Eskalacja emocji w życiu publicznym jest niebywała. Nie ma dnia, abyśmy nie byli świadkami jak lekko rzuca się ciężkie słowa. Politycy, dziennikarze, naukowcy przekrzykują się nawzajem na antenach już chyba wszystkich stacji radiowych i telewizyjnych. Redaktorzy sympatyzujący z tym, czy innym środowiskiem ferują wyroki, często w myśl zasady: jeśli fakty są przeciwko nam, to tym gorzej dla faktów.
Wiele badań wskazuje, że za obecnych rządów nasiliły się podziały społeczne, nastąpiło większe przyzwolenie na mowę nienawiści, obrażanie innych ludzi i posługiwanie się fake newsami. Jest to bardzo niebezpieczne zjawisko, ponieważ przenosi się z polityki na inne sfery naszego życia. Skutki mogą być długotrwałe i trudne do naprawienia, bo dotyczą również relacji rodzinnych. „Naszprycowani” złymi emocjami Polki i Polacy, zwyczajnie nie wytrzymują ciśnienia i upust swoim emocjom dają nie tylko w werbalnych, ale o zgrozo w fizycznych atakach na ulicach, ryneczkach, w sklepach naszych miast i wsi.
W naszym kraju, podeptano już chyba wszystkie autorytety, wyśmiano dokonania, sukcesy, zdezawuowano odznaczenia i ordery. Wykształcenie i pracowitość nie gwarantują wysokiej pozycji społecznej. Dziś cwaniactwo staje się cnotą, a naginanie prawa sprytem. Nauczyciele próbują w tak trudnym świecie edukować nasze dzieci, wpajać, że nauką i pracą osiągną sukces. Ale gdy uczniowie słyszą za jaką pensję, po 20. latach pracy musi przeżyć ich ulubiona polonistka, to jak mają w to wierzyć? Jaką motywację do pracy ma mieć rolnik, który po roku ciężkiej pracy dowiaduje się, że jego plonów nikt nie kupi, bo już jakiś cwaniak sprowadził tańszy, w 90% gorszej jakości, towar z zagranicy. Co czuje przedsiębiorca małej firmy, słysząc radosne deklaracje rządzących o podniesieniu minimalnego wynagrodzenia, ale on już wie, że kolejny raz będzie to na jego koszt.
To jest niszczenie etosu pracy, niszczenie ludzi przedsiębiorczych i kreatywnych. Rządzący absolutnie nie mają szacunku do swoich obywateli. A przecież to ci obywatele wypracowują budżet, który jakże często jest trwoniony na realizację bezmyślnych obietnic wyborczych.
Sztucznie kreuje się „problemy”, które mają odwracać uwagę od faktycznych zagrożeń dla prawidłowego funkcjonowania państwa. Bo czy nagle teraz pojawiły się „mniejszości seksualne”? Nie. Bez względu na światopogląd czy preferencje, każdy człowiek zasługuje na szacunek. To miara człowieczeństwa. W kraju, w którym ponad 70% mieszkańców deklaruje katolicyzm, to powinno być oczywiste. Czy „nagle” pojawili się migranci? Nie, ale głośno krzycząc próbuje ukryć się brak jakiejkolwiek polityki migracyjnej, pomysłu na rozwiązanie problemu, który z każdym rokiem może być coraz większy. Epatuje się nas obrazkami płonących aut, dewastowanych sklepów miast Europy Zachodniej, jednocześnie handlując wizami i wpuszczając do Polski ludzi, o których nic nie wiemy. I to jest brak szacunku do polskiego munduru, to jest kpina z naszych żołnierzy, którzy dzielnie strzegą polskich granic, chcąc nam zapewnić bezpieczeństwo.
Fundamentalną kwestią dla naszej przyszłości jest okazywanie szacunku poprzednim pokoleniom, ludziom starszym, którzy w trudnych warunkach tworzyli dobro narodowe. To nie kolejne rządy, to nie budowle kolejnych rządów tworzą dobrobyt, a dobrobyt narodu tworzą poszczególni ludzie i poszczególne pokolenia. Seniorzy to w Polsce liczna i chętnie głosująca grupa wyborców. Nic więc dziwnego, że politykom zależy na ich głosach. Obecnie emeryci i renciści są dociśnięci kosztami życia bardziej niż reszta społeczeństwa. Przeznaczają około 80% swoich dochodów na codzienne wydatki, a 40% na towary i usługi bardzo podstawowe. Mimo dodatkowych świadczeń nie odczuwają ulgi, a wprowadzenie emerytury bez podatku na pewno byłoby korzystniejszym rozwiązaniem dla seniorów. Na dziś, rząd robi wiele, by nie wypłacać emerytom (i nie tylko) pieniędzy z budżetu lub kasy ZUS-u, który do tego przecież służy. Woli zadłużać przyszłe pokolenia.
Jak to ktoś trafnie powiedział: „Demokracja kończy się wtedy, gdy władza zorientuje się że może przekupić wyborców ich własnymi pieniędzmi”. A to już jest ewidentny brak szacunku dla Polek
i Polaków.
Bądźmy mądrzy i 15 października br. idźmy na wybory!
33