Staruszek Rambo wył i jęczał przez całą noc. Pomoc nadeszła zbyt późno.
Rambo od niedzieli (9.06.) leżał na podwórzu pomiędzy blokami przy ul. Przemysłowej w Chotkowie (gm. Brzeźnica). Mieszkańcy bloku dzwonili na policję, powiadomili też właściciela. Policja poinformowała sołtysa.
– W niedzielę policjanci dostali wezwanie o bezpańskim psie, więc niezwłocznie przekazali tę informację przedstawicielom gminy – mówi st. sierż. Aleksandra Jaszczuk, oficer prasowy KPP w Żaganiu.
Przez to, że był weekend, gminnych urzędników powiadomić się nie dało. Pies jęczał pomiędzy blokami przez całą noc.
Rano telefony o pomoc zaczęły się od nowa.
– Nie każdy da sobie radę z przeniesieniem do lekarza psa, który waży 30 kg i ma prawdopodobnie uraz kręgosłupa. Kiedy zostaliśmy powiadomieni w poniedziałek, ludzie nawet nagrali film dla potwierdzenia, że pies nadal leży. Nie mogłam w to uwierzyć. On po prostu błagał o pomoc – mówi Joanna Zubowicz z Ogólnopolskiego Towarzystwa Ochrony Zwierząt Animals w Zielonej Górze.
Gmina pomoże administracyjnie
Na nagraniu widać, jak pies leży na trawie przy garażach na podwórzu pomiędzy blokami. Nie ma siły się podnieść. Wyje, skomli. Ludzie podstawili mu garnek z wodą, którą próbował pić.
Jeżeli pies jest bezpański, odpowiada za niego gmina. Ale ten miał swojego właściciela.
– Zanim zdążyłam dojechać do Chotkowa, już wydzwaniałam do gminy, żeby zareagowali. Usłyszałam, że skoro pies ma właściciela, to oni mogą w trybie administracyjnym, czyli listownie, powiadomić go o takiej sytuacji. Od ludzi na miejscu dowiedziałam się, że właściciel nie przyjechał. My ratowaliśmy psy w dużo gorszej sytuacji, leczyliśmy, a potem oddawaliśmy do adopcji – opowiada J. Zubowicz.
Rambo zdechł około południa w poniedziałek, 10 czerwca.
– Gdy dotarłam na miejsce, już ktoś z mieszkańców nakrył go białą flizeliną. Ponownie wezwałam policję – dodaje J. Zubowicz.
Policja wysłała na miejsce grupę dochodzeniowo-śledczą i technika kryminalistyki. Zarządzono sekcję zwłok.
– Ustalamy, czy doszło do znęcania się nad psem przez jego właściciela, w wyniku którego nastąpiła śmierć zwierzęcia – dodaje A. Jaszczuk.
Pies został kiedyś potrącony przez auto, kuśtykał na jedną łapę.
– Mieliśmy z nim problem wiosną, bo potrzebował pomocy. Wtedy ustaliliśmy jego właściciela, który zobowiązał się wziąć za psa odpowiedzialność – mówi wójt Jerzy Adamowicz.
– Po wynikach sekcji będziemy decydować, co dalej z tą sprawą zrobić – zapowiada J. Zubowicz.

