Firmie Kietzmann Coatings miasto zamknęło drogę dojazdową do hali produkcyjnej. – Przez tak bezmyślne działania stracimy kontrahentów i zwolnimy 40 osób – grozi właściciel firmy.
O budowie drogi dojazdowej w strefie przemysłowej przy ul. Asnyka pisaliśmy kilkakrotnie. Najpierw urzędnicy obiecali ją wybudować, ale nie dotrzymali słowa. Potem termin robót wciąż się przesuwał. Teraz, gdy budowa już ruszyła, firma Kietzmann, do której droga prowadzi, ma zastrzeżenia co do prac.
– Droga jest węższa o jeden metr, bo wykonawca nie wziął pod uwagę słupów energetycznych. Poza tym, powinna być budowana dalej od odgrodzenia firmy, aby tiry mogły swobodnie do nas wjeżdżać. Ale nie to nas najbardziej przeraziło – przyznaje Aneta Walas, dyrektor zakładu Kietzmann Coatings Sp. z o.o.
W czwartek, 6.10., kierownik robót poinformował właścicieli zakładu, że zamyka zastępczy dojazd od strony ul. Dębowej. – Muszę tak zrobić, zgodnie z planem zatwierdzonym przez inwestora, czyli miasto. Roboty na skrzyżowani dróg potrwają ponad miesiąc, do połowy listopada – tłumaczy kierownik nowosolskiej firmy, która buduje drogę.
– To skandal. Miasto nie liczy się z nami, naszymi kontrahentami i pracownikami – oburza się A. Walas. – Jeśli droga zostanie zamknięta i nie będziemy mieć alternatywnego dojazdu, zaprzestaniemy produkcji, co wiąże się z utratą kontraktów. Zatrudnienie straci 40 osób pracujących na umowę zlecenie. Zagrożone będą również stałe miejsca pracy.
Paweł Lichtański, rzecznik Urzędu Miasta, kwituje, że niemiecka firma musiała liczyć się z konsekwencjami inwestycji. – Na czas budowy pojawiły się utrudnienia. To normalne – tłumaczy, jednocześnie dodając, że będzie rozmawiał z burmistrzem i naczelnikiem wydziału gospodarki nieruchomościami o możliwościach rozwiązania tego problemu.
13
Poprzedni artykuł