą w innych powiatach. „Za” głosowali: Konrad Antkowiak (Wschowa), Krzysztof Gola (Bojadła), Bartłomiej Zimny (Głogów), Marta Paron (Kargowa), Joanna Wielgus (Szlichtyngowa). W ogólnym rozrachunku wychodzi, że 8 osób zadecydowało o stawkach dla 14 gmin i 116 tys. mieszkańców. Najbardziej w tym wszystkim dziwi to, że tak ważna decyzja odbyła się bez publicznej konsultacji z radnymi, a o tym, że będzie podwyżka, na różnych spotkaniach w Eko-Przyszłości rozmawiano podobno już od miesiąca.
Kwoty nie do przyjęcia
Prezydent B. Kulczycka, zapytana przez nas, dlaczego głosowała przeciwko podwyżce, odpowiedziała: – To kwoty, które są nie do przyjęcia przez większość mieszkańców związku, dlatego ja ich również nie akceptuję.
Burmistrz B. Wróblewska miała jeszcze inne uzasadnienie.
– Wstrzymałam się od głosu, ponieważ z zestawienia przedstawionego przez pana Wiatera wynikało, że moja gmina się bilansuje – tłumaczy.
Zestawienie dotyczyło przyrostu ilości śmieci w każdej gminie. Ten wzrost dobrze widać na przykładzie gminy Kożuchów. W 2022 roku odpadów produkowanych przez mieszkańców było 6.121 ton, rok później 6.200 ton, a w 2024 – 6.522 tony.
Jesteśmy pod ścianą
Temat za sprawą radnego Adriana Pikulskiego wybrzmiał w czwartek (29.05.) na sesji w Kożuchowie. A. Śmigiel powiedziała, że kiedy obejmowała urząd, została od razu zaskoczona tematem podwyżki. W lipcu ub.r., tuż po wyborach, włodarze w podobnym głosowaniu podnieśli stawkę z 32 do 38 zł.
– Teraz ponownie usłyszeliśmy, że trzeba podnieść stawki do 47 zł. Nie do końca przekonywały mnie te uzasadnienia, jeżeli chodzi o wyliczenia, aczkolwiek są też podawane fakty, wszelkie koszty, które powodują wzrost stawki. Głosowałam przeciwko, jeżeli chodzi o wprowadzenie w tak szybkim czasie tych stawek – powiedziała A. Śmigiel. – Są argumenty, że tych odpadów produkujemy coraz więcej. Wzrastają stawki za wynagrodzenie, opłata środowiskowa – dodała.
Na sesji wystąpił Piotr Książek, sołtys Podbrzezia Górnego.
– Jesteśmy ustawieni pod ścianą. Nie mamy możliwości wycofania się. Musimy się zastanowić, jak pomóc osobom, które nie dźwigną tej podwyżki. Są rodziny wielodzietne, ta podwyżka może spowodować, że nie będzie ich stać na opłaty. Główne koszty utrzymania to będą teraz śmieci. Do tego woda, prąd i ludzie nie będą mieli za co żyć – powiedział. Proponował, aby gmina zastanowiła się, jak pomóc najuboższym.
Czteroosobowa rodzina na początku ub. roku płaciła 128 zł miesięcznie. Po dwóch podwyżkach zaserwowanych na przestrzeni 10 miesięcy wyjdzie 188 zł miesięcznie. W skali roku to 720 zł więcej. Radny Marcin Jelinek wystosował apel do burmistrz A. Śmigiel w sprawie stawek za śmieci. Prosił ją o „weto” w sprawie uchwały, którą podjęto na zgromadzeniu Eko-Przyszłości. Wylicza, że w 10 miesięcy stawka podskoczyła o blisko 50 proc.
Za dużo kupujemy w internecie
Raczej mało prawdopodobne, żeby „weto” cokolwiek dało. Mieszkańcy są nie tylko „pod ścianą”, ale także w pułapce, bo monopol na nowosolskim rynku ma Pre-Zero. Od lat do przetargów organizowanych przez Eko-Przyszłość zgłasza się tylko spółka z Kiełcza. Jeszcze kilka lat temu związek rozliczał się z firmą na zasadzie ryczałtu, teraz płaci za tony, czyli realne ilości śmieci, a tych cały czas przybywa.
– Ilość odpadów wytwarzanych przez mieszkańców rośnie z każdym rokiem. Ludzie są bogatsi, bardzo dużo kupują przez internet, paczkomaty, a to powoduje wzrost ilości śmieci. W tym roku miał wejść także system kaucyjny, więc przewidywaliśmy, że będzie mniej plastikowych butelek i puszek, ale ustawodawca tego nie wdrożył – tłumaczy G. Wiater, szef Eko-Przyszłości.
W lutym br. stawkę za śmieci do 37 zł podniosła Zielona Góra. Wtedy nowosolskie 38 zł nie wydawało się aż tak wysokie. Po kwietniowej podwyżce, 47 zł to będzie najwięcej w regionie.
