Żarska policja ustala, kto ukradł zwierzęta z mini zoo przy stacji paliw w Lubsku. Potencjalnego złodzieja wskazał anonimowy informator.
O niecodziennej kradzieży pisaliśmy trzy tygodnie temu, w artykule pt. „Porwali kangury!”
W nocy ze środy na czwartek, 21/22 maja, na zapleczu stacji paliw przy ul. Warszawskiej w Lubsku, złodzieje ukradli zwierzęta z mini zoo. Właściciel stacji, Jan Deka, w pobliskich zagrodach trzyma kilkanaście kangurów, które kupił od zoo w Hoyerswerdzie. Obok jest ponad 80 pięknych pawi, a także małpy, bażanty, lamy, kozy, papugi i pszczoły. Ale złodziei interesowały wyłącznie kangury, których cena na „czarnym rynku” to 2,5-3 tys. zł za sztukę. Ukradli pięć, w tym trzy dorosłe osobniki. Sforsowali cztery bramy, a na zwierzęta rzucali prześcieradła, aby łatwiej je schwytać.
Mają traumę
– Po tej kradzieży, pozostałych 14 kangurów ma traumę, szczególnie te młode, które straciły matkę – opowiada J. Deka. – Zwierzęta są do tego stopnia wystraszone, że rzadko podchodzą do siatki, a na widok ludzi od razu czmychają nas tyły zagrody.
Za wskazanie złodziei pan Jan wyznaczył nagrodę w wysokości 5 tys. zł.
– W niedzielę, 1 czerwca, ktoś zadzwonił na numer telefonu, jaki podaliśmy w ogłoszeniu o nagrodzie, umieszczonym w gazecie „Regionalnej” i na Facebooku – dodaje syn pana Jana, Grzegorz Deka. – Informator nagrał mi się na pocztę głosową w telefonie. Podał imię i nazwisko potencjalnego sprawcy, zaznaczając, że dzwoni z numeru zastrzeżonego w obawie o swoje bezpieczeństwo. Szukamy z nim kontaktu, bo nie wiemy, czy dane są prawdziwe. Nie mamy też adresu ani żadnych innych informacji, jakie mogłyby doprowadzić do sprawcy. Liczymy, że uda się to policji, której to nagranie od informatora przekazaliśmy.
St. asp. Sylwia Tyburska, oficer prasowy KPP Żary, zapewnia, że żarscy policjanci intensywnie pracują nad ustaleniem złodziei kangurów.
– Sprawdzamy również informację, jaką właściciel dostał telefonicznie – mówi.
Do sprawy wrócimy.
18
Poprzedni artykuł