Żagańscy strażacy oskarżają swojego przełożonego, komendanta powiatowego, Jana Zdunka. Lista zarzutów jest długa.
– Zdobyliśmy się w końcu na odwagę, by nadać tej sprawie oficjalny bieg. Do tej pory nasz pryncypał skutecznie zastraszał większość z nas – słyszymy nieoficjalnie od strażaków. Przedstawiciele związków zawodowych przesłali oficjalne pismo do Komendy Głównej PSP z 29 zarzutami dotyczącymi komendanta powiatowego. Ich oskarżenia dotyczą nieprawidłowości finansowych związanych z budową nowej komendy i doposażeniem jednostki. Według nich, komendant spotyka się z wybraną przez siebie firmą, co skutkuje podpisaniem porozumień na dostawę mebli, sprzętu informatycznego (w tym wypadku kwota tych zakupów przekroczyła 400 tys. zł). Twierdzą, że podobnie rzecz się ma w wypadku sprzątania i prac remontowo-budowlanych, gdzie bez zbierania ofert, o wyborze decydowały znajomości pierwszego strażaka w Żaganiu.
Na swój obraz i podobieństwo
W trakcie długiego spotkania z dziennikarzem, strażacy nie mówią o wszystkim. – Bo tego jest tyle, że właściwie nie wiadomo, od czego zacząć – twierdzą zgodnie. Gorzko kwitują odmowę transportu funkcjonariusza chorego na raka mózgu, prowadzenie kampanii wyborczej na terenie komendy, wykorzystywanie pojazdów służbowych do przewożenia osób nie będących funkcjonariuszami PSP na rozmaite imprezy, polerowanie prywatnego samochodu komendanta w godzinach pracy przez strażaków na służbie oraz przydzielanie nagród finansowych według „widzimisię”.
– Są sprawy poważne, jak wysłanie na emeryturę pracownika, który miał zarzuty prokuratorskie, ze zmienianiem dat i niszczeniem dokumentów włącznie, gdzie po warunkowym umorzeniu postępowania karnego, „emeryt” został przyjęty ponownie do pracy. Są też takie, które nadają się do kabaretu. Bo jak skomentować decyzję komendanta o przemalowaniu naściennego obrazu, przedstawiającego postaci strażaków w historycznych mundurach, by jedna z nich łudząco przypominała komendanta wraz z odpowiednimi dystynkcjami? – pyta retorycznie strażak służący w żagańskiej jednostce. Lista zarzutów jest długa, wszystkie podparte kopiami dokumentów i zdjęciami.
Obrzydliwie miły
– W straży pracowałem przez ponad dwa lata. Przeszedłem wstępne trzymiesięczne szkolenie wraz z testami sprawnościowymi. Po upływie półtora roku przeprowadzona została ocena roczna mojej osoby. Po kolejnych trzech czy czterech miesiącach – dwuletnia. Obie negatywne, gdzie głównie zarzucano mi brak kondycji fizycznej – opowiada Dariusz Górski i pokazuje legitymację ratownika wodnego z uprawnieniami morskimi, rzecznymi, basenowymi. – Pracuję teraz w zawodzie, który wymaga bardzo dużej sprawności – dodaje pan Darek. Zarzucono mi też, choć ustnie, że jestem obrzydliwie miły, bo zawsze mówiłem „dzień dobry”. Zwolnienie ze służby w takiej sytuacji wymaga opłacenia składek ZUS. – W moim wypadku było to 35 tys. zł. Wiem o przypadku strażaka, który zwolnił się sam, zapłacono za niego 100 tys. zł składek. A ponieważ nie wypalił mu wyjazd za granicę, to przyjęto go ponownie do pracy. Zapłacili za to podatnicy- stwierdza były strażak. Wszystko to było poprzedzone nagonką przełożonych, których – w jego opinii – inspirował komendant.
Mężczyzna odtwarza nagranie, na którym słychać, jak dowódca zmiany, który wystawia roczne opinie o podwładnych, mówi, że obie jego wstępne opinie dotyczące D. Górskiego były pozytywne, ale komendant kazał je zmienić. – O wszystkich przykrych wypadkach, jakie mnie spotkały w pracy, długo mógłbym opowiadać. Żałuję, bo mimo tych doświadczeń zwyczajnie chciałem pracować w straży.
Wszczęli postępowanie
– W związku z informacją, jaką otrzymaliśmy od „Gazety Regionalnej” oraz pismem Zarządu Związku Zawodowego „Florian”, wszczęte zostało postępowanie wewnętrzne przez biuro skarg i wniosków – informuje Piotr Cholajda, zastępca dyrektora biura komendanta głównego PSP.
– Na dziś (18.05) nie wiem nic o żadnych zarzutach, ale skoro pismo skierowano do Komendy Głównej, to oni na pewno mnie poinformują – stwierdza Jan Zdunek, komendant KP PSP w Żaganiu. – Nie mogę szczegółowo się odnieść, bo właśnie zmieniamy siedzibę – dodaje.
Z nieoficjalnych źródeł wiemy, że dzień przed naszą rozmową J. Zdunek został wezwany do Komendy Wojewódzkiej w tej właśnie sprawie. Docierają do nas również informacje o nerwowym dopasowywaniu dokumentów oraz o zastraszaniu pracowników i zmuszaniu ich do sporządzania oświadczeń, że przedstawione w piśmie związkowców zarzuty nie są prawdziwe.
„Zaprzeczam w całości podnoszonym zarzutom. Okoliczności insynuujące działania niezgodne z prawem nie miały miejsca. Będące w naszym posiadaniu dokumenty odnośnie domniemanych nieprawidłowości w sposób jednoznaczny zaprzeczają zawartym w piśmie sugestiom. Przedmiotowe dokumenty i inne okoliczności będą przedmiotem badania przez wyższych przełożonych, ponieważ adresatem tego pisma jest Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej w Warszawie” – oświadczył w piśmie przesłanym do redakcji „GR” J. Zdunek.
Strażacy poinformowali redakcję, że do pomocy w sformułowaniu swojego stanowiska komendant ściągnął pośpiesznie radcę prawnego. – To, co się tu teraz dzieje, świadczy o tym, że wreszcie ktoś zajął się tym bałaganem – dodają.
– Zaraz po wojewódzkich obchodach Dnia Strażaka, które odbędą się w sobotę, 28 maja, w Żaganiu zostanie powołana komisja, z polecenia komendanta głównego PSP, mająca zbadać wszystkie zarzuty – informuje Dariusz Żołędziewski, rzecznik prasowy Komendy Wojewódzkiej PSP. – Obiecuję, że ich listę powieszę nad swoim biurkiem i na bieżąco będę informował „GR” o postępach kontroli – dodaje D. Żołędziewski.
21
Poprzedni artykuł