Stadion żużlowy i ekipa Falubazu w Żaganiu. To marzenie burmistrza Sławomira Kowala. – Słyszałem już ten dowcip i każdy zielonogórzan potraktuje te plany jako żart – kpi z żagańskich planów Tomasz Misiak, rzecznik prasowy Urzędu Miejskiego w Zielonej Górze.
Do prezesa klubu żużlowego z Zielonej Góry oficjalne pismo skierował Paweł Lichtański, rzecznik Urzędu Miasta. Na łamach ogólnopolskiej gazety złożył Robertowi Dowhanowi propozycję przeniesienia klubu żużlowego do Żagania.
„Piszę do Pana w związku z pojawiającymi się w mediach informacjami na temat utrudnień, jakie napotyka czarny sport w Zielonej Górze. Miasto Żagań ma pomysł, jak zaradzić temu konfliktowi” – czytamy w liście do Dowhana.
– Propozycja nie jest oderwana od rzeczywistości – twierdzi rzecznik Lichtański. – Czy chcemy, czy nie, żużel jest wizytówką naszego regionu. Wśród kibiców są nie tylko mieszkańcy Zielonej Góry. Świadczą o tym kolumny samochodów, które tłoczą się na południu województwa przed meczem Falubazu.
Lubi wszystko, co czarne
Burmistrz Sławomir Kowal ma też pomysł, gdzie ulokować stadion dla żużlowców.
To były stadion Czarnych Żagań przy ul. Waryńskiego. – Po przebudowie będzie idealnym miejscem żużlowych zmagań – twierdzi. – W Żaganiu jest już Czarna Dywizja i są Czarni Żagań. Nie zabraknie więc miejsca na Czarny Sport
Nie od dziś wiadomo, że burmistrz lubi wszystko, co czarne. Jego dwa poprzednie auta – skoda fabia i toyota corolla były koloru czarnego. On ubiera się na czarno, podobnie jak jego żona, Adriana. Pies labrador też jest czarny.
Lichtański dodaje, że gdyby Dowhan się zgodził, bo miasto pomogłoby w sfinansowaniu modernizacji stadionu. – Obiekt przy ul. Waryńskiego to tylko jedna z propozycji. W mieście są inne miejsca pod tego typu stadion, np. tereny po koszarach – zaznacza rzecznik. – Żużel w Żaganiu to byłaby dla nas ogromna promocja, większa od Czarnych Żagań. Nie oszukujmy się, Zielona Góra jest taka popularna tylko dzięki speedwayowi.
Chętnie porozmawia
Robert Dowhan, prezes Falubazu przyznaje, że chętnie zasiądzie do rozmów z Kowalem.
– Miło mi, że burmistrz Żagania widzi to, czego nie dostrzega prezydent Zielonej Góry, Janusz Kubicki. Speedway łączy mieszkańców wielu lubuskich miast.
– Niestety, brakuje nam wsparcia ze strony miasta Zielona Góra – uważa Dowhan. – Jeśli dalej będą takie problemy, a miasto odmówi nam dzierżawy stadionu, niewykluczone, że będziemy rozmawiać z innymi miastami na temat przeprowadzki.
Mieszkańcy Żagania nie są tak entuzjastycznie nastawieni do pomysłu.
– Niech burmistrz najpierw zadba o dziurawe drogi i inwestorów, którzy omijają nasze miasto – twierdzi pan Ludwik. – Wystarczy, że miasto pompuje ogromne pieniądze w piłkarzy Czarnych Żagań. Na żużel można jeździć do Zielonej Góry.
Trudno nie zauważyć, że Dowhanowi taka prowokacja jest na rękę, by pokazać, jak zależy na speedwayu prezydentowi Zielonej Góry. Ten w tym roku nie dał ani złotówki na Falubaz, twierdząc, że w klubie jest konieczny audyt. Za to Kowal chętnie da pieniądze bez żadnej kontroli, jak to robi dla Czarnych Żagań. Piłkarze dostali z miasta i podległych mu spółek tylko w tym roku blisko 1 mln zł. W tej sytuacji aż strach pomyśleć, ile dostałby od Żagania Falubaz, gdyby przeniósł się z Zielonej Góry.
Tylko Zielona Góra
Głównym sponsorem zielonogórskiego klubu żużlowego jest Stelmet – największy producent drewnianej architektury ogrodowej w Polsce. Czy zielonogórski potentat będzie wspierać klub z Żagania? – Traktuję to jako żart i nawet nie będę się nad tym zastanawiał. Niech przeniosą stolicę lubuskiego do Żagania. Mamy wybory, więc mówiąc co chcą.- śmieje się Stanisław Bieńkowski, prezes Stelmetu.
Kajetan Hozakowski (20 l.), prezes stowarzyszenia kibiców „Tylko Falubaz” jest zbulwersowany pomysłem władz Żagania. Uważa to za kpinę z zielonogórskiego klubu. – Stolicą polskiego żużla jest Zielona Góra, stolicą Falubazu jest Zielona Góra. – mówi stanowczo. Jego zdaniem po przeprowadzce do Żagania klub straciłby wielką rzeszę fanów. – Wolałbym, jeśli władze Żagania rzeczywiście kochają żużel , żeby dali na klub jakieś pieniążki. Niech zorganizują akcję promocyjną. Mogą też wziąć udział w kolejnych wyborach samorządowych w Zielonej Górze. – przekonuje K. Hozakowski.
Jak Żagań ma kasę, niech ma i swój klub
– Słyszałem już ten dowcip i każdy zielonogórzanin potraktuje te plany jako żart – kpi z żagańskich planów Tomasz Misiak, rzecznik prasowy urzędu miejskiego w Zielonej Górze. – To jest element kampanii wyborczej. PR-owska zagrywka. Chodzi o to, żeby mówiło się o prezesie Dowhanie – twierdzi rzecznik. Przypomina, że Falubaz, to kilkudziesięcioletnia tradycja. – Klub jest wpisany w Zieloną Górę i będzie dalej funkcjonował w naszym mieście niezależnie od osoby prezesa – mówi i dodaje, że on sam stara się chodzić na wszystkie mecze. Jego zdaniem władze Żagania niech realizują swoje plany, ale tworząc własny klub od podstaw. Misiak dodaje jednak, że to kosztowna „zabawa”. – Przypomina, że przez ostatnie cztery lata miasto Zielona Góra wydało na żużel prawie 30 mln zł. Roczny budżet klubu według nieoficjalnych danych kształtuje się na poziomie 8,5 mln zł.



