Władze miasta szukają rozwiązania, żeby nie było podtopień w Starym Żabnie.
O tym, w jak dramatycznej sytuacji byli mieszkańcy Starego Żabna (ul. Czystej, Młodych, Głogowskiej, Bukowej, Hożej, Czereśniowej, Akacjowej, Targowej i dzielnicy domków jednorodzinnych w okolicy ul. Łąkowej), pisaliśmy w lutym ubiegłego roku. Miesiącami mieli wodę w piwnicach i garażach. Ich domy nasiąkały wodą, a urzędnicy rozkładali ręce i nie potrafili im pomóc.
Doszło do tego, że na czele z radną Małgorzatą Paluch-Słowińską, przyszli na sesję miejską i domagali się reakcji od prezydenta i rady. Jacek Milewski pod koniec kadencji zamówił ekspertyzę w tej sprawie. W poniedziałek (13.01.) prezydent Beata Kulczycka spotkała się ze specjalistami, żeby omówić jakie są powody, że mają wodę w piwnicach.
– Z ekspertyzy wynika, że Odra nie ma z tym nic wspólnego. Raczej jest to związane z wodami gruntowymi. Mamy już wstępne wnioski – mówi prezydent.
Jednym z powodów, dla którego zalewa mieszkańców, są zrzuty wody z terenów przemysłowych, czyli z firm na pobliskiej strefie.
Ekspertyza wykazała również, że szczególnie problematyczne są okolice zbiornika retencyjnego, który w połączeniu z systemem rowów odwadniających nie jest w stanie skutecznie odprowadzać nadmiaru wody. Sytuację dodatkowo komplikuje wąski przekrój jednego z rowów oraz odprowadzenie wody pod drogą kolejową i wojewódzką, które ograniczają przepływ.
Inwestycje za 2 mln zł
Tadeusz Kowalewski z firmy Hydromel z Zielonej Góry, który przebadał teren [paywall] Starego Żabna tłumaczył na spotkaniu, że aby uzdrowić sytuację, trzeba wybudować nowe przepompownie, a także należy poszerzyć i udrożnić już istniejące rowy. Koszt modernizacji przepompowni przy ul. Wrocławskiej, a także poszerzenia i udrożnienia rowów został oszacowany na 2 mln zł.
Na spotkanie zaproszono też przedstawicieli firmy Toms, Karton-Pak i SanoRice. Prezydent oczekuje, że przedsiębiorstwa będą współfinansować te inwestycje.
– Liczę na ich pomoc – mówi B. Kulczycka. Na początek ustalono, że miasto i firmy podzielą się po połowie kosztem zamówienia dokumentacji, którą szacuje się na 130 tys. zł.
– W lutym będę chciała się spotkać z mieszkańcami w tej sprawie. Mamy już konkrety. Wiem co wykazała ekspertyza. Wiemy co trzeba zrobić, żeby poprawić sytuację i ile to będzie kosztowało – mówi prezydent.
Zapuszczone i zaniedbane rowy
Sytuację może też poprawić remont ul. Głogowskiej. Prace mają polegać nie tylko na wylaniu asfaltu i ułożeniu chodników, ale także na odwodnieniu terenu. Starsi mieszkańcy pamiętają, że kiedyś też padały obfite deszcze, a mimo to nie mieli aż takich problemów. Wspominają, że wzdłuż ul. Głogowskiej były kiedyś rowy, którymi w zimie można było na łyżwach dojechać do Nowego Żabna.
– Za komuny one były na bieżąco czyszczone. Dziś są zapuszczone i zaniedbane – usłyszeliśmy od nich. Opowiadają też, że kiedy w Starym Żabnie robiono drogi, to pozrywano kanały i cieki melioracyjne. – Wszystko zabetonowano. Zrobiono studzienki, które odprowadzają wodę do zapchanych rowów – mówią.
11
Poprzedni artykuł