W 16. kolejce rozgrywek lubuskiej 4. ligi Promień Żary pokonał na własnym stadionie outsidera rozgrywek 6:1. Bramki dla Promienia strzelili: Krzysztof Wiliński hattrick, Bartek Pruchniak, Karol Scandola i Kacper Michalczuk, dla gości gola honorowego strzelił Adrian Paradowski.
Spotkanie Promienia Żary z ostatnia w tabeli lubuskiej 4.ligi miało być formalnością. Goście w tej rundzie gromadzili 5 punktów i nikt nie spodziewał się, że z Żar jakiekolwiek wywiozą.
Choć na pierwszego gola kibice musieli czekać aż pół godziny, to otwarcie wyniku przez Bartka Pruchniaka było palce lizać. Dzień później Lewandowski po prostu skopiował bramkę żarskiego napastnika. Gdy tuż przed końcem pierwszej części gola do szatni zafundował przyjezdnym Krzysztof Wiliński, nikt nie spodziewał się innego wyniku jak tylko zwycięstwo.
Napędzili stracha
Jednak druga odsłona zaczęła się od odważnych ataków zawodników Spójni, którzy uwierzyli, że są w stanie nawiązać walkę z gospodarzami. Przez 15 minut cisnęli żaran aż w końcu udało im się strzelić kontaktowego gola, a zrobił to Adrian Paradowski. W szeregach podopiecznych zapanował lekka nerwowość i niepewność, do tego stopnia, że przez kolejny kwadrans nie byli w stanie zmienić wyniku. Worek z bramkami rozwiązał się w 72 minucie a sygnał do festiwalu dał Krzysztof Wiliński. Ale prawdziwe strzelanie zaczęło się, gdy na boisku pojawiły się młode wilczki Siemiona rozpoczęło się prawdziwe strzelanie. Wyraźnie zmęczeni piłkarze z Ośna nie byli w stanie nadążyć za szybkimi i ambitnymi juniorami Promienia. W 78. minucie po indywidualnej akcji do bramki trafił Karol Scandola, który zachował się w sytuacji sam na sam jak stary wyjadacz i z zimną krwią pokonał bramkarza rywali. Minutę później szalejący Krzysiek Wiliński trafił po raz trzeci do siatki, kompletując hattricka, gdy wydawało się że to już koniec festiwalu strzeleckiego, do piłki dopadł wprowadzony 5 minut wcześniej Kacper Michalczuk, który po indywidualnym rajdzie ustalił wynik spotkania na 6:1 dla Promienia.
– Widać, że mamy dobrą młodzież, która potrafi sobie poradzić na poziomie czwartoligowym. Nieważne, z kim graliśmy. Ważne, że na swoim stadionie prezentujemy się bardzo dobrze w ostatnich spotkaniach, ale to efekt tej ciężkiej roboty, którą wykonał cały zespół na treningach, a zwłaszcza juniorzy, bo oni naprawdę walczą, żeby dostać minuty w seniorach-chwalił swoją drużynę Bartosz Siemiński. Trener Promienia zapowiada walkę wiosną. – Skończy się ostatnia kolejka, zobaczymy, jaki będzie układ w tabeli. Jesteśmy mocnym zespołem u siebie i ostatnio bardzo skutecznym, bo w 2 meczach zdobyliśmy 15 goli. Myślę, że powalczymy na wiosnę.
14





























































Poprzedni artykuł