Strona główna » Na kłopoty Dados! Promień Żary gonił wynik i zremisował ze Sprotavią

Na kłopoty Dados! Promień Żary gonił wynik i zremisował ze Sprotavią

przez Adam Sommerfeld

W 3. kolejce rozgrywek Lubuskiej 4. ligi Promień Żary zremisował na własnym stadionie ze Sprotawią Szprotawa 2:2 Bramki dla podopiecznych Sebastiana Horodyskiego strzelili: 8 min. Jędrzej Kononowicz i 50 min. Patryk Zawojek, a dla gospodarzy 63 min. Kamil Dados i 72 min. Tomasz Kosiński.

To było bardzo ważne spotkanie dla obu ekip, bo obie drużyny musza ciułać każdy punkcik. Ekipa Sebastiana Horodyskiego, wzmocniona bardzo doświadczonymi zawodnikami, była postrzegana jako faworyt. Jednak bardzo młody zespół z Żar tanio skóry nie chciał sprzedać. Bo co, jak co ambicji i woli walki żaranom nie można odmówić.
Nie tak miało być
Jednak nie wszystko poszło tak, jak zaplanował Mateusz Reimann, bo gospodarze bardzo szybko stracili bramkę. Już w 8. minucie piłkę w zamieszaniu na polu karnym Promienia dobił Jędrek Kononowicz i przyjezdni objęli prowadzenie. Widać było po zawodnikach ze Szprotawy, że chcą ten mecz zamknąć już w pierwszej połowie. Mieli przewagę i wygrywali więcej pojedynków w środku pola. Obroną dyrygował bardzo doświadczony Andrzej Bagiński, który w tym meczu był zaporą nie do przebycia. „Kaziu” świetnie sobie radził z napastnikami gości, umiejętnie odcinając ich od podań. Często robił to na pograniczu faulu, ale arbiter, Robert Grygorowicz, który razem ze swoimi kolegami z linii nie może zaliczyć tego meczu do udanych, nie dopatrzył się żadnego przewinienia. Mimo ewidentnej przewagi przyjezdnych pierwsza połowa zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem Sprotavii.

Zamiana ról
Już od początku drugiej odsłony żaranie wzięli się ostro do roboty. Chcieli za wszelką cenę doprowadzić do remisu i z animuszem ruszyli do ataku. Szprotawianie podjęli rzuconą rękawicę i w pierwszych minutach meczu oglądaliśmy w środkowej strefie boiska prawdziwą bitwę, z której znów zwycięsko wyszli goście, strzelając zaskoczonym gospodarzom drugą bramkę, a zrobił to w swoim stylu Patryk Zawojek. Wtedy ekipa „Bacy” cofnęła się i zaczęła pilnować wyniku. Warunki atmosferyczne także nie pomagały piłkarzom, z których z każdym przebiegniętym metrem, ulatywały cenne siły.

Walka do końca
Wtedy żaranie rzucili się do rozpaczliwych ataków. I jak zwykle poprowadził ich kapitan. Wystarczyła chwila dekoncentracji i po celnym prostopadłym podaniu Bartka Pruchniaka, Kamil Dados ograł w końcu bezbłędnego do tego momentu A. Bagińskiego, pogalopował w stronę bramki przeciwnika i z zimną krwią wpakował piłkę do siatki. Wtedy Mateusz Reimann wykazał się ogromną intuicją i wpuścił na boisko Tomasza Kosińskiego, który chwilę później znalazł się tam gdzie powinien i zrobił to co należało. Po dograniu głową Denisa Rynkiewicza przyłożył nogę i strzelił wyrównującego gola dla Promienia. W końcówce spotkania szanse na zmianę wyniku miał jeszcze Adrian Szkudła, ale spudłował z najbliższej odległości. Promień zremisował ze Sprotavią Szprotawa 2:2.

-Wielkie słowa uznania dla chłopaków, że z tego 2:0 potrafiliśmy się wydźwignąć i doprowadzić do remisu.  Jednak na pewno dążymy do tego, żebyśmy to my wygrywali te mecze-stwierdził szkoleniowiec Promienia Mateusz Reimann.
Piętnastolatek w bramce Promienia
W tym meczu między słupkami stanął Marcel Sadowski, ponieważ Jacek Fleszar w poprzednim spotkaniu w Rzepinie został ukarany czerwoną kartką za faul na wychodzącym na czystą pozycję napastniku gości. Mimo niepewnych pierwszych interwencji, piętnastoletni zawodnik Promienia, kilka razy uratował swój zespół przed utratą gola. -Marcel Sadowski to fajny chłopak i dobry zawodnik.  Jest ważną częścią tego zespołu i na pewno będzie dostawał swoje szanse, bo to jest chłopak z dużym z dużym potencjałem-twierdzi szkoleniowiec Promienia.

– Przyjechaliśmy do Żar, żeby wygrać- mówi otwarcie Sebastian Horodyski.  -Nie wiem dlaczego tak się w pewnym momencie cofnęliśmy. Wystarczyła chwila dekoncentracji i dostajemy 2 gongi. W końcówce spotkania mamy sytuację z 3 m na pustą bramkę i nie wykorzystujemy jej. Mamy punkt, ale boli jakbyśmy przegrali. Jednak trzeba szanować ten remis i walczymy dalej.

 

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz