Piotr Barczak nie jest już lubuskim komendantem OHP. Jego miejsce zajął Krzysztof Galerczyk, radny PiS z Nowej Soli, ale tylko tymczasowo.
P. Barczak (PiS) przez ostatnie dni jest nieuchwytny. Nie odbiera telefonu. Poprosił o SMS, ale kiedy napisaliśmy o czym chcemy rozmawiać – zamilkł. Radny PiS jest bardzo ważną postacią w Zielonej Górze. Przez ostatnią kadencję był przewodniczącym tamtejszej rady (51,5 tys. zł rocznie). Zasiadał też w fotelu komendanta wojewódzkiego Ochotniczych Hufców Pracy (111,3 tys. zł rocznie). Nikt nawet nie udaje, że zatrudnienia na najwyższych stanowiskach w OHP nie odbywają się z klucza partyjnego. Hufiec to polityczny łup, który po zmianie władzy przekazywany jest z rąk do rąk. Wcześniej rządzili nim ludowcy. Kiedy PiS przejął władzę, to działacze z PSL czekali już spakowani. Teraz nastrój jest podobny.
– Wiadomo jaka jest sytuacja, że osoby desygnowane na stanowiska przez Prawo i Sprawiedliwość będą się żegnały – mówi Krzysztof Galerczyk, który zastąpił P. Barczaka w roli komendanta. Wcześniej przez wiele lat był zastępcą (98,7 tys. zł rocznie). Potwierdza, że 11 grudnia P. Barczak zrezygnował ze stanowiska i jest na wypowiedzeniu. W siedzibie OHP już go fizycznie nie ma.
– Sam też spodziewam się lada chwila decyzji o odwołaniu – przyznaje K. Galerczyk. Dodaje, że nie jest to komfortowa sytuacja, ale w jego przypadku utrata pracy nie będzie aż tak bolesna, bo może po prostu odejść na emeryturę.
Agencja bez dyrektorów
Zmiany szykują się także w Agencji Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa. W zielonogórskiej siedzibie ARiMR usłyszeliśmy, że z dyrektorem Andrzejem Rochmińskim już raczej nie uda się porozmawiać. – Dyrektora nie było w piątek, nie ma dziś (red. poniedziałek) i już raczej nie będzie – usłyszeliśmy w sekretariacie. Jego nazwisko zniknęło ze strony agencji. Na stronie wciąż widnieją zastępcy Beata Neckar-Goraj i Krzysztof Nowakowski, ale też nie sposób z nimi porozmawiać, bo w urzędzie ich nie ma. Od dobrze zorientowanego polityka z Zielonej Góry usłyszeliśmy, że zmiany kadrowe czekają nie tylko zielonogórską centralę, ale także kierownictwa powiatowe, w których lądowali pisowscy nominaci. Kto może przejść na emeryturę w spokoju czeka na odwołanie. Ale ci, którzy nie mają tego komfortu będą musieli się teraz odnaleźć na rynku pracy.
21
Poprzedni artykuł