Strona główna » Jestem niewinny. Działałem na zlecenie Jarosława H.

Jestem niewinny. Działałem na zlecenie Jarosława H.

przez imperia

„Gazecie Regionalnej” udało się dotrzeć do Krzysztofa N. (37 l.), żarskiego przedsiębiorcy podejrzanego o udział w przemycie nielegalnych papierosów wartych blisko 1 mln zł.
Skandal w żarskiej strefie przemysłowej. Krzysztof N., właściciel jednej z firm, rozładowywał tira pełnego nielegalnych fajek. Straż graniczna, która niespodziewanie wpadła na teren firmy, zastała szefa jeżdżącego wózkiem widłowym. Nalot funkcjonariuszy miał miejsce we wtorek (20.09.), około godz. 7 rano. Pogranicznicy początkowo pomylili firmy i wjechali na posesję sąsiada. Tam jednak nie znaleźli podejrzanego auta i pojechali szukać dalej. Chcący zachować anonimowość informator sugeruje, że samochód mógł być „znaczony” i mieć podczepiony GPS, który wskazywał niezbyt dokładnie miejsce jego pobytu. Gdy wjechali na teren firmy Krzysztofa N., jedna trzecia tira była już rozładowana. Przedsiębiorca twierdzi, że nie wiedział o tym, że między deskami ukryte są nielegalne papierosy.
 
Miał wolny magazyn
W rozmowie telefonicznej, Krzysztof N. (pseudonim Dżeki) wyjaśnił dziennikarzowi „GR”, że wieczorem w poniedziałek (19.09.) przyjechał do niego do domu Jarosław H. (31 l., pseudonim „Czau czau”), z którym znał się, bo byli kiedyś sąsiadami.
– Wróciłem z tenisa i brałem prysznic, kiedy przyjechał Jarek i zapytał, czy mam wolny magazyn, bo potrzebuje na kilka dni zrzucić parę palet z deskami. Moja firma zajmuje się wynajmem magazynów, więc się zgodziłem. Umówiliśmy się, że za usługę zapłaci mi 500 zł. W związku z tym, że samochód miał przyjechać następnego dnia około godz. 5 rano, postanowiłem nie wzywać już magazyniera i sam rozładować tira – relacjonuje Krzysztof N.
 
Siedział na wózku widłowym
Tir jadący z Rygi przyjechał nico później, około godz. 6 rano. Kierowcami samochodu byli Rosjanin i Łotysz. – Nawet nie wiedziałem, skąd ten samochód przyjechał – twierdzi Krzysztof N. Działałem na zlecenie Jarosława H. – dodaje.
Przedsiębiorca sam wsiadł więc na wózek widłowy i zaczął ściągać palety z auta. Około godz. 7 rano niespodziewanie pojawili się pogranicznicy i w samochodzie, między deskami, znaleźli ukryte nielegalne papierosy. Łącznie znaleziono ponad 90 tys. paczek, wartych około 900 tys. zł. Straty Skarbu Państwa z tytułu niezapłaconej akcyzy, podatku VAT i cła oszacowano na blisko 1,3 mln zł.
 
Był obserwowany
Straż graniczna zatrzymała 4 osoby. Do aresztu w Krośnie Odrzańskim trafili Krzysztof N., Jarosław H. oraz dwaj kierowcy tira. Funkcjonariusze straży granicznej przeszukali firmę Krzysztofa N., ale nic nie znaleźli. Według pracowników sąsiednich firm, zakład Krzysztofa N. był obserwowany.
– Przy skrzyżowaniu zatrzymywały się samochody i stały czasami przez cały dzień – mówi jeden z pracowników. Pojawiły się informacje, że Krzysztof N. prowadzi hurtownię nielegalnych fajek.
– To bzdury. Sprzedaję elektronarzędzia i często przyjeżdżają do mnie klienci na wschodnich rejestracjach. Być może stąd zrodziły się te plotki – wyjaśnia Krzysztof N. Przyznaje, że ostatnio biznes nie kręci się za dobrze, dlatego wpadł na pomysł, żeby wynajmować przestrzeń magazynową. Uruchomił również skład celny. Przekonuje jednak, że nie ma zaległości z wypłatami dla pracowników. Jeden z informatorów twierdzi, że tir, który przyjechał do firmy Krzysztofa N. mógł być specjalnie wystawiony, żeby odwrócić uwagę straży granicznej, a w tym samym czasie do Niemiec mógł pojechać dużo większy transport nielegalnych papierosów. O takim scenariuszu może świadczyć to, że dzień wcześniej pogranicznicy również zatrzymali tira wypełnionego papierosami. – Na razie prowadzimy dwa odrębne dochodzenia i nie łączymy tych zatrzymań – wyjaśnia Anna Galon, rzecznik Nadodrzańskiego Oddziału Straży Granicznej.
 
12 tys. i dozór policji
W środę wieczorem (21.09.) zatrzymani trafili do żarskiej prokuratury, gdzie zostali przesłuchani. – Całej czwórce postawiliśmy zarzuty paserstwa celnego, wwozu i pomocy w ukryciu papierosów nieposiadających znaków akcyzy – informuje Rafał Augustyniak z żarskiej prokuratury. Wobec Krzysztofa N. i Jarosława H. zastosowano środek zapobiegawczy w postaci poręczenia majątkowego w kwocie 12 tys. zł i dozór policji. Wobec Rosjanina i Łotysza  nie zastosowano środków zapobiegawczych i około północy ze środy na czwartek wyszli na wolność. Ze względu na rozmiary przestępstwa prokuratura wniosła o nadzwyczajne obostrzenie kary. Krzysztof N. i Jarosław H. mogą trafić do więzienia nawet na trzy lata. Grozi im też milionowa grzywna wynikająca z kodeksu karnego skarbowego. Jej maksymalny wymiar to ponad 13 mln zł.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz