W 5. kolejce rozgrywek zielonogórskiej Klasy Okręgowej Unia Kunice przegrała na własnym stadionie z Piastem Iłowa 0:5.Bramki dla gości strzelili: Mateusz Góral x2, Jose Vinicius Rodrigues de Almeida, Hubert Lichtański oraz Gabriel Nogeeira dos Santos. Podopieczni Grzegorza Borkowskiego i Waldemara Golińskiego liderują w tabeli okręgówki.
W bardzo trudnym położeniu jest ekipa z Kunic. Po pięciu kolejkach Unia ma na swoim koncie tylko 3 punkty i niebezpiecznie zbliżyła się do strefy spadkowej. Odwrotnie jest z zespołem kierowanym przez dwóch trenerów, żeby nie powiedzieć tenorów. Grzegorz Borkowski i Waldemar Goliński wykonali od początku okresu przygotowawczego świetną robotę, a drużyna przez nich prowadzona, pewnie zmierza po awans. Piast naszpikowany obcokrajowcami, jak dobra kasza skwarkami, nie dał żadnych szans kuniczanom, którzy przypominają momentami cienie samych siebie z ubiegłego sezonu.
Choć pierwsza połowa była w miarę wyrównana, to gra obu drużyn nie powalała. Goście ustawieni zbyt asekuracyjnie, nie stwarzali pod bramką Unii zbyt wielu sytuacji, a podopieczni Jarka Gada także nie kwapili się do spektakularnych akcji, można nawet zaryzykować twierdzenie, że nie bardzo chciało się kuniczanom grać. W piłkę. Niemrawe próby ofensywnych zagrań, czyli bardzo niecelne podania do Konrada Pluty na skrzydle, żeby ewidentnie dostał zapalenia płuc, często lądowały na aucie, a dojście do pozycji strzeleckiej w środku pola graniczyło z cudem. Zrywy Jarosława Gada były tylko łabędzim śpiewem, bo grający trener, znany ze swoich umiejętności dryblerskich, był pieczołowicie pilnowany przez Mateusza Górala i Sławka Wdowiaka, którzy nie pozwolili Gadziowi na żadne szaleństwa. Mimo że na papierze lepiej prezentowali się iłowianie to wynik do 41 minuty był remisowy. Dopiero wtedy kapitan Piasta wpakował w końcu futbolówkę do bramki Szymona Słodkiego. Na przerwę przyjezdni schodzili już w lepszych humorach, za to kuniczanie mieli „trudną” rozmowę w szatni.
Niestety „motywująca” rozmowa nie pomogła, a kolejne 45 minut piłkarze Unii na pewno będą chcieli zapomnieć jak najszybciej. Za to lekko przemeblowany skład Piasta dał popis umiejętności technicznych i strzeleckich. W 20 minut wybili gospodarzom piłkę z głowy, aplikując im 4 bramki, a każda była ładniejsza od poprzedniej. Do głosu doszli Brazylijczycy, którzy stanowią o sile zespołu z Iłowej. Najpierw filigranowy Vini popisał się strzałem zza linii pola karnego, następnie syn burmistrza Iłowej Hubert wpisał się na listę strzelców, a kropkę nad postawił kolejny z Brazylijczyków, czyli Gabriel. Co prawda w końcówce kuniczanie mieli okazję na zmniejszenie porażki, ale za każdym razem Norbert Puchalski wychodził z opresji obronną ręką. Unia przegrała z Piastem Iłowa 0:5. Po meczu w Kunicach podopieczni Grzegorza Borkowskiego i Waldemara Golińskiego zostali samodzielnym liderem w tabeli okręgówki.
-Mecz od początku toczony w średnim tempie, pierwsza połowa wyrównana mimo straty bramki na 0:1. Z szatni wychodzimy pełni nadziei i konkretnym planem, a kończy się kompletna klapą. Nie strzelamy swoich sytuacji, a przeciwnik wręcz odwrotnie, wykorzystują każdy nasz błąd i kończymy spotkanie wysoka porażką. Dużo pracy przed nami przed kolejnymi meczami-podsumował Konrad Pluta, pomocnik Unii Kunice.
-To nie było łatwe spotkanie, jak by mógł na to wskazywać wynik końcowy meczu. Pierwsza połowa była mocno wyrównana, mieliśmy problemy przez pierwsze dwadzieścia minut z organizacją gry w środkowej strefie boiska. Po korektach w ustawieniu, nasza gra wyglądała coraz lepiej. Bramka na jeden do zera to właśnie pokazała. W drugiej połowie z minuty na minutę rosła nasza przewaga i kolejne bramki udowodniły, że dominowaliśmy na całym boisku. Gratuluję chłopakom zwycięstwa, gdyż musieliśmy mocno się napracować w pierwszej połowie, żeby w drugiej nasza gra była przyjemnością-relacjonuje Grzegorz Borkowski, trener Piasta Iłowa.
32



























































































