Pod wiaduktem przy ul. Staszica w Nowej Soli powstało nielegalne śmietnisko. Worki leżały kilka miesięcy. Okazało się, że da się namierzyć śmieciarza, który podrzucił tam odpady.
O śmietnisku poinformował naszą redakcję pan Kazimierz, emeryt z Nowej Soli, który w pobliżu wiaduktu ma garaż.
– Ta sytuacja ciągnie się od wielu miesięcy – opowiada. – Młodzież wieczorami przychodzi tu z McDonalda, siada pod wiaduktem i śmieci. Urząd co jakiś czas wysyła pracowników, żeby to posprzątali. Dobrze, że wysyła, bo byśmy utonęli w tych śmieciach, tylko że ostatnio ci pracownicy zebrali śmieci do worków, a worki zostawili pod garażami. Nie wiem, czy to tak miało być, czy zapomnieli o nich, ale leżą już tak ponad dwa miesiące – mówi Kazimierz. – Same worki aż tak nie przeszkadzają, ale one kuszą bezdomnych, którzy rozrywają je i szukają w nich skarbów. Butelek czy puszek na sprzedaż. Rozrzucają nam te śmieci po całej okolicy i sami musimy je zbierać – opowiada nowosolanin i pokazuje stertę w krzakach. 
Dodaje, że już poprzednio pod wiaduktem przez pół roku stała stara kanapa.
– Komuś nie chciało się jej wywieźć na wysypisko, to postanowił podrzucić ją tutaj. Pół roku nikt na to nie reagował, chociaż wzywaliśmy strażników miejskich – mówi mężczyzna. [paywall]
Od jakiegoś czasu pan Kazimierz nie ma dobrego zdania o Straży Miejskiej.
– Z tymi śmieciami to my walczymy już od dłuższego czasu. Jak poprzednio zgłaszaliśmy takie sprawy, po jakimś czasie ktoś przyjeżdżał i worki znikały, ale teraz dzwoniłem już chyba dwa czy trzy razy i nie ma żadnej reakcji – opowiada.
Trzeba namierzyć śmieciarza
W tej sprawie zadzwoniliśmy do Dariusza Rączkowskiego, komendanta Straży Miejskiej w Nowej Soli. Przyznaje, że jest sporo takich zgłoszeń. Problem jest też m.in. przy ul. Kaczkowskiego i w lasku przy ul. Mickiewicza.
– Jeśli to są worki zostawione przez pracowników interwencyjnych, którzy tam sprzątali, to trzeba to zgłosić do Urzędu Miasta, najlepiej do pana Jacka Baranowskiego – mówi komendant.
Jacek Baranowski jest podinspektorem w wydziale gospodarki komunalnej i ochrony środowiska. Odpowiada m.in. za to, żeby kontrolować prace porządkowe, które dla miasta wykonują skazańcy.
– Po skończonej pracy pracownicy zawsze przysyłają mi zdjęcie worków gotowych do odbioru i wtedy wysyłam po nie auto. Nie wiem, co się stało. Być może o tym zapomnieli – tłumaczy. 
Na jego prośbę, tym razem to my wysłaliśmy mu zdjęcie, gdzie leżą worki. Pół godziny później J. Baranowski sam zadzwonił do naszej redakcji.
– Wszystko już wyjaśnione. To nie są śmieci, które pozostawili nasi pracownicy, ktoś podrzucił tam worki i zrobił dzikie wysypisko – mówi. Tłumaczy, że w środku pracownicy znaleźli gruz, a także odpady komunalne z domu. – Powiadomiona została już Straż Miejska. Sprawcy grozi mandat albo sprawa w sądzie. Będzie też obciążony kosztami sprzątania – mówi J. Baranowski i dodaje, że udało się nawet namierzyć adres śmieciarza, więc za jakiś czas może się spodziewać wizyty strażników.
W środę, 31.07., pod garażami było już czysto.
59
Poprzedni artykuł