Strona główna » Jak sobie radny poradził

Jak sobie radny poradził

przez imperia

Pracownicy agencji In-Post w Żarach nie mogą odzyskać należnych pieniędzy od przedsiębiorcy, który prowadził ją od lutego do końca marca.
– Pracowałam sześć dni w tygodniu. Zaczynałam od 8-9 i roznosiłam przesyłki do 15. Potem szłam do domu na godzinną przerwę, a następnie, po dostawie poczty, zajmowałam się sortowaniem korespondencji, która była przywożona po południu. Trwało to do 21 – opowiada Barbara Lewandowska. Odbierając 9.03. wypłatę za luty, z zaskoczeniem zauważyła, że na liście płac, gdzie kwitowała odbiór gotówki, widniała kwota 1.260 zł, natomiast ona dostała tylko 900 zł. Dodatkowo, jak się okazało, jej chlebodawca uznał, że za wszystkie przepracowane dodatkowo godziny należy jej się tylko 150 zł. Dla pani Barbary było to tym bardziej bulwersujące, że inny listonosz, który pracował 5 dni w tygodniu po osiem godzin, odebrał wypłatę w wysokości 850 zł. Kobieta zrezygnowała z pracy, obawiała się jednak o pieniądze, jakie należały jej się za pracę do 9 marca, bo nie mogła skontaktować się ze swoim szefem.
 
Zaradny radny
Po interwencji dziennikarza „GR”, udało się doprowadzić do spotkania byłego szefa kobiety, Edwarda Patka, radnego miejskiego z Gubina, z panią Barbarą, w trakcie którego otrzymała ona brakujące 360 zł za luty oraz zapewnienie, że pieniądze za marzec dostanie do 10 kwietnia. – Zgodnie z terminem wynikającym z umowy-zlecenia, jaką podpisałem z tą panią – zastrzegł E. Patek. Umowy jednak nie było, a ta za luty opiewała na 200 zł.
– Czy godzi się, by tak robił radny? – pyta retorycznie pani Basia. – Przecież oszukuje na podatkach i ubezpieczeniach pracowników.
– Bez żadnej umowy rozwoziłem pocztę dla listonoszy w Lubsku i Szprotawie. Dziesiątego marca wypłacił pensje wszystkim pracownikom, a o mnie jakby zapomniał. Po kilku dniach upomniałem się o swoje pieniądze – opowiada pan Sebastian. – Porozumieliśmy się, że zapłaci mi 1.700 zł, ponadto miał przemyśleć, jak dogadamy się co do zwrotu kosztów za paliwo i za użytkowanie samochodu. Przez te dwa miesiące przejechałem co najmniej 7 tys. km, poprzedni agent płacił mi 50 gr za kilometr, więc to byłoby 3,5 tys. zł. Nigdy nie zobaczyłem tych pieniędzy, a w końcu usłyszałem, że i tak za dużo dostałem – dodaje.
 
Niezgodnie ze standardem
In-Post nie ma szczęścia do agentów w Żarach. – Umowa z poprzednim została rozwiązana wskutek niesprawnego i niezgodnego ze standardem zarządzaniem podległą placówką – informuje Bogdan Godzwon, dyrektor operacyjny firmy In-Post. Okazuje się, że E. Patek nigdy formalnie nie współpracował z firmą In-Post.
– Rzeczywiście agentem był ktoś ze Wschowy, ale my nigdy go tutaj nie widzieliśmy. Szefem był pan Patek – mówią zgodnie pracownicy. Teraz nie mają możliwości kontaktu z byłym chlebodawcą. – Wyjechał do Egiptu, wiemy, bo przysłał sms-a. Tylko dla nas brak mu pieniędzy – wytykają.
 
Nie jestem im nic winien
– Nawet gdybym miał jakieś sygnały dotyczące niejasności przy zatrudnianiu pracowników przez pana Patka, nie powiedziałbym – zastrzega Leszek Ochotny, przewodniczący Rady Miejskiej w Gubinie.
– Zapłaciłem pani Lewandowskiej 270 zł za marzec i uważam, że jestem z nią całkowicie rozliczony. Co do pana Sebastiana, powinien  zwrócić się do firmy In-Post. Ja nie podpisałem z nim umowy, bo dla mnie nie pracował – kategorycznie stwierdza E. Patek. Po chwili jednak dodaje, że nie jest mu winien za jazdę samochodem, bo i tak „dostał za dużo pieniędzy za swoją pracę”.
 
In-Post nie zatrudnia
– Pracownicy świadczący usługi w imieniu lub na rzecz In-Post są zatrudniani jako doręczyciele w placówkach przez agentów prowadzących działalność gospodarczą – dodaje B. Godzwon. – Firma nie ma możliwości ingerencji w wewnętrzne struktury firm czy prywatnych przedsiębiorców współpracujących z nimi w oparciu o umowy franczyzowe.
Jednocześnie zapewnia, że każdy sygnał świadczący o nieprawidłowościach jest rzetelnie weryfikowany, a decyzje dotyczące utrzymania bądź rozwiązania współpracy zapadają w trybie natychmiastowym.
– Patek się nie boi, bo działał na cudze konto. Może zacznie bać się kolejnej decyzji swoich wyborców w Gubinie – mówi B. Lewandowska.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz