Londyński producent kabli telekomunikacyjnych i elektrycznych, który przymierza się do inwestycji w gminie Żary, stawia urzędnikom warunki. Miała być nowa droga. Jest. Teraz gmina wyłoży pieniądze na uzbrojenie działki. Co na tym zyskają mieszkańcy?
Przypomnijmy, Anglicy z TX CABLES chcą zainwestować na 12-hektarowej działce położonej przy Kadłubii, ponieważ odpowiada im przygraniczna lokalizacja. Mają postawić magazyny, biura, a w przyszłości także halę produkcyjną.
– Nasz warunek był jasny. Działka musi być w pełni gotowa pod inwestycję. Niezbędna jest przede wszystkim droga dojazdowa dla ciężarówek, z chodnikiem i oświetleniem, a także ścieżką rowerową. Potrzebne będą także prąd, woda, kanalizacja oraz linia telefoniczna i gaz – warunki w imieniu inwestora wyliucza Stanisław Tętnowski, przedstawiciel TX CABLES, który negocjuje z gminą.
Pierwszy warunek został już spełniony. Gmina dogadała się z powiatem i wyremontowała drogę dojazdową do działki (z Żar do Lubomyśla). Inwestycja kosztowała w sumie 2 mln zł (gmina dała prawie 375 tys. zł, milion dał urząd marszałkowski, a resztę – powiat).
Teraz kanaliza i prąd
– Na przyszły rok na uzbrojenie terenu mamy przeznaczone 500 tys. zł. Kwota ta pójdzie na podłączenie kanalizy i przede wszystkim prądu – informuje Wiesław Polit, wójt gminy Żary. Na kolejne dwa lata również przewidziano po 500 tys. zł.
Najpierw w „strefie” stanie magazyn. – W pierwszym etapie na budowę hurtowni wydamy ok. 4-5 milionów euro i drugie tyle po roku – dodaje S. Tętnowski. Według zapowiedzi przedstawiciela firmy, hala produkcyjna ma rozpocząć działalność w 2014 roku. Obiecuje, że zainwestowane przez gminę pieniądze zwrócą się mieszkańcom regionu. Na zatrudnienie będzie mogło liczyć około 100 osób. Poza tym, do kasy gminy co roku ma trafiać ponad pół miliona złotych z podatków.
Klimat w gminie
Hurtownia zaopatrująca klientów z Niemiec, Czech, Austrii czy Słowacji ma być tylko początkiem nowej strefy przemysłowej. W gminie mają ambitne wizje. – Inwestorzy muszą czuć naszą pomoc, że jest tu dobry klimat do zakładania firmy – przekonuje W. Polit.
Wtóruje mu Radosław Pogorzelec, sekretarz gminy. – Gmina musi przyśpieszyć. Szczególnie chodzi mi o rozwój gospodarczy. Chcemy nakłaniać firmy do inwestowania na naszych terenach – mówi. Sekretarz uspokaja również na wypadek fiaska z londyńską inwestycją. – Nie będziemy kolejnym Lubskiem czy Żaganiem. Najważniejszy jest ludzki kapitał. Mamy wykwalifikowanych i chętnych do pracy, a nawet do zmiany obecnego pracodawcy. Nie trzeba będzie ściągać pracowników – przekonuje. – Wiele firm już się interesowało tym rejonem. Jeśli działka będzie w pełni uzbrojona, będę inwestycje – zapewnia.

