Szesnastu pracowników żagańskiego Zakładu Gospodarki Mieszkaniowej boi się o swoją przyszłość. Zakład ma zostać zlikwidowany.
O tych planach „Regionalna” pisała już jesienią ubiegłego roku. ZGM ma zostać zlikwidowany do grudnia tego roku, a jego kompetencje przejąć mają Urząd Miasta, Żagańskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego oraz Miejskie Przedsiębiorstwo Oczyszczania i Robót Drogowych. Miasto ma dzięki temu zaoszczędzić m.n. na etacie dyrektora, a także na czynszu, jaki teraz musi płacić spółce PKP za wynajem pomieszczeń na dworcu kolejowym na siedzibę ZGM-u (ok. 80 tys. zł rocznie). Ma to również poprawić zarządzanie mieszkaniami komunalnymi i socjalnymi w mieście. W związku z tymi planami, załoga ZGM żyje w strachu i niepewności. W imieniu pracowników, na wtorkowej komisji gospodarki (18.02.) radni pytali o powody likwidacji.
– Pan burmistrz dąży do likwidacji ZGM-u, a nam zależy, aby żaden z pracowników nie ucierpiał – zapewnił Krzysztof Kamień, naczelnik wydziału gospodarki nieruchomościami w Urzędzie Miasta.
– Czy likwidacja ZGM-u poprawi sytuację mieszkaniową w mieście? – dociekał radny Piotr Łoś.
– Około 2/3 lokali, jakimi dysponuje ZGM, zarządza miejska spółka Żagańskie Towarzystwo Budownictwa Społecznego. To ułatwi przepływ gotówkowy między wspólnotami. Czy ułatwi to zarządzanie? Czas pokaże, po likwidacji zakładu – odparł Kamień.
Praca ale na pół roku…
Z 19 pracowników ZGM, troje przeszło już z początkiem tego roku do innej spółki – MPOiRD, wraz z przejęciem przez nią od zakładu administracji cmentarzem komunalnym przy ul. Kożuchowskiej. A co z pozostałymi 16 osobami?
– Czy ci pracownicy będą mieli pracę? Na styczniowym spotkaniu w siedzibie ZGM-u pani radna Kowal dyrygowała, kto, gdzie i kiedy pójdzie do pracy po likwidacji zakładu – wypomniała radna Małgorzata Klorek, cytując notatkę ze styczniowego spotkania pracowników z władzami miasta. – Część osób odesłana zostanie na emeryturę. Inni mają mieć pracę, ale tylko na pół roku. Jakie to perspektywy?
Naczelnik K. Kamień odparł, że uchwała w sprawie likwidacji ZGM-u zostanie przygotowana już na marcową sesję.
– Obecnie jest opiniowana przez trzy związki zawodowe – zdradził. – Część pracowników znajdzie zatrudnienie w Urzędzie Miasta, który przejmie od zakładu zadania związane z przydziałem lokali oraz nadzorem właścicielskim. Inni znajdą pracę w Żagańskim Towarzystwie Budownictwa Społecznego, które zajmuje się zarządzaniem wspólnotami i zasobem mieszkaniowym. Tak więc każdy z pracowników będzie zatrudniony w Urzędzie Miasta, MPORiD lub ŻTBS. Założenia są takie, aby pan dyrektor był likwidatorem zakładu do 31 grudnia tego roku.
Likwidujmy, ale nie wariata!
Bogdan Fryze,dyrektor ZGM-u, zwrócił uwagę, że najpierw powinien zostać powołany zespół do opracowania planu likwidacji.
– Apeluję do pana burmistrza, aby przed podjęciem decyzji o likwidacji ZGM-u odwrócił kolejność tych działań. Zakład jest bardzo korzystną formą prowadzenia gospodarki mieszkaniowej, bo rozlicza się z Urzędem Miasta netto, w przeciwieństwie np. do szkół podstawowych – zaznaczył. – Nie popełniajcie takiego błędu, jakim było przejęcie w styczniu od naszego zakładu cmentarza przez MPOiRD. Apeluję, aby powołać zespół, który wyznaczy optymalny model planu likwidacji. Ja wiem, że sobie nabrużdżę, ale robię to w trosce o swoich pracowników. Oni boją się o swój byt, już szukają sobie pracy – dodał dyrektor. – Zastanówmy się dwa razy. Zróbmy tę likwidację z głową!
– A czy pan zgodził się na to, aby być likwidatorem zakładu? – dociekał wiceprzewodniczący Rady Miasta, Tomasz Szewczyk.
– To zależy od większej wiedzy na ten temat, od tego, czy w trakcie tej likwidacji zostanie opracowany model i będzie wiadomo, kto gdzie przejdzie, do kiedy mają zostać zamknięte księgi, itd – odparł dyrektor. – Dziś ludzie mnie pytają, gdzie będą pracować…
Sam B. Fryze jest w okresie ochronnym, przed nabyciem praw emerytalnych. Jemu zwolnienie nie grozi. Zarabia średnio 10,4 tys. zł miesięcznie.
Burmistrz Sławomir Kowal odpiera zarzuty: – Pani radna Adriana Kowal była w zakładzie na zaproszenie pracowników ZGM-u. Stanęła w ich obronie. Nic bez ich zgody się nigdy nie wydarzy. Byli wdzięczni, że za sobą mają radną – tłumaczy.
Do tematu wrócimy.
16
Poprzedni artykuł