Strona główna » Kaczyński w Nowej Soli!

Kaczyński w Nowej Soli!

przez imperia

W niedzielę (4.12.) Jarosław Kaczyński, prezes PiS, przyjechał do Nowej Soli. Nie każdy mógł go jednak zobaczyć. Tego zaszczytu dostąpiła tylko zaufana grupa ludzi.
Wejście do Nadodrzańskiego Dworu (później okrzykniętego „Kaczym Dworem”) było pilnie strzeżone. Rolę odźwiernych wyznaczono naszym lokalnym działaczom. Listę obecności sprawdzali radni miejscy Mirosława Głowacka i Ryszard Szablowski, szef nowosolskiego PiS Krzysztof Galerczyk i wschodząca gwiazda partii na naszym terenie – Katarzyna Maciejewska. To ona zadecydowała, że nasza redakcja nie mogła wejść na spotkanie z prezesem mówiąc, że nie jesteśmy mile widziani.
Objazdowy cyrk 
Nad bezpieczeństwem prezesa czuwał sam komendant nowosolskiej policji – Grzegorz Karpiński. Z Kożuchowa przyjechały znane aktywistki Alicja Prokopiak i Aneta Myszyńska, którym policja założyła już kilka spraw za protesty. Na wózku inwalidzkim przyjechała też Janka Kifert z Nowej Soli. Na kartonie napisała „Precz z mojego miasta bucu”. Dodała też przypis: „Buc-czyniący zło”.

Pani Janka do prezesa „Precz z mojego miasta”
– Jestem przeciwko złu, które się teraz panoszy. Żyję długo i tak paskudnie nie było nawet za PRL. Taka podłość, złodziejstwo, oszustwo, to mi się bardzo nie podoba – powiedziała. Nie chciała zobaczyć prezesa. – To jest pajac. Robią mu tu przedstawienie. Cyrk. Po co tu tyle policji? Za nasze pieniądze stoją. Lepiej byłoby przekazać je służbie zdrowia, żeby ludzie operacji doczekali. Widocznie się boi, ale ci co czynią zło zawsze się boją – powiedziała.
– Przyjechałam, żeby zaprotestować przeciwko temu, że chcą mnie zniewolić. Chcą, żebyśmy robili to, co oni nam każą. Dyktują co mamy oglądać, co mamy mówić, gdzie chodzić. A ja sama chcę o sobie decydować – powiedziała.
Pani Barbara też stworzyła transparent. „Mam dość! Zakłamania i oszustwa!”
– Zastanawiałam się nad tekstem „Będziesz siedział”, ale od tego są sądy. Napisałam to, co czuję. Jak dostałam od nich 13-tą emeryturę, to przekazałam na zrzutkę do szpitala, następną dałam na dzieci ukraińskie. Nauczyłam się żyć ze swojej emerytury i nie kupią mnie – powiedziała.
Uśmieszki polityków PiS
Do Nowej Soli przyjechał też Komitet Obrony Demokracji z Zielonej Góry. Wiesław Kotyza na przyjazd prezesa przygotował 500 naklejek o treści „Spieprzaj dziadu” i „TVP ŁŻE”. Rozeszły się jak świeże bułeczki. Ludzie podchodzili i pytali żartobliwie. „Da pan jedną wejściówkę”, „Da pan trzy, bo jeszcze dla męża i syna”, po czym przyklejali je na kurtkę czy czapkę.  
Wiesław rozgrzewał też tłum okrzykami. 
– Zbyszek! Co? Jarek! Co? Oddajcie nam KPO! Drogich świąt życzy rząd! – wołał. Ludzie już sami z siebie krzyczeli „Kto nie skacze ten za PiS-em”, „Jeb… PiS”, a w porywie wystąpienia senatora Wadima Tyszkiewcza „Będziesz siedział!”.
Pozdrawiano też polityków śpieszących na spotkanie z prezesem. M.in. posła Jacka Kurzępę, który swego czasu żalił się w mailach do ministra Dworczyka, że nie ma pieniędzy i ciężko mu wyżyć. – Jak tam panie pośle, poprawiło się? Już lepiej? – pytali ludzie. Kurzępa się tylko uśmiechał. W ub. roku na projektach finansowanych przez MEiN zarobił blisko pół miliona złotych.
Podobne uśmieszki było widać na twarzach innych polityków PiS. M.in. R. Szablowskiego, czy Elżbiety Rafalskiej, którzy wychodzili na balkon, żeby sfotografować tłum i do niego pomachać. 
Kaczyński jak Stalin
 Prezes nie widział protestujących. Do restauracji wszedł od tyłu. Nikt nie miał tam dostępu, bo drogę szczelnie obstawiła policja. O tym, że J. Kaczyński jest już na miejscu poinformował W. Tyszkiewicz. – Wjechał jak tchórz od Górki pana Jurka – powiedział.
Senator miał też spontaniczne wystąpienie z megafonem: – Tu nie chodzi o poglądy polityczne. Przyszliśmy protestować przeciwko temu, co robi ten człowiek. Kto wydał rozkaz tym biednym policjantom? Jakim prawem zwykł poseł ma taką obstawę, dlaczego kilkuset ludzi musi chronić człowieka, który przyjeżdża na spotkanie ze swoimi wyborcami. Stałem przy wejściu i widziałem, kto wchodzi do środka. Było kilku, może kilkunastu nowosolan. Reszta to są ludzie z zewnątrz przywiezieni autobusami – powiedział.

Wadim Tyszkiewicz przywitał Jarosława Kaczyńskiego w Nowej Soli
Stwierdził, że ten rok będzie najtrudniejszy od 1989 roku. – Wiecie dlaczego? Bo ten człowiek, który tu przyjechał, w obawie przed tym, że o 6.00 rano wyprowadzą go w kajdankach na przesłuchanie posunie się do wszystkiego. W imię utrzymania władzy jest gotów zaryzykować życie tysięcy Polaków – stwierdził.
Zachęcał, by iść na wybory. – Musimy iść, żeby obronić Polskę. Pytanie, czy wybory w ogóle się odbędą, bo szykowana jest ustawa o ochronie ludności, w której wprowadza się dwa stany nadzwyczajne, niekonstytucyjne. Ale te dwa stany nadzwyczajne pozwolą jedną decyzją wojewody odwołać np. prezydenta Warszawy, Poznania, Gdańska. Wprowadzenie stanu nadzwyczajnego pozwoli im odwołać wybory. Musimy być gotowi na najgorsze scenariusze i na to, że będziemy musieli znów wyjść na ulice – powiedział. 
Sporym echem w mediach odbiło się to, że Kaczyńskiego porównał do Hitlera, Stalina, Orbana i Putnia. – To są ludzie wybitni. Ale ich wybitność powoduje to, że dzisiaj wychodzimy na ulicę, a oni muszą być chronieni przez policję – stwierdził senator.   
 
Prezes zadowolony
 Działacze PiS mówią o sukcesie. Oceniają, że na spotkaniu w Nowej Soli było ok. 300 osób. – Prezes był bardzo zadowolony z wizyty. Cieszył się, że został tak ciepło przyjęty. Nie mówił nic o Nowej Soli. Ma już ponad 60 spotkań za sobą, ale nadal jest w bardzo dobrej formie. Wolałbym, żeby każdy mógł przyjść i posłuchać, co ma do powiedzenia, ale niestety mamy teraz takie nieciekawe czasy i szerzenie nienawiści. Dzisiaj czytam, że Tyszkiewicz porównał prezesa do Stalina. Przecież to jest karygodne – komentuje Jerzy Materna, lubuski poseł PiS.
J. Kaczyński miał jeszcze jechać do Gorzowa Wlkp. ale ostatecznie zrezygnowano z tego punktu. Zjadł obiad i w Nowej Soli obejrzał pierwszą połowę meczu Polska – Francja, po czym pojechał do Warszawy.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz