Formaldehyd, którym oddychają mieszkańcy Żar, wywołuje raka. Szczury, na których prowadzono eksperymenty, chorowały i zdychały. Benzoapiren, którego stężenie w mieście jest przekroczone o 100 procent, jest rakotwórczy i toksyczny. Do żarskiego powietrza trafia też jedna trzecia wszystkich pyłów, które są wytwarzane w całym województwie lubuskim
– Wyprowadzam się z Żar, bo tu się człowiek truje, a ja muszę żyć – mówi Dorota Wszoł, mieszkanka ulicy Jagielońskiej. – Dziennie wypijam wiadro wody, wszędzie z nią chodzę, bo inaczej się duszę. Wystarczy jednak, że wyjadę z Żar i od razu czuję się lepiej – dodaje D. Wszoł.
– Powietrze jest tragiczne, jak wiatr wieje od południa, nie można oddychać – skarży się Krystyna, mieszkająca w okolicach ul. Kujawskiej.
– Wiele razy wdychałem różne zanieczyszczenia, widziałem kolorowe dymy lecące z kominów – opowiada Stanisław Rutkowski, właściciel działki w okolicach Kronopolu.
Co gorsze?
O formaldehydzie słyszał już każdy żaranin. Większość wie również, że ta substancja może działać rakotwórczo na ludzi, a kancerogenne działanie u zwierząt potwierdzone jest naukowo. – Były prowadzone eksperymenty na szczurach, które wykazały, że przy długim czasie oddziaływania i wysokim stężeniu formaldehyd wywoływał u nich raka – wyjaśnia Wojciech Wahlig z Atmotermu, opolskiej firmy badającej żarskie powietrze.
Benzoapiren, który należy do najniebezpieczniejszych substancji dla ludzi i jego działanie rakotwórcze na człowieka jest potwierdzone, podobnie jak formaldehyd, podrażnia błony śluzowe oczu i górnych dróg oddechowych. Jest substancją toksyczną i niebezpieczną dla środowiska. Może powodować raka oraz dziedziczne wady genetyczne. Upośledza płodność i działa szkodliwie na dziecko w łonie matki. Jak wynika z najnowszych badań, w Żarach normy obowiązujące dla tej trucizny są przekroczone dwukrotnie.
– Benzoapiren jest rakotwórczy i stanowi wielki problem – ostrzega W. Wahlig.
Jego słowa potwierdza Zbigniew Lewicki, szef Wojewódzkiego Inspektoratu Ochrony Środowiska, który zapewnia, że powstanie specjalny program naprawczy dla Żar, przygotowany przez Urząd Marszałkowski.
Wielkie pylenie
Żary są rekordzistą, jeżeli chodzi o ilość pyłów zawieszonych PM10 wprowadzanych do powietrza. Nawet Zielona Góra i Gorzów, miasta wojewódzkie, zostają daleko w tyle. Do żarskiego powietrza trafia 1/3 wszystkich pyłów, które są wytwarzane w całym województwie lubuskim. Te zanieczyszczenia są bardzo niebezpieczne, bo docierają do górnych dróg oddechowych i płuc. W pyle znajdować się mogą szkodliwe metale ciężkie, trujące dioksyny czy wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne. W Żarach w 2010 roku, gdy WIOŚ prowadził badania, wielokrotnie przekraczane były normy dzienne pyłu zawieszonego PM10.
Więcej chorych
Lekarze nie pozostawiają złudzeń. – Widzimy większy odsetek chorób alergicznych, astmy oskrzelowej, alergicznego zapalenia błony śluzowej nosa, spojówek niż w innych regionach kraju – przyznał radny Sławomir Gaik, alergolog i dyrektor 105 Szpitala Wojskowego w Żarach, podczas sesji Rady Miasta (20.04.).
Na zasadzie dobrej woli
– Każdy, kto prowadzi życie zawodowe, ponosi ryzyko. W Żarach jest biznes, tu się coś dzieje, to muszą być zanieczyszczenia – przekonywał natomiast (w środę, 27.04.) mieszkańców Wacław Maciuszonek, burmistrz Żar, na spotkaniu zorganizowanym w świetlicy ogródków działkowych „Związkowiec”.
– Niech pan popracuje nad czystym powietrzem, chcemy lepiej oddychać – domagali się mieszkańcy.
– To trudny temat. Kronopol robi wszystko zgodnie z przepisami. Ja mogę występować do WIOŚ dopiero, jak są przekroczenia, w obecnej sytuacji jedyna możliwość to z nimi rozmawiać na zasadzie dobrej woli – wyrażał swoją niemoc burmistrz.
Najgorsza jest zima
W. Maciuszonek, jako były prezes Kronopolu, świetnie zna zagrożenia, jakie niesie za sobą emisja zanieczyszczeń produkowanych przez firmę. – Najgorsza jest zima, odory czuć mocniej, bo suszarnie „jadą” na wyższych temperaturach. Ludziom wydaje się, że zanieczyszczenia widzą tylko w weekendy, bo jak w tygodniu wychodzą do pracy, jest ciemno i jak z niej wracają, też jest ciemno. Tak naprawdę nie można magazynować zanieczyszczeń i są one wypuszczane wtedy, jak idzie produkcja – wyjaśniał zgromadzonym W. Maciuszonek.
Na zarzut mieszkańców, że w Kronopolu nie zawsze działają filtry, burmistrz odpowiedział, że filtry nie zatrzymują formaldehydu. Burmistrz bronił firmy również w momencie, gdy mieszkańcy zarzucili, że Kronopol więcej inwestuje w sport w Zielonej Górze niż w Żarach, gdzie wypuszcza zanieczyszczenia. – Wzrosły ich koszty i ograniczają sponsorowanie – tłumaczył firmę W. Maciuszonek, jakby był jej rzecznikiem prasowym.






