Strona główna » Konotop przegrał z Czciradzem i trochę z weselem

Konotop przegrał z Czciradzem i trochę z weselem

przez Adam Sommerfeld

Mieszko Konotop walczył w Kożuchowie z Czciradzem póki miał siły. A że starczyło ich na jedną połowę, to wynik meczu trochę się rozjechał. Gości trzeba jednak usprawiedliwić. W końcu kierownik drużyny nie żeni się codziennie.
– Część drużyny bawiła się na weselu kierownika, a reszta musiała grać – tłumaczy Przemysław Chojnacki, szkoleniowiec Mieszka. – Najgorzej, że nasz bramkarz zobaczył czerwoną kartkę, bo rezerwowy ma taką pracę, że nie wiadomo, czy będzie mógł być na kolejnym meczu. Próbujemy się jakoś zorganizować, ale nie jest łatwo. Do tego mamy w drużynie kilku dj-ów weselnych. Granie w wakacje to dla nich duże wyzwanie – dodaje trener.
I właśnie przed takim wyzwaniem stanął w sobotę Mateusz Rudyk, znany bardziej jako DJ Hektor.
– Chłopie, o 9 wróciłem z wesela – mówił „Regionalnej” na początku drugiej połowy. – Chłopaki bardzo mnie prosili, żebym przyjechał. Jakoś ubłagałem żonę i wpadłem zagrać połówkę. Więcej nie mogę, bo po pierwsze nie mam sił, a po drugie muszę uciekać na kolejne wesele do Żar. Szkoda naszych błędów z pierwszej odsłony. Ja dałem ciała przy pierwszym golu, a przy drugim bramkarz się nie popisał – relacjonował Hektor.

Cuprum wyszło na prowadzenie po golu Mateusza Buganika. Wcześniej świetnym przechwytem i jeszcze lepszym prostopadłym podaniem popisał się Jakub Poterała, grający trener ekipy z Czciradza. Mieszko wyrównał po stałym fragmencie gry i główce Mariusza Kwiatkowskiego. Tuż przed przerwą gospodarze odzyskali jednak prowadzenie. Bramkarz gości wypluł piłkę po strzale Pawła Niedźwiedzia i z bliska zaskoczył go Cezary Siwiec. Po zmianie stron Cuprum szybko zabiło to spotkanie. Najpierw karnego po faulu na Michale Hamerze wykorzystał Damian Dudziak, później ładnie z roku pola huknął Kacper Maciejewski. Na koniec do akcji wkroczyła tajna broń zespołu z Czciradza – Michał Leon Szewczyk. To po faulu na nim czerwoną kartkę obejrzał golkiper ekipy z Konotopu – Wojciech Prędkiewicz. Napastnik Cuprum miał trochę pretensji do arbitra, że nie puścił akcji, bo zebrał się po upadku z cyrkową zręcznością i mógł wbić piłkę do pustaka. Sędzia gwizdnął jednak rzut wolny, który na bramkę zamienił kapitan Przemek Sztopel. Decydujące słowo należało jednak do Szewczyka. Szymon Kwaśnik dał mu ładną prostopadłą piłkę, której nie sposób było zmarnować. Trener Jakub Poterała był po końcowym gwizdku zadowolony ze swoich podopiecznych.

– Podobnie jak w Siedlisku, czuliśmy, że mamy przewagę. Wiedzieliśmy z czasem będzie więcej miejsca na boisku i w końcu pojawią sytuacje. Teraz czeka nas prawdziwa weryfikacja w Nietkowie. Osobiście czekam na takie starcia najbardziej, bo lubię spotkania z mocnymi przeciwnikami – zakończył szkoleniowiec Cuprum.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz