Strona główna » Jersak żąda miliardów

Jersak żąda miliardów

przez imperia

Około 4,5 mld zł żąda od Generalnej Dyrekcji Dróg Krajowych i Autostrad żagański przedsiębiorca, Karol Jersak. Chodzi o zyski, które utracił po przebudowie węzła autostrady A18 i wyłączeniu z ruchu jego stacji paliw w Lipianach.
Po pięciu latach batalii Sąd Apelacyjny we Wrocławiu przyznał rację Jersakowi, ten zaczął naliczać karę GDDiA w wysokości 2 mln zł dziennie. Przedsiębiorca szykuje się na kolejny proces, tym razem w warszawskim sądzie, w którym wytoczy proces zarządcy drogi z tytułu niepodjęcia działań w tej sprawie.
– 2 mln zł kary dziennie naliczam z tytułu naruszania przez GDDiA mojego miru domowego. Tak się dzieje, bo ruch na przebudowanej Osiemnastce odbywa się przez moją drogę w Lipianach – mówi K. Jersak. – Auta zjeżdżają z A18 na drogę gminną przez teren mojej stacji, co sąd uznał za bezprawne. Przez tę błędnie zaplanowaną inwestycję, moja stacja paliw nie została uwzględniona w przebudowie autostrady, a tym samym skazana na zamknięcie. Poniosłem ogromne straty, liczone w milionach i to udowadniałem prze lata w sądzie.
Co ciekawe, teraz ze zjazdu z A18 do drogi gminnej z terenu stacji Jersaka korzystają klienci konkurencyjnej stacji zgorzeleckiej firmy, która powstała trzy lata po przebudowie drogi.  
– To nielegalne zajęcie i korzystanie z pasa drogowego przez konkurencyjną firmę zgorzelecką, która bezprawnie dostała pozwolenie na zjazd. Opłaty za nielegalne korzystanie z pasa zostały wtedy wyliczone przez fachowców na ok. 30 mln zł – zaznacza przedsiębiorca.
Wojna w sądach i na balkonie
O sprawie pisaliśmy pierwszy raz pięć lat temu. Problemy w biznesie K. Jersaka zaczęły się, gdy w planie przebudowy drogi A18 nie uwzględniono zjazdu do jego stacji paliw w Lipianiach. Właściciel drogi zaproponował Jersakowi 48 mln 160 tys. zł odszkodowania, ale nagle wycofał się z tej oferty. Z kolei przedsiębiorca naliczył sobie 70 mln zł z tytułu braku możliwości rozwoju przez 15 lat, tj. rozbudowy stacji i budowy hotelu w Lipianach. Za to, obok przebudowanego zjazdu z autostrady, powstała nowa stacja, konkurencyjna – firmy ze Zgorzelca. Od tego czasu majątek Jersaka, szacowany na około 55 mln zł, zaczął topnieć. Przedsiębiorca najpierw pozbył się wszystkich stacji paliw, a następnie zamknął sieć aptek. 
Wojnę z GDDKiA oraz ówczesnym rządem, który obwiniał za brak reakcji na jego skargi na zarządcę drogi, prowadził nie tylko w sądach, ale i na balkonach swojego mieszkania w żagańskim Rynku. Za wywieszenie dwóch banery o treści: „Premier Polski Mateusz Morawiecki z prawdopodobieństwem 99,9 procent to złodziej, oszust, bandyta w białych rękawiczkach czerpiący zyski z handlu heroiną” zatrzymała go policja, która ściągnęła banery. Trzy lata później, uzbrojony w mikrofon i przenośny głośnik, K. Jersak urządził manifestację pod siedzibę żagańskiej Prokuratury Rejonowej, wyzywając prokuratorów od bandytów i oszustów. „Prokuratorzy żagańscy potrafią tylko stawiać zarzuty niewinnym ludziom. Bydlakowi i pierwszemu złodziejowi, premierowi Morawieckiemu, nie potrafią postawić zarzutów!” – krzyczał.
Obecnie, z wielkiego majątku przedsiębiorcy, została już tylko zamknięta stacja w Lipianach. Żyje z wojskowej emerytury.
– Będę walczył w sądach o sprawiedliwość do końca swoich dni. A wygrana jest już blisko – zapewnia K. Jersak.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz