Mieszkańcy wsi Lipka w gminie Kolsko powinni się cieszyć z budowanej sieci kanalizacyjnej. Ale się nie cieszyli. A wszystko przez strach, że spadną na nich potężne wydatki.
Gdy Henryk Matysik, jeszcze jako wójt gminy Kolsko, ogłosił, że będzie budowana sieć kanalizacyjna, to we wsi Lipka zapanowała wielka radość. Później mieszkańcom, którzy mieszkają w domach od strony pól i łąk, miny zrzedły. – Bo kanalizacja oznacza dla nas więcej szkód, niż pożytku – skarżyli się w rozmowie z dziennikarzem.
Obawy
Zgodnie z projektem, który podbił pieczątką projektant, a Matysik zaakceptował, sieć miała biec od strony ulicy, pod asfaltem, chodnikiem i niektórymi podwórkami.
– To absurd – złościła się jeszcze tydzień temu Weronika Jarosz, mieszkanka. – Przecież szambo mamy od wielu lat za domem, co drugi dom tak tu ma – podkreślała.
W konsekwencji ci, którzy mieszkają od strony pól i łąk, byliby zmuszeni albo przewiercić swoje domy i przenieść całą hydraulikę na drugą stronę, albo pociągnąć przyłącze dokoła domu i zakupić specjalne pompy, żeby ścieki mogły płynąć pod górę i dotrzeć do celu. Tego się obawiali.
– Kogo będzie na to stać? – pytała przed tygodniem pani Barbara. – Emerytów i rencistów na pewno nie – odpowiedziała po chwili. Jest rencistką.
– Mówią nam, żeby budować przepompownię – dodawał Zbigniew, syn pani Barbary. – Eksploatacja też będzie kosztować – zauważył.
Mus wcześniej porozmawiać
– Nikt z nami nic nie uzgadniał, nawet nie było zebrania – narzekali kolejni mieszkańcy.
Niedawno we wsi pojawili się robotnicy.
– Wchodzili bez pytania na podwórka i wbijali kołki – relacjonowała nam pani Barbara. – Nawet nie zapukali do drzwi, nie pytali, czy mogą wejść. Od tej pory zamykam furtkę. Dzieci kupiły mi kłódkę – zaznaczyła.
Na to, że wcześniej nikt nie odwiedził Lipki, że nikt nie sprawdził osobiście terenu, przez który będzie biegła sieć, zwracał uwagę Henryk Korczak, który był kiedyś sołtysem i radnym wsi Lipka. – Inwestycję robią na ślepo, z mapki, bez weryfikacji, na odpierdziel – wytykał. A syn Andrzej Korczak potwierdzał. Musieli przebudować wjazd do swojego gospodarstwa, bo robotnicy, zgodnie z projektem, jedną z przepompowni postawili na wprost tego wjazdu. W efekcie maszyny rolnicze z przyczepami nie dałyby rady wjechać. – Sama przebudowa wjazdu nie rozwiąże jednak problemu – zaznaczył Andrzej Korczak. Wskazał na polną drogą, przy której powstała przepompownia. – Jak ktoś będzie chciał dojechać tędy na przykład kombajnem na pole, to może być problem – zauważył. – Nie mogli zbudować tej przepompowni kawałek dalej? – pytał.
Pismo
– Kto to widział, żeby w XXI wieku projektant nie sprawdził metr po metrze terenu, na którym planowana jest inwestycja? – pytali zdenerwowani mieszkańcy. – On kierował się tylko tym, co zobaczył na mapie – zarzucali. Zapowiadali, że zawiadomią stosowne instytucje, w tym prokuraturę.
Przygotowali pismo. Podpisy złożyło czternaście osób. Trafiło między innymi do naszej redakcji. Oto jego treść: „W związku z prowadzonymi pracami kanalizacyjnymi w gminie Kolsko, na terenie wsi Lipka, zgłaszamy nasze zaniepokojenie nieprawidłowościami przy zakładaniu nowej kanalizacji. Dotyczą one braku przeprowadzenia dokładnych pomiarów terenu i różnicy poziomów prowadzonej kanalizacji oraz położenia kilu nieruchomości. Różnica poziomów uniemożliwia nam prawidłowe podłączenie się do nowo powstałej kanalizacji i właściwe odprowadzenie ścieków, ponieważ nasze domostwa znajdują się poniżej poziomu prowadzonej kanalizacji. Informujemy, że do tej pory nikt nigdy nie prowadził żadnych pomiarów i nie wchodził na nasze posiadłości w celu dokonania takich pomiarów. W związku z tym, prosimy o wyjaśnienie zaistniałej sytuacji i sprawdzenie zasadności prowadzonej inwestycji z publicznych pieniędzy”.
Pytania
Wysłaliśmy szereg pytań do urzędu gminy. Pytaliśmy m.in. o spotkanie m.in. z przedstawicielami firmy, która buduje kanalizację we wsi Lipka. Czy się odbyło w środę?
Czy prawdą jest, że mieszkańcy nie mogli uczestniczyć w tym spotkaniu? Jeśli tak, to z jakich powodów? Czy to prawda, że mieszkańcy byli proszeni przez władze gminy o to, żeby nie nagłaśniali tej sprawy?
Czy projektant zatwierdził projekt, choć nie pojawił się nawet we wsi Lipka, żeby osobiście, metr po metrze, sprawdzić teren?
Czy skoro sieć będzie biegła wzdłuż asfaltu, to czy było możliwe, żeby pociągnąć ją za domami, wśród pól i łąk?
Czy prawdą jest, że gmina rozważa stworzenie nowego projektu? I jaki jest koszt budowy kanalizacji we wsi Lipka?
Odpowiedzi
Odpowiedź otrzymaliśmy w środę (22.05), nie od wójciny Iwony Brzozowskiej, tylko od sekretarzyni Renaty Chodak. Oto treść:
„W dniu 15.05.2024 r. w siedzibie Urzędu Gminy Kolsko odbyła się planowana, cykliczna rada budowy dotycząca inwestycji (…) w obecności projektanta oraz przedstawiciela wykonawcy (…). Wcześniej w dniu 13.05.2024 r. mieszkańcy Lipki złożyli pisemnie swoje wątpliwości co do zastosowanych rozwiązań projektowych budowy kanalizacji w Lipce dotyczących kilku domostw. Przedstawiciel mieszkańców składając pismo spotkał się w dniu 13.05.2024 r. z wójtem gminy. Wójt poinformowała o planowanej radzie budowy w dniu 15.05.2024 r., na której poruszana będzie między innymi nurtująca mieszkańców kwestia. Mieszkaniec został poinformowany, że wnioski wypracowane podczas rady zostaną przekazane niezwłocznie. Podczas rady budowy projektant zaproponował rozwiązanie alternatywne dotyczące przyłączy. Ustalono, że powyższe rozwiązania zostaną przekazane mieszkańcom na spotkaniu w terenie w dniu 21.05.2024 r. W tym samym dniu o terminie spotkania poinformowano sołtysa wsi Lipka z prośbą o przekazanie informacji zainteresowanym mieszkańcom – co do terminu spotkania w terenie. Spotkanie z mieszkańcami odbyło się w dniu 21.05.2024 r. i wszystkie wątpliwości dotyczące inwestycji zostały wyjaśnione. Inwestycja przebiega bez przeszkód”.
15