Pod Nowym Żabnem też mają powstać wiatraki. Mieszkańcy zastanawiają się, na czyich polach.
Spotkanie w sprawie wiatraków, które miałyby stanąć pod Nowym Żabnem, Urząd Gminy w Nowej Soli zorganizował w czwartek, 10.07. Zaproszono na nie także mieszkańców Kiełcza, gdyż wiatraki mają oddziaływać również na tę miejscowość. Co ciekawe, spotkanie nie odbyło się w sali wiejskiej w Lubięcinie, ale w salce konferencyjnej w Urzędzie Gmin. Dla tych, którzy nie mogliby dotrzeć, udostępniono transmisję online.
W przypadku Nowego Żabna wiatraki miałyby stanąć na dużej prywatnej działce w pobliżu strefy gospodarczej, która nigdy nie powstała. Będzie to ok. 1 km od zabudowań. Mieszkańcy zastanawiają się, czy pola nie należą do byłego wicewojewody Roberta Palucha, prywatnie partnera wójt Izabeli Bojko.
Chcieliśmy o to zapytać R. Palucha, dziś szefa związku śmieciowego CZG-12, ale nie odpowiedział na próby kontaktu. Co ciekawe, w studium zagospodarowania przestrzennego ten obszar został wyznaczony pod funkcję produkcyjno-usługową z symbolem PU4. Oznacza on, że jest to teren przeznaczony pod produkcję energii i magazynowanie energii. [paywall]
R. Paluch ma też sporo działek, o których od lat mówiło się, że w przyszłości mogłoby na nich powstać małe osiedle. Pytanie, czy obecność wiatraków nie obniży ich wartości.
Zobacz także:
Elektrownia koło Kiełcza
Sprawdzam!
Mieszkańcy Lubięcina na spotkaniu z firmą Greenfuture usłyszeli, że jeden wiatrak może przynieść gminie korzyść podatkową powyżej 200 tys. zł rocznie. Wyliczano, że 10 wiatraków to wpływ w wysokości 2 mln zł rocznie do budżetu. Radny powiatowy Adrian Hołobowicz powiedział „sprawdzam”. Napisał do gminy Żukowice, na której terenie jest 11 takich instalacji. Małgorzata Sidorowicz, skarbnik gminy, odpisała mu, że z tytułu funkcjonowania 11 turbin gmina otrzymuje rocznie 1,2 mln zł podatku od nieruchomości.
Po spotkaniu w sprawie wiatraków w Lubięcinie, Krzysztof Gąsior, były wiceprzewodniczący Rady Gminy, wystąpił z wnioskiem o udostępnienie informacji publicznej. Chciał wiedzieć, na podstawie jakich dokumentów Rada Gmina podjęła decyzję, żeby przystąpić do zmian w miejscowym planie, żeby dopuścić budowę farm wiatrowych. Chciał zobaczyć, jakie dokumenty do gminy dostarczyła firma Greenfuture. Czy był to tylko wniosek, czy także jakieś opracowania, analizy, mapki, itp.
Wójt Izabela Bojko odpisał mu: „(…) do tut. urzędu nie wpłynęły dokumenty złożone przez firmę Greenfuture Energy, na podstawie których została podjęta uchwała”. Można się więc zastanawiać, że zostało to zrobione na tzw. gębę.
K. Gąsior tłumaczy to sobie inaczej: – Do analizy mojego wniosku został poproszony mecenas współpracujący z gminą i według moich odczuć po to, by znaleźć sposób na nieudostępnienie dokumentów. Pytanie, w jakim celu gmina utrudnia pozyskanie informacji, co zostało złożone przez firmę Greenfuture Energy – zastanawia się.
K. Gąsior do ulubieńców wójt nie należy. Jego aktywność w temacie wiatraków została przez nią publicznie skrytykowana na spotkaniu w Lubięcinie.