Strona główna » Mandat za sprzątanie po urzędnikach

Mandat za sprzątanie po urzędnikach

przez imperia

Marek Czekajło musi tłumaczyć się przed sądem, za to, że posprzątał miejski teren i śmieci zostawił do wywiezienia przy drodze.
– Śmieci w Żarach walają się wszędzie. Przy ul. Żagańskiej, Bohaterów Getta, Zgorzeleckiej czy Budowlanych. Jest gorzej niż w Tunezji – mówi Marek Czekajło z firmy Metal Makowska.
Przedsiębiorca wielokrotnie interweniował w Urzędzie Miasta z prośbą o to, żeby urzędnicy uporządkowali tereny należące do miasta, a znajdujące się w bezpośrednim sąsiedztwie jego działki.
– Od kilkunastu lat robię to za nich na ochotnika na ul. Wapiennej a od roku zacząłem od ul. Budowlanych, bo Pekom kosił tylko fragment przy drodze o szerokości metra. Reszta ich nie interesowała. Gdy trawa była po pas, to ludzie wrzucali w nią wszystko od drobnych śmieci po opony, gruz i zużyty sprzęt AGD. Postanowiłem pozbierać te śmieci. Nazbierałem całego busa zużytych opon i wyłożyłem je przy drodze, żeby Pekom mógł je zabrać. Wtedy ktoś mi zrobił zdjęcie i wrzucił na facebooka z komentarzem, że tak się pozbywam zużytych opon  – opowiada M. Czekajło.
Poskarżył
Sytuacja powtórzyła się na wiosnę tego roku.
– Znów nazbierałem busa śmieci i złożyłem je przy krawężniku, aby Pekom je zabrał, a o swojej pracy poinformowałem mieszkańców na stronie facebooka Metal Makowska – opowiada M. Czekajło.
Następnego dnia do firmy przyjechała straż miejska, która chciała ukarać M. Czekajło mandatem w wysokości 500 zł.
–  Nie wiem kto napuścił straż miejską na mnie, bo po interwencji u Patryka Falińskiego, wiceburmistrza Żar Pekom niezwłocznie i wspólnie z Metal Makowska uprzątnęliśmy ten teren – dodaje M. Czekajło, który był jednym z założycieli partii Zieloni w Żarach.
M. Czekajło mandatu nie przyjął, więc strażnicy miejscy skierowali sprawę do sądu. Rozprawa odbędzie się w listopadzie.
Złodziejstwo
M. Czekajło zwraca również uwagę na inny narastający problem w Żarach, a mianowicie na coraz większa liczbę kradzieży.
– Nie ma tygodnia, że nie słyszę od sąsiednich firm, że coś im z placu zginęło. W Metal Makowska ostatnio ukradli całą paletę kostki brukowej. W tej sytuacji na służby ciężko liczyć – mówi M. Czekajło.
Przedsiębiorcy często w takiej sytuacji ustalają złodziei na własną rękę.
– W wielu miejscach jest monitoring firmowy i łatwo można namierzyć złodziei. Wiem, że sąsiadowi udało się odnaleźć osobę, która ukradła spod firmy rower jednego z pracowników, ale czy faktycznie przedsiębiorcy mają się tym zajmować? – retorycznie pyta M. Czekajło.
Ciężkie czasy
Dla firm zaczął się bardzo trudny czas. Wojna w Ukrainie, wysoka inflacja, rosnące koszty energii – to wszystko stawia pod znakiem zapytania opłacalność dalszej działalności.
– Całe hale stoją puste. Pracodawcy zwalniają pracowników, albo wysyłają na urlopy, bo brakuje zleceń albo surowców. Z drugiej strony pracownicy domagają się podwyżek, bo koszty życia rosną. Metal Makowska sprzedaje towar poniżej kosztów zakupu, bo stal staniała i nie da się utrzymać cen, za które jeszcze kilka miesięcy temu kupowaliśmy towar – dodaje M. Czekajło.
Nie dla polityki
– Wyleczyłem się z polityki, bo przekonałem się, że jest ona pełna hipokryzji. Np. tacy działacze partii Zieloni domagają się hamowania wypełnionych ciężarówek przed każdym przejściem dla pieszych, do którego ktoś się zbliża. Nikt nie patrzy ile ciężarówka musi zużyć paliwa i ile emituje zanieczyszczeń podczas każdego startu, ile zużywa się klocków hamulcowych i ile przy tym powstaje pyłów. Brak jest w tym wszystkim konsekwencji i logiki – dodaje M. Czekajło, który angażował się w działalność ekologów. Teraz zarzeka się, że do polityki nie ma zamiaru wchodzić.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz