Strona główna » Ma 7 lat i 80 ptaszników

Ma 7 lat i 80 ptaszników

przez Adam Sommerfeld

Aż 80 egzotycznych pająków ma Paweł Piotrowski (7 l.), mały hodowca z Tuplic. – Chciałbym pokazać ludziom, jakie to piękne zwierzęta – mówi chłopczyk.
Siedmioletni Pawełek Piotrowski ma kolekcję ptaszników! Hodowcą pająków został przed rokiem, gdy na 6. urodziny dostał pierwsze 3 ptaszniki.
– Złapałem jaszczurki-zwinki. Ale gdy się dowiedziałem, że są pod ochroną, to je wypuściliśmy. Potem, pół roku przed urodzinami, pomagałem przy domu i zarobiłem pieniądze. I kupiłem jaszczurkę agamę brodatą – tłumaczy. I wylicza dokładnie. – Rodzice dali tylko 5 dych. Ja sam zarobiłem 3 stówy. Posprzątałem między innymi psie kupy.
I pokazał rodzicom, że potrafi zająć się zwierzętami.
– W dzień urodzin rodzice dali mi paczkę. Otwierając, dostrzegłem trzy kliszówki (pojemniki dla małych pająków – przyt. red.) i już wtedy wiedziałem, że moje marzenie się spełniło. Dostałem aż trzy ptaszniki! Były to chromatopelma cyaneopubescens, acanthoscurria geniculata (ptasznik biało kolanowy) i caribena versicolor (ptasznik wielobarwny) – wylicza nie bez dumy Pawełek.
Mama się bała…
Mały hodowca bakcyla złapał od taty, Piotra
– Od zawsze interesował się przyrodą, a zwłaszcza pająkami. Nie kupił sobie ptasznika, bo mama bardzo bała się pająków. Ale zachęcił mnie – tłumaczy z uśmiechem Pawełek.
Pasja zaczęła się od filmików na You Tube i wystaw pająków.
– Najpierw chłonął wiedzę dotycząca tych zwierząt. Dziś potrafi je pielęgnować, urządzać terraria – dodaje pan Piotr.
O swoich okazach Pawełek mówi z zapałem. Jest bardzo poważnym hodowcą. Ma 86 okazów. Bez zająknięcia wymienia nazwy gatunków. Po łacinie. 
– Tak je fachowo nazywa. Bo imion nie mają, nie dalibyśmy rady tylu wymyślić – uśmiecha się Paula Piotrowska, mama. 
Pawełek cierpliwie odpowiada na wszystkie pytania. Bardzo przeżywa, gdy jego okazy chorują lub tracą życie. Choć rozumie, że są to prawa natury, to stara się pomagać, jak może.
– Jak moja caribena versicolor przechodziła wylinkę, ugryzł ją robak. I nie przeżyła. Na szczęście miałem jeszcze te dwa pierwsze – tłumaczy Paweł.
Płakałem cały wieczór
– Dopuszczałem mojego pierwszego pająka chromatopelmę. Ale samica go ugryzła. Obsypaliśmy go mąką.  Uratowaliśmy mu życie. Ale i tak płakałem cały wieczór, bo to mój pierwszy pająk – martwi się Pawełek.
Jego kolekcja się rozrasta. Pomagał w zorganizowaniu wystawy w Lubsku. Ma w planach sprzedawanie części swoich okazów.
– Mam nadzieję, że uda się zachęcić innych do tego. Żeby ludzie nie myśleli, że  pająki są takimi diabłami – przekonuje Pawełek.
– Jest bardzo wyczulony na krzywdę wszystkich zwierząt, ale nie daj Boże, żeby pająkowi się działa. W naszym domu łapiemy, wypuszczamy. Choć Pawełek się śmieje, że to takie  nierasowe – tłumaczy mama 7-latka.
Skorpion, psy i… świerszcze
Pawełek przyjaźni się z dorosłym hodowcą, Pawłem z Lubska, o którym mówi „duży”. Poznali się na targach terrarystycznych. 
– Ma taką samą pasję, ma już 250 ptaszników. Za pierwszym razem dał mi 6 pająków, żeby się rozwinęła moja hodowla – opowiada 7-latek.
 Pawełek ma też skorpiona. Opalizuje pod wpływem ultrafioletu.
– To była niespodzianka dla taty, który był wtedy w szpitalu. Pojechaliśmy z dużym Pawłem na giełdę do Wrocławia i go kupiliśmy – tłumaczy.
Chłopczyk ma też rybki i 2 psy, buldoga i owczarka.
Karmienie pająków zajmuje mu półtorej godziny, 2 razy w tygodniu. Zawsze towarzyszy mu tata. Do tego trzeba umiejętnie dbać o nawilżenie terrariów.
Część karmi tylko pan Piotr, bo to okazy pochodzące z Indonezji, Ameryki Południowej. 
-Część ma kły jadowe długie na 2,5 cm – tłumaczy P. Piotrowski.
Pawełek z 3-letnią siostrą Sabinką dba o to, by pokarm zapewnić. 
– Hodujemy świerszcze, mieliśmy karaczany madagaskarskie, argentyńskie, tureckie. Nasze dzieci wracają z przedszkola i sprawdzają, czy robaczki mają pokarm. Trzeba pokroić marchewkę, ogórka, nasypać płatków. Dzieci czyszczą, porządkują – opowiada pani Paula.
Na komputer nie ma czasu
Paweł lubi też przyrodę. Ma własny ogródek. Z kwiatkami i z papryką.
Ma także inną pasję, czyli puzzle. I już nie ma czasu na komputer.
– Koledzy się trochę ze śmieli, że nie mam Minecraftu i nie umiem grać w gierki – mówi.
– Powiedział, że te gry mu nie są potrzebne, ale wiedza o przyrodzie jest dla niego najważniejsza – dodaje mama.
Teraz Pawełek przygotowuje się do samodzielnej wystawy. Odbędzie się 20.04. w Miejskim Ośrodku Kultury w Łęknicy.
– Chcę, aby ludzie zobaczyli piękno tych stworzeń. Na wystawie chętnie podzielę się swoją wiedzą i doświadczeniem, pokażę, jak karmię pająki i o nie dbam – kończy 7-latek.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz