Rok temu rachunki za śmieci w domkach letniskowych wynosiły 60 zł za miesiąc. W tym podskoczyły do 140 zł. – To jest obłęd – denerwują się letnicy.
Bożena Sługocka, emerytka z Głogowa, ma dom letniskowy w Tarnowie Jeziernym. Niedawno dostała rachunek z Eko-Przyszłości. – 140 zł! A było 60 zł. To jest obłęd – denerwuje się. Bożena płaci za kubeł o pojemności 120 l. – Przecież ja go nigdy nie zapełnię. Musiałabym chyba wszystkie śmieci z Tarnowa pozbierać – mówi.
Jej sąsiadka Barbara Lichorowiec na wypoczynek do Tarnowa Jeziernego przyjeżdża z Wałbrzycha. – My tam płacimy 27 zł za osobę. Śmieci wywożą nam trzy razy w tygodniu. Tu po zmieszane i BIO przyjeżdżają raz na dwa tygodnie. Po plastiki, szkoło i papier raz w miesiącu. Czyli płacimy 140 zł za to, że dwa razy zabiorą nam kubeł i raz worek z plastikiem, papierami i szkłem. Przecież to jest skandal – mówi. [paywall]
– Irytujące jest też to, że odbiór segregowanych jest na początku miesiąca. Obawiamy się, że we wrześniu nikt po te śmieci nie przyjedzie – dodaje Barbara.
Letnicy w sprawie rachunków dzwonili do Eko-Przyszłości.
– Sąsiadka usłyszała, że jak ją nie stać, żeby zapłacić za śmieci to niech sprzeda działkę letniskową – opowiada Bożena i dodaje. – Przecież tu jest wiele starszych osób, które mieszkają sami i aż tak dużo śmieci nie produkują. To Eko-Przyszłość chce sobie podreperować budżet kosztem emerytów i letników? Czemu nie zrobią deklaracji ile osób przebywa, albo chociaż zmniejszą kubły, może wtedy było by taniej – mówi.
Wcześniej płacili za mało
Grzegorz Wiater, szef Eko-Przyszłości tłumaczy, że od tego roku zmienił się sposób naliczania opłaty w domkach letniskowych. Letników można rozliczać podobnie jak nieruchomości niezamieszkałe (firmy, szkoły), czyli płacą od pojemników.
Wyjaśnia, że ich poprzednie rachunki nie pokrywały kosztów odbioru i zagospodarowania śmieci. – W tym momencie mają rzeczywistą stawkę – mówi.
Okazuje się, że 120 litrów to minimalna pojemność kubła ustalona przez Eko-Przyszłość.
– Oszacowaliśmy ilość wytworzonych odpadów przez letników. I na tej podstawie uśredniliśmy wielkość kubłów – tłumaczy G. Wiater. Z wyliczeń wyszło, że kubły 60 l. będą zbyt małe. – Tam nieraz trzy rodziny w tych domkach przebywają – dodaje przewodniczący związku.
Kwotę zaakceptowało zgromadzenie związku, a więc burmistrzowie i wójtowie. G. Wiater wyjaśnia, że nie mogła być niższa, bo wtedy „to by się nie kalkulowało”.
Letników nie można też było potraktować jak mieszkańców nieruchomości zamieszkałych. – O tym mówi ustawa, że w zamieszkałych nieruchomościach możemy naliczać opłatę od mieszkańca, od powierzchni mieszkania, czy ilości zużywanej wody. Dla niezamieszkałych jest tylko jedna metoda, od pojemnika – mówi.
Zapewnia, że odpady, za które letnicy zapłacą w sierpniu zostaną zabrane we wrześniu. – Harmonogram zawsze można dostosować do klientów – mówi.
19
Poprzedni artykuł