Strona główna » Malowanie paznokci, kochanki i terror

Malowanie paznokci, kochanki i terror

przez imperia

– Można ze mnie robić szmatę, można mówić, ile mam kochanek, ale wiedźcie jedno! Terrorystą nie jestem! – grzmiał Henryk Janowicz, radny i były starosta, który czuje się pomówiony przez Romana Śliwińskiego.
Do ostrej wymiany zdań doszło na sesji Rady Powiatu Żagańskiego (19.05.).
Przypomnijmy, na wcześniejszej sesji Roman Śliwiński, etatowy członek zarządu, który będąc na tym stanowisku w poprzednim zarządzie współpracował z H. Janowiczem jako starostą, wytknął mu, że „terroryzował” swoich pracowników. 
– 9 lat pan rządził powiatem, 9 lat terroryzował pan całe starostwo, 9 lat pan nas oszukiwał. I jeszcze śmie pan twierdzić, że jest pan taki kryształ! – grzmiał Śliwiński.
 
Pewne osoby wpływały na pewne osoby
Henryk Janowicz odniósł się do tych słów na poniedziałkowej sesji (19.05.).
– Osoba, która terroryzuje, to taka, która próbuje kogoś straszyć pod względem fizycznym i psychicznym. Pomawiano mnie o różne rzeczy – że mam kochanki, że nie jedną, nie trzy, a dziesięć, że robię niestworzone rzeczy – mówił mocno przejęty Janowicz. – Podczas kilkunastu lat w samorządzie starałem się pracować adekwatnie dla instytucji i społeczeństwa, aby po sobie coś zostawić – zarzekał się. Po czym wypomniał obecnej władzy: – Ja nie pozwalałem sobie w pracy na handel obwoźny, na udzielanie korepetycji i malowanie paznokci, na bezczynne jeżdżenie i marnowanie czasu, tylko ciężko pracowałem! Ja mam dowody na to, że niektórzy siedzący tutaj na sali terroryzowali. Jeśli dojdzie do pewnej sytuacji, to ja to wykorzystam. Pewne osoby wpływały na pewne osoby w starostwie, jak będzie trzeba, ujawnię to – zapowiedział stanowczo.  
 
Kto jest terrorystą?
Janowicz podkreślił, że gdy był starostą, jego współpracownicy z zarządu powiatu go oszukiwali, m.in. w przedstawianiu aktualnej sytuacji w oświacie. A za nią odpowiedzialna była Anna Michalczuk, wówczas wicestarosta.
– Można ze mnie robić szmatę, można mówić, ile mam kochanek, ale wiedźcie jedno – dla mnie się liczy praca. I ta praca mnie obroniła – skwitował. – Zostawiłem po swoich kadencjach, jako starosta, mnóstwo inwestycji, które dziś służą mieszkańcom. Ja byłem tak wmanewrowany i tak oszukany sytuacją w oświacie, że żałuję, iż słuchałem pewnych osób. Bo bym wiele rzeczy uciął już dawno – zastrzegł. I pouczył: – Jest jedna zasada – nie rzucaj kamieniem, jak sam nie jesteś winny! A to zrobiono i to lekkomyślnie. Panie Romanie, ceńmy się nawzajem. Ja udowodnię, że ja terrorystą nie jestem, a pan tak!
Wywołany do tablicy Śliwiński poinstruował Janowicza, co znaczy słowo „terrorysta”. 
– Panie Henryku, terrorysta a terroryzować to są dwie różne rzeczy. Proszę do słownika spojrzeć i wtedy mnie oskarżać. Jeśli pan czuje się tak bardzo urażony, to mogę pana przeprosić. Nic się nie stało – odparł.
Czy to załatwia sprawę między panami? Póki co, H. Janowicz czeka na oficjalne przeprosiny.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz