Mieszkańcy Wiechlic i okolicznych wsi mają dość życia w hałasie: – Czujemy się jak na wojnie i poligonie. Wszystko przez całodzienny hałas z pobliskich dwóch strzelnic – żalą się.
Ich gehenna trwa od kwietnia ub. roku, od kiedy pobliskie strzelnice na pasie startowym dawnego poradzieckiego lotniska rozwinęły działalność. Zawody strzeleckie oraz treningi prowadzą na nich dwa kluby.
– Strzelania odbywają się codziennie od godz. 8.00 – do 18.00, a podczas zawodów nawet do 20.00, również w weekendy – żali się Piotr Woźniak, jeden z mieszkańców. – Hałas jest wyjątkowo uciążliwy. I nie tylko w Wiechlicach czy pobliskim Cieciszowie, ale w promieniu 10 km, a nawet Suchej Dolnej czy Dzikowicach.
– W takich warunkach nie da się normalnie żyć, szczególnie gdy jest ciepło i mamy otwarte okna – zaznacza Bożena Biskup. – Ta uciążliwość nas wykańcza. Strzelanie trwa dzień w dzień. Czujemy się jak na wojnie czy poligonie.
Zgłaszali sprawę staroście żagańskiemu i instytucjom, które mogą określić, czy działalność strzelnicy jest szkodliwa dla środowiska.
– Wszyscy odmawiają nam wykonania pomiaru hałasu. Jesteśmy zbywani, zostawieni sami sobie – podkreśla Krystyna Wywiórka.
Mieszkańcy podkreślają, że strzelnice działają częściowo na terenie gminy, od której jej właściciel dzierżawi grunty.
– Dlaczego zostały wybudowane bez naszej wiedzy i wbrew uchwale dotyczącej planu zagospodarowania przestrzennego, która zakazuje uciążliwych działalności? – pyta P.Woźniak. – Dlaczego nie została opracowana ocena oddziaływania na środowisko, biorąc pod uwagę to, że strzelnice są kilkaset metrów od obszaru „Natura 2000”?
Burmistrzu, pomóż!
Mieszkańcy przyszli na sesję Rady Miasta, 17 czerwca, z transparentem „Chcemy ciszy. Protest przeciw strzelnicy”, żądając wygłuszenia obu strzelnic i przeprowadzenia niezależnych pomiarów hałasu. Prosili też burmistrza, aby wypowiedział osobom prowadzącym strzelnice umowę dzierżawy na tych gruntach, które należą do gminy.
– Jeśli to nie pomoże, to poskarżymy się na władze gminy do wojewody, Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego i SKO, a także wystąpimy z pozwem przeciwko właścicielom strzelnicy i Urzędowi Miasta w Szprotawie o naruszenie dóbr osobistych i własności. Będziemy też walczyć o odszkodowania – zaznaczają.
Trudne sprawy….
Burmistrz Mirosław Gąsik przyznaje: – Sprawa nie jest prosta, tam jest trzech właścicieli tych strzelnic. Zaprosiłem ich do siebie, ale nie przyszli. Zleciłem analizę prawną naszej kancelarii. Ooni dzierżawią od nas tylko kawałek gruntów, reszta to tereny prywatne. Moim zdaniem, tam powinna zostać przeprowadzona kontrola środowiskowa, zbadany poziom hałasu i oddziaływania tych strzelnic na środowisko. Tyle że od tego są odpowiednie instytucje, nie gmina.
Do tematu wrócimy.
29
Poprzedni artykuł