Choć los połączył strażaków z OSP w Tuplicach i Kingę Grześkowiak z Wielkopolski przypadkiem, to strażacy wiedzieli – warto warto pomagać.
Strażacy z Ochotniczej Straży Pożarnej w Tuplicach od ponad roku pomagają niezwykłej dziewczynce. W sobotę (25.09) zorganizowali festyn pod remizą, podczas którego zbierano pieniądze na kolejną operacją Kingi Grześkowiak, żeby w końcu mogła stanąć na własnych nogach.
Warto jest pomagać
Rok temu strażacy z OSP Siemiatycze zapytali kolegów z Tuplic, czy pomogą i zgodzą się, by Tuplice były miejscowością, z której wyruszy grupa kolaży zbierająca pieniądze na operację Kingi.
– Znaleźli mnie na Facebooku. Nie potrafię odmówić, gdy ktoś prosi mnie o pomoc. – mówi Krzysztof Magierowski, naczelnik OSP Tuplice – W zeszłym roku my również wyruszyliśmy na rowerach, by zbierać dla niej pieniądze. W tym roku zorganizowaliśmy festyn. Tuplice były celem podróży Jacka Balcerka, który szedł prawie 800 km na pieszo z kotem, by nagłaśniać historię Kingi i pomóc w zbiórce.
Był kiermasz, kino plenerowe, muzyka i dmuchańce. Nie zabrakło pysznego jedzenia i domowych ciast. O 14.00 w sobotę (25.09) pod remizą przywitano Kingę, pół godziny później na miejsce dotarł Jacek Balcerak i jego kot Parys.
Kajakiem i pieszo
Piechur przyszedł ze wschodu, pokonując pieszo 789 km.
– Od dawna chodziło za mną by zrobić coś dobrego. – mówi Jacek Balcerek, społecznik – Pamiętam, jak przez 3 dni przeglądałem historie dzieci i to były 3 najgorsze dni w moim życiu. Na Kingę trafiłem przypadkiem, zafascynowała mnie jej walka, by być zdrową. W zeszłym roku spłynąłem kajakiem Wisłą, w tym przeszedłem przez Polskę razem z kotem, którego otrzymałem w zeszłym roku od Kingi.
Na operację Kingi potrzeba 270 tys. zł. Dziewczynka dzięki operacjom i rehabilitacji, postawiła już swoje pierwsze kroki. Dzięki kolejnej operacji, będzie miała szansę tych kroków postawić więcej.
Na razie na rzecz Kingi zebrano 26 tys. zł. wpłat można dokonywać na internetowej zrzutce: www.zrzutka.pl wyszukując id: vw53z.




