„Matrobocik” czyli drużyna zdolnej młodzieży z Żar, będzie reprezentowała Polskę na międzynarodowych mistrzostwach w robotyce. Zaprezentują tam robota z kloców lego, ale też „grzejnowar” czyli wynalazek, który ma zrewolucjonizować ogrzewanie.
Młodzież z Żar wystartowała w krajowym konkursie „First lego league challenge” i wywalczyła tam sobie przepustkę na międzynarodowy finał.
– Zawody polegają na tym, żeby zbudować robota z klocków lego i odpowiednio go zaprogramować. Robot musi w przeciągu dwóch i pół minuty wykonać jak najwięcej misji, na specjalnej macie – tłumaczy Edyta Piskorowska, z żarskiego Stowarzyszenia Inżynieria Przyszłości.
Na samym robocie konkurencja się jednak nie kończy.
– W tym roku tematem wiodącym była też energia. Dzieci musiały podsunąć rozwiązanie jakiegoś problemy związanego z tym aspektem. Zajęły się tematem rosnących cen energii, a więc tym, że jest wiele rodzin, których nie stać na ogrzewanie. Wymyśliły „grzejnowar”. Grzejnik połączyły z wolnowarem. Wolnowar nie potrzebuje aż tyle energii, więc udało się nam zmniejszyć koszty ogrzewania dziesięciokrotnie względem przeciętnego grzejnika elektrycznego – opowiada Edyta.
Na mistrzostwach Polski w Warszawie, dzieci z Żar zajęły pierwsze miejsce. Pokonały 12 najlepszych ekip, które dostały się do finału. W sumie w eliminacjach brało udział aż 150 drużyn.
Bariera finansowa
– Otrzymaliśmy przepustkę na mistrzostwa świata, które mają się odbyć w Sydney – mówi E. Piskorowska. Niestety stowarzyszenie musiało samo znaleźć środki żeby w nich wystartować. I to nie małe, bo zespół z opiekunami liczy siedem osób. Żeby wziąć udział w mistrzostwach potrzebowali 100 tys. zł. Założyli zarzutkę, w poszukiwaniu sponsorów odwiedzili też lokalne firmy, ale wciąż brakowało im pełnej kwoty.
Z pomocą przyszedł Urząd Marszałkowski, który dofinansował ekipę z Żar kwotą 50 tys. zł.
– Bez tego wsparcia nie mielibyśmy szans polecieć do Sydney, bo to jest duża bariera finansowa. Jeden bilet kosztuje ok. 10 tys. zł – mówi Edyta.
Dla „Matrobocik” mistrzostwa świata to nie jest nowość, bo w ub. roku drużyna z Żar występowała w Rio. – Na 100 drużyn byliśmy w dwudziestce. Ale dzięki temu możemy się lepiej przygotować. Przede wszystkim językowo, bo dzieci na sesję sędziowską wchodzą same i o wszystkim muszą opowiadać po angielsku i muszą znać wiele technicznych słów. Ale wierzę w nich, że sobie poradzą. Oni na zajęcia z robotyki chodzą już siedem lat, są pracowici i bardzo cierpliwi – mówi Edyta.
17
Poprzedni artykuł