Mieszkańcy martwią się, że z powodu nadwykonań i braku wystarczającego finansowania, przyjęcia w szpitalu w Nowej Soli zostaną wstrzymane. – Jeśli już, to będziemy przesuwać zabiegi planowane – zastrzega dyrektor Jarosław Sieracki w rozmowie z „Tygodnikiem Regionalna”. Nie ukrywa jednak, że pieniądz nie idzie za pacjentem.
Jarosław Sieracki, dyrektor szpitala w Nowej Soli: – W tym roku mamy więcej przyjęć pacjentów, niż w roku poprzednim, a ilość pieniędzy, jaką otrzymujemy na ich leczenie, jest taka sama. Rosną nadwykonania.
Regionalna: Za co Narodowy Fundusz Zdrowia nie płaci tyle, ile potrzeba?
Między innymi za dializy, za programy lekowe, za gastroenterologię. Nasz oddział gastroenterologii do końca maja już wykorzystał roczny kontrakt.
Mieszkańcy boją się, że przyjęcia zostaną wstrzymane.
Nie ma o [paywall] tym mowy. Przypadki nagłe będą oczywiście przyjmowane jak do tej pory, natomiast przypadki planowe będą przesuwane w czasie.
Czyli jeśli ktoś ma zabieg wyznaczony na przykład na listopad, to może się okazać, że zostanie przesunięty przykładowo na luty?
Może tak się zdarzyć, jeżeli NFZ po drugim kwartale nie zapłaci nam za nadwykonania. Wtedy będę musiał rozważyć kwestię przesunięcia chorych na liście oczekujących na planowe świadczenia medyczne. Czyli wydłużą się kolejki. Bo obowiązkiem moim, jako dyrektora, jest ratować płynność finansową szpitala, żeby zapewnić bieżącą wypłatę wynagrodzeń dla pracowników i bieżącą spłatę zobowiązań.
Skąd te problemy?
Jakość naszego szpitala przyciąga pacjentów z ościennych powiatów i województw, głównie dolnośląskiego i wielkopolskiego. Mamy duży popyt, ludzie chcą się u nas leczyć, bo chorują, ale za pacjentami, z budżetu państwa, nie idą pieniądze.
O jakich kwotach mówimy, jeśli chodzi o nadwykonania?
Łączna kwota nadwykonań w naszym szpitalu, bez ryczałtu, to jest ponad 9,2 mln zł, a z ryczałtem ponad 14 mln zł.
W lipcu szpital będzie musiał udźwignąć ustawowe podwyżki dla pracowników. O jakich pieniądzach mowa?
Nasz szpital zatrudnia 809 osób na etacie. Średnio na etat wychodzi tysiąc złotych podwyżki. Zatem łączny koszt to blisko milion złotych miesięcznie. Dziś nie mamy żadnej informacji z Ministerstwa Zdrowia, jakie środki zostaną przeznaczone szpitalom na regulacje płacowe. A taka informacja miała się pojawić 6 czerwca. Nie mamy wskazanego źródła finansowania, a podwyżki wynikające z ustawy musimy przyznać od 1 lipca.
Jakie to może przynieść skutki?
Może to wpłynąć negatywnie na utrzymanie płynności finansowej szpitali w całej Polsce. Między innymi właśnie z tego powodu dyrektorzy szpitali chcą wejść w spór z ministerstwem. Zapowiadają nawet protest.
Przyłączy się pan do tego protestu?
Jeśli trzeba będzie, to oczywiście, że tak. Chcemy pokazać swoje rozgoryczenie wobec tego, co się dzieje.
Dziękuję za rozmowę.
34
Poprzedni artykuł