Szprotawski lekarz Marcin Kierkus trafił do szpitala z licznymi ranami głowy, założono mu 18 szwów. Twierdzi, że został dotkliwie pobity przez sąsiadów: dwóch braci i ich matkę. – Ten pan pierwszy zaatakował mojego syna. – twierdzi Monika Kubik, sołtyska Henrykowa.