Tak słabych żniw nasi rolnicy nie mieli od kilkunastu lat.
Część zboża zgniła na polach. A to, które udało się zebrać rolnikom, jest kiepskiej jakości.
Sylwester Michalak, rolnik i sołtys podszprotawskiego Witkowa uprawia je z bratem na 150 hektarach. – Wstępnie straty oszacowaliśmy na ok. 150 tys. zł, może nawet więcej – mówi „Regionalnej”. – Najpierw lipcowe deszcze i grad, potem susza. Rośliny nie wytrzymały takiej pogodowej dynamiki. Najpierw dobiła je wilgoć, potem przymrozki a na końcu kilka dni suszy.
No i lipcowy grad, który „posiekał” liście rzepaku. To, co udało się sprzedać, to w większości ziarno kiepskiej jakości, o zaniżonych parametrach. Głównie na paszę.
Rolnicy liczą na jakieś rekompensaty ze strony wojewody. Już złożyli wnioski.
– Czekamy na powołanie przez wojewodę komisji , która oszacuje straty na polach – mówi Zygmunt Grabowski, szprotawski radny, rolnik i członek rady powiatu żagańskiego Lubuskiej Izby Rolnej.
– Wiosna była mokra, roślina wypuściła korzenie przy powierzchni, nie szukając wilgoci głębiej. A potem podniszczyło ją kilka dni suszy i wiatry – dodaje Artur Jasiński, rolnik i sołtysa Jabłonowa, który na ok. 100 ha ma uprawy rzepaku i pszenicy. – Ziarna nie wykształciły się na dobre. Zamiast 4 ton rzepaku zebrałem nieco ponad 3, zamiast 9 ton pszenicy – tylko 7. Podobnie jest z jęczmieniem – tylko 5 zamiast 7. Cześć zbóż o kiepskich parametrach odsprzedałem za bezcen, po 50 zł za metr. Na paszę.
Niektórzy rolnicy są tak podłamani, że nawet nie planują świętować tegorocznych dożynek. Czy wojewoda pomoże rolnikom? Do tematu wrócimy.
26
Poprzedni artykuł