Odbił się od barierki i uderzył w jadący z naprzeciwka samochód osobowy. Motocyklista – lekarz, który jechał z dyżuru w żarskim Szpitalu na Wyspie na dyżur w Nowej Soli, ze złamaną nogą i ręką trafił do szpitala. Droga Żary-Żagań była zablokowana przez kilka godzin.
Okoliczności wypadku, w którym we wtorkowy (19.07.) poranek, kilka minut po godz. 7.30., doszło do zderzenia motocykla yamaha xv6 z oplem sintra, bada żarska policja. Wypadek miał miejsce w okolicach Marszowa, na granicy powiatów żarskiego i żagańskiego.
– Motocyklista, 36-letni mieszkaniec Zielonej Góry, jechał w kierunku Żagania. Uderzył w barierę ochronną, odbił się od niej, a potem zderzył się z jadącym w przeciwnym kierunku oplem sintra. Za jego kierownicą siedział 77-letni mieszkaniec Żagania. Kierowca osobówki był trzeźwy – informuje Aneta Berestecka, rzeczniczka policji w Żarach.
– Gdy dotarliśmy na miejsce, kierowca opla, bez widocznych obrażeń, przebywał poza samochodem, w ambulansie opatrywany był motocyklista – dodaje mł. asp. Dawid Lewandowski z Komendy Powiatowej PSP w Żarach.
Droga była zablokowana przez kilka godzin, potem służbom udało się odblokować jeden pas.
– Kierowca ze złamaną prawą nogą i barkiem trafił na SOR 105. Szpitala Wojskowego w Żarach – informuje Ryszard Smyk, szef pogotowia ratunkowego.
Wracał z dyżuru
Jak się okazało, zespół ratowników jechał ratować swojego kolegę po fachu. Bo poszkodowany motocyklista jest lekarzem anestezjologiem. Wracał z dyżuru w Szpitalu na Wyspie.
Potwierdza to Jolanta Dankiewicz, prezeska Szpitala na Wyspie.
– To specjalista, który współpracuje ze szpitalem. Ma pojedyncze dyżury, ok. 3-4 w miesiącu. W dniu wypadku wracał właśnie po dyżurze – przyznaje J. Dankiewicz.
Ile pracował?
Lekarz chwilę przed wypadkiem zakończył dyżur w żarskim szpitalu.
– To było 16 godzin. Taki wymiar dyżuru nie jest niczym szczególnym, jeżeli idzie o zawód lekarza – dodaje J. Dankiewicz.
Jak się nieoficjalnie dowiadujemy, lekarz po zakończonym dyżurze w Szpitalu na Wyspie jechał do pracy w szpitalu w Nowej Soli. Tam też miał mieć dyżur.
W dodatku, jak słyszymy w szpitalu, pomiędzy zakończeniem jednego a rozpoczęciem drugiego dyżuru, miał ok. pół godziny na dojazd.
Co było przyczyną wypadku, ma wyjaśnić policyjne dochodzenie.
– Z uwagi na obrażenia poszkodowanego, prowadzimy postępowanie w sprawie wypadku – kończy A. Berestecka.
J. Dankiewicz zapewnia, że nieobecność lekarza pozostanie bez wpływu na obsługę pacjentów.
– Mamy jeszcze 5 lekarzy. Te dyżury zostały podzielone pomiędzy nich. Oczywiście czekamy, aż doktor wyzdrowieje – mówi J. Dankiewicz.
W środę, 20.07., na profilu Szpitala na Wyspie na Facebooku pojawiło się ogłoszenie z ofertą współpracy dla anestezjologów.







