Daniel Boczniewicz ze Szprotawy awansował do kolejnego etapu muzycznego programu „Must Be The Music”, który można oglądać w Polsacie, w każdą sobotę, o godz. 20. Tylko w „GR” rozmowa z młodym artystą, którego „kosmiczny” występ zachwycił jury.
Jak się czujesz po ogłoszeniu wiadomości, że przechodzisz do następnej części programu?
– Super! Bardzo się cieszę, że jury dało mi szansę. Wprawdzie Kora była na „nie”, ale mam nadzieję, że mój kolejny występ ją przekona. Po głowie chodzi mi sporo pomysłów. Mam nadzieję, że będzie to miła niespodzianka. Właśnie układam i zgrywam całą kompozycję.
Pewnie to sporo roboty?
– Oczywiście, zwłaszcza, że chciałbym, żeby wszystko było dopięte na ostatni guzik. Występ przed tak dużą widownią to spora odpowiedzialność. Przecież nie mogę się skompromitować.
Co planujesz, gdy twoja przygoda z programem dobiegnie końca?
– Mam jeszcze sporo czasu na zdecydowanie, co będę robił w życiu. Ciągle odkrywam u siebie nowe pasje, ostatnio na przykład zainteresował mnie taniec. Poza tym studiuję leśnictwo. A może udział w programie otworzy mi furtkę do muzycznej kariery… Ale nie chcę, żeby to było marzenie ściętej głowy. Na razie skupiam się tylko na tym, co pokazać w półfinale i jednocześnie staram się zaliczać na bieżąco drugi semestr studiów.
Jak spędzasz wolny czas?
– Niektórzy po zajęciach idą na piwo do knajpy, ja idę poskakać na próbie ludowego zespołu. Jest dużo śmiechu, można poznać ciekawych ludzi. Muzyka to jednak moje główne hobby. Nigdy nie traktowałem nauki gry na instrumencie jako pracy, czegoś wymuszonego. Na pewno nie czułem, że coś przez to tracę.
Kiedy będzie można znów zobaczyć cię w telewizji?
– Najprawdopodobniej pod koniec kwietnia. Zachęcam do oglądania.
Życzymy sukcesów.
23
Poprzedni artykuł