Nie dla nich łososie i szparagi po parmeńsku. Nasi seniorzy muszą ostro zacisnąć pasa, żeby przeżyć za to, co zostanie po wykupieniu leków i opłaceniu rachunków. Zapytaliśmy ich, jak przetrwać na głodowej emeryturze.
– Zarabiam najniższą krajową. Teraz jest ciężko, a co będzie, jak zabraknie zdrowia i sił do pracy – martwi się pani Wanda z Żagania. Podkreśla, że nie wyobraża sobie, jak to będzie na starość.
– Jest ciężko, gdy trzeba przeżyć za 150 zł – podkreśla pani Stanisława Matula, której właśnie tyle zostaje na życie po opłaceniu wszystkich rachunków i wykupie lekarstw.
Życie za 5 zł
Jak przetrwać za 5 zł dziennie? – Trzeba kupować najpotrzebniejsze produkty. Chleb, margaryna, kasza i ziemniaki to podstawa – mówi S. Matula, podkreślając, że do picia wybiera najtańszą herbatę z marketu. – Na śniadanie jem najczęściej jajko z chlebem, kanapki z dżemem lub konserwą, której jedna puszka starcza mi na tydzień – opowiada emerytka. Na obiad zjada kaszę lub ziemniaki. Najczęściej z sosem z torebki, czasem z parówką bądź kiełbasą. Raz w tygodniu gotuje zupę na kościach z warzywami, która starcza jej na kilka dni. Na kolację u pani Stanisławy jest to samo, co na śniadanie. – Codziennie jem też pomidora. Co jakiś czas jabłko – podkreśla emerytka.
– Kaszę najlepiej kupować w marketach, w dużych 5-kilogramowych opakowaniach. Kilo wychodzi wtedy tylko złotówkę – zdradza z kolei sekret udanych zakupów pan Franciszek.
– Ziemniaki raz do roku, na jesieni, bo wtedy są najtańsze. Najlepiej od razu metr od rolnika. Starczy na całą zimę i wiosnę – dodaje Wiesława Stańczyk.
Od promocji do promocji
W komfortowej sytuacji są emeryci z własnym ogródkiem lub balkonem. – Wystarczy trochę ziemi, by cieszyć się tanimi warzywami i owocami. Warto też hodować króliki – podkreśla Władysław Teodorski, który nadwyżkę wyhodowanych w ogródku marchewek i rzodkiewek sprzedaje na żagańskim ryneczku.
Innym pozostaje wertowanie ulotek z promocjami. – My, emeryci, potrafimy sobie radzić. Tam tani kurczak, tam przeceniona cebula czy marchewka i obiadek gotowy – mówi Helena Bandosz. Podkreśla, że jej rówieśniczki znają na pamięć cennik ze wszystkich marketów w okolicy, często wyszukują tańszych produktów, którym kończy się termin ważności. – Jak się ma 800 czy 900 zł na miesiąc, to na jedzenie rzadko zostaje więcej niż 200 zł – kiwa smutnie głową.
Emeryci zgodnie przestrzegają przed braniem pożyczek konsumpcyjnych. – Jak ledwo starczy na życie, to wiadomo, że nigdy się nie spłaci długu. Lepiej żyć skromniej, niż potem żałować – kiwa smutnie głową 76-letni Emil Burski, podkreślając, że przez „chwilówki” wielu z jego rówieśników ma problemy z komornikiem.
Lepiej jedzą w więzieniu
Emeryci muszą kombinować, jak nie umrzeć z głodu, mając jedynie 5 zł na dzień. A jak sytuacja wygląda w szpitalach i domach dziecka? Okazuje się, że wszędzie stawka żywieniowa jest wyższa przynajmniej o 30 proc. – waha się od 6,50 do 7 zł. Trzeba też podkreślić, że duże instytucje mają ten komfort, że kupują tanio hurtowe ilości produktów od stałych dostawców.
Lepiej od emerytów jedzą nawet przestępcy. – Na śniadanie chleb z wędliną albo serem i jakiś owoc. Na obiad zupka, ziemniaczki z kotletem lub kurczakiem i surówką, plus kompot. Na kolację kiełbasa, ser biały i żółty lub np. kaszanka, bigos i chleb do woli. Jedzenie mamy bardzo smaczne – zachwala Janusz Kulczyk, oficer prasowy z aresztu śledczego w Lubsku.
32
Poprzedni artykuł