Żagańscy kibice dopingują swoich piłkarzy tylko podczas wyjazdowych meczów. Czarni nie mogą na nich liczyć w meczach na Arenie. To efekt konfliktu na linii stowarzyszenie CzarniFans – prezes klubu.
Doping na stadionie Arena został zawieszony do odwołania. Póki co, żagańscy kibice odpalają race i machają szalikami na meczach wyjazdowych. Tak było m.in. ostatnio w Głogowie.
„(…) obecna polityka prezesa Woźniaka prowadzona wobec organizujących doping na sektorze, który nie docenia fanatycznego dopingu, oraz utrudnia to, jak również przez nie ustającą nagonkę na środowisko kibicowskie w Żaganiu – podjęliśmy decyzję iż od chwili obecnej, aż do zmiany zarządu klubu lub zmiany polityki wobec klubu kibica doping na stadionie przy ulicy Kochanowskiego zostaje zawieszony” – brzmi oficjalny komunikat na stronie stowarzyszenia CzarniFans.
Kibice zaznaczyli, że na mecze Czarnych w Żaganiu będą chodzić, ale nie w zorganizowanej grupie. Liczą na wyrozumiałość piłkarzy i pozostałych fanów żagańskiego zespołu.
Kto kogo potrzebuje?
Konflikt zaczął się podczas jednego ze spotkań na Arenie. Ochroniarze nie chcieli wpuścić jednego z kibiców. Zdaniem stowarzyszenia, kibic był spokojny i trzeźwy. Mimo interwencji u kierownika ochrony, nie został wpuszczony na stadion. Gdy w końcu udał się do prezesa, Jerzy Woźniak oznajmił mu, że „prezes może zabronić każdemu wejścia na mecz – bo on tu rządzi”. Ostatecznie kibic obejrzał mecz z trybun, ale niesmak pozostał.
– Klub MKS Czarni Żagań działa na podstawie statutu, i nie jest własnością Jerzego Woźniaka. Ponadto Kluby piłkarskie w Polsce mają prawo nałożenia zakazu stadionowego na kibica, ale poprzez decyzję co najmniej zarządu – zarzucają prezesowi szalikowcy.
J. Woźniak nie chce komentować decyzji kibiców. – Mogą się obrazić na mnie, ale czemu na piłkarzy? Tego nie wiem. Zawodnicy potrzebują ich dopingu. Z kolei klub musi przestrzegać przepisów o bezpieczeństwie na stadionie. Pijanych i nie przestrzegających kultury nie będziemy wpuszczać. Żagańscy kibice już narozrabiali w Głogowie. Przez ich głupotę i rzucanie rac, mecz został przerwany, a klub musi liczyć się z konsekwencjami. Czarni po tym całym zamieszaniu stracili drugiego gola – zaznacza prezes. – Nie chcemy takiego kibicowania.
Przysłowie, „na złość babci odmrożę sobie uszy” doskonale oddaje sytuację, jaka panuje w żagańskim środowisku piłkarskim. Komu w tym przypadku na złość kibice? Prezesowi, czy piłkarzom? W końcu ci ostatni potrzebują dopingu przede wszystkim na własnym stadionie.
Z drugiej strony prezes powinien zwołać spotkanie i wyjaśnić sprawę z kibicami. Dla dobra futbolu w Żaganiu.

