Za biura lubuskich posłów zapłaciliśmy ponad 3,2 mln zł. Sprawdziliśmy, kto był oszczędny, a kto rozrzutny.
Nasi posłowie (jest ich 12 w Lubuskiem) na prowadzenie biur dostali po 296 tys. 800 (kwota od początku kadencji do końca 2024). Z każdej złotówki musieli się rozliczyć. Zajrzeliśmy w ich rozliczenia i sprawdziliśmy, na co wydali pieniądze.
Rozmowy za 7,7 tys. zł
Najbardziej rozrzutną posłanką w Lubuskiem jest Krystyna Sibińska (KO). Na swoje biuro wydała 296 tys. 652 zł, co oznacza, że zaoszczędziła tylko 148 zł (te środki przejdą na następny rok). Najwięcej poszło na pracownika zatrudnionego w biurze, bo 98,7 tys. zł, plus 13,8 tys. zł na umowy o dzieło. K. Sibińska podaje, że zatrudnia Marcina Jastrzębskiego i ma pięciu asystentów społecznych.
Telefony posłanki kosztowały 7,7 tys. zł, korespondencja i ogłoszenia – 29,1 tys. zł, wynajem pomieszczeń na biuro poselskie – 65,8 tys. zł (są trzy: w Międzyrzeczu, Drezdenku i Gorzowie Wlkp.), natomiast podróże własnym samochodem pochłonęły 51 tys. 170 zł. K. Sibińska wydała także 6,3 tys. zł na catering na spotkania z wyborcami oraz 3,3 tys. zł na artykuły spożywcze do biura.
Prawie 200 tys. zł na wynagrodzenia
Mało oszczędny jest także Jerzy Materna z PiS, który wydał 292 tys. 382 zł (4 tys. 417 zł oszczędności). Większość środków poseł przeznaczył na wypłatę wynagrodzenia dla pracowników (102 tys. zł) oraz na umowy o dzieło (97 tys. zł). Co ciekawe, na stronie kancelarii Sejmu nie ma podanych żadnych współpracowników. Za wynajem lokalu w Zielonej Górze zapłacił 68,3 tys. zł. Na podróże własnym samochodem przeznaczył 44 tys. 444 zł. Sporo poszło także na zakup prasy i materiałów biurowych – 37,1 tys. zł, natomiast na rozmowy telefoniczne poseł wydał 5 tys. zł.
13,2 tys. zł na taksówki
W grupie rozrzutnych posłów jest też Robert Dowhan (KO), który na biuro wydał 285 tys. 578 zł (11 tys. 221 zł oszczędności). Na stronie Sejmu także brak informacji o pracownikach posła. W jego sprawozdaniu jest natomiast informacja, że na wynagrodzenie dla pracowników biura wydał 113,1 tys. zł. Za wynajem lokalu przy ul. Kościelnej 2 w Zielonej Górze poseł zapłacił 33,3 tys. zł. [paywall] Sporo poszło natomiast na podróże. Przejazdy własnym samochodem wyniosły 54 tys. 740 zł, a taksówki – 13,2 tys. zł. Aż 39,7 tys. zł R. Dowhan wydał na tzw. wydatki związane z prowadzeniem biura (10,4 tys. zł na wynajem samochodu, 2,6 tys. zł na opłaty autostradowe, 5,6 tys. zł na catering na spotkania z wyborcami, 5,8 tys. zł na artykuły spożywcze do biura, 8,5 tys. zł na kwiaty i wiązanki, 799 zł na parking, 5,7 tys. zł na drobne nagrody i rekwizyty na święta państwowe).
Pięć biur za 35, 2 tys. zł
W gronie średniaków, którzy dbają, aby nie wydać wszystkiego, jest aż pięcioro posłów. Marek Ast (PiS) wydał na biura 278 tys. 889 zł (zostało mu 17 tys. 910 zł). Aż dziw, że tylko tyle, bo podaje że ma ich pięć (Zielona Góra, Wschowa, Nowa Sól, Żagań, Międzyrzecz). Koszt najmu wynosi posła tylko 35,2 tys. zł. To dlatego, że część z tych lokali to siedziby lokalnych działaczy PiS. Poseł podaje, że zatrudnia tylko jednego pracownika (Patrycję Kozdrój-Sochę) i na jej wynagrodzenie dotychczas wydał 141,9 tys. zł. Wśród asystentów społecznych posła można znaleźć m.in. Katarzynę Maciejewską z Kożuchowa czy Grzegorza Maćkowiaka, radnego z Zielonej Góry. Wśród bardziej znaczących wydatków posła są jego przejazdy samochodem na kwotę 54 tys. 740 zł.
Gimbal, mikrofon, lampa
Władysław Dajczak (PiS) wydał 274 tys. 535 zł (22 264 zł oszczędności). Poseł zatrudnia tylko jedną pracownicę (Katarzynę Zielińską), na której wynagrodzenie poszło 95,9 tys. zł (plus 2,4 tys. zł na świadczenie urlopowe). Poseł ma też jedno biuro w Gorzowie Wlkp. i wydał na nie 46,2 tys. zł. W przypadku W. Dajczaka, jego budżet poselski znacznie obciążyły koszty korespondencji i ogłoszeń, które wyniosły 35,3 tys. zł, a także przejazdy samochodem – 42 351 zł. Poseł wydał też 17 tys. zł na wynajem samochodu, a także kupił trochę sprzętu multimedialnego do biura (gimbal – 799 zł, mikrofon – 629 zł, lampa ze statywem – 149 zł).
9,3 tys. zł na catering
Elżbieta Polak (KO) wydała 268 tys. 939 zł (27 tys. 860 zł oszczędności). To świeża posłanka, więc musiała najpierw umeblować biuro. Kupiła więc biuro, fotel, stół konferencyjny, krzesło i ekspres do kawy. Wszystko za 13 tys. zł. Biuro ma w Zielonej Górze przy pl. Matejki 19 (lokal nr 8). Za wynajęcie pomieszczenia zapłaciła 39 tys. zł. Zatrudnia tylko Pawła Śledzia, którego wynagrodzenie wyniosło 84,1 tys. zł. Koszt przejazdów posłanki własnym samochodem wyniósł 52 tys. zł. Posłanka dba także, aby na spotkaniach z wyborcami był catering. Wydała na to 9,3 tys. zł, ale na artykuły spożywcze do biura poselskiego przeznaczyła już tylko 760 zł.
Komórki za 11,2 tys. zł
Waldemar Sługocki (KO) podaje że ma trzy biura: w Zielonej Górze przy ul. Kościelnej 2 (tam, gdzie Dowhan), w Nowej Soli przy ul. Wrocławskiej i w Słubicach. Najem tych lokali kosztował go 36,9 tys. zł. Zatrudnia tylko jednego pracownika, Krzysztofa Kowalskiego, któremu zapłaci 46,3 tys. zł, ale poseł rozlicza się też w ramach umów o dzieło, tu podał kwotę 71,4 tys. zł. Tzw. kilometrówka u W. Sługockiego wyniosła 42 tys. 561 zł (1 tys. 563 zł opłaty autostradowe). W. Sługocki zainwestował w swoje biuro, ale także w sprzęt. Kupił m.in. czajnik i sztućce, ale także dwa iPhone`y za 11,2 tys. zł oraz laptop za 5,5 tys. zł. Nowością jest to, że W. Sługocki jako jeden z nielicznych posłów zamawia ekspertyzy i opinie (12,7 tys. zł), a także płaci za prowadzenie strony internetowej (3,4 tys. zł).
Taksówki, autostrady, parkingi
Katarzyna Osos (KO) na biuro wydała 261 tys. 532 zł (zaoszczędziła 35 tys. 267 zł). Zatrudnia jedną pracownicę (Hannę Soszańską), której wynagrodzenie wyniosło 99,7 tys. zł. Posłanka wypłaciła też 18 tys. zł w ramach umowy o dzieło. Wynajęcie lokalu kosztowało K. Osos 29,8 tys. zł. Biuro ma przy ul. Kożuchowskiej 15 w Zielonej Górze. Na przejazdy własnym samochodem posłanka wydała 49 tys. 967 zł, plus 716 zł na taksówki i 2 tys. 342 zł na opłaty za autostrady i parkingi. Posłanka w swoim sprawozdaniu napisała, że 9 tys. zł wydała na catering i artykuły spożywcze, 4,8 tys. zł – na drobne nagrody i 7,3 tys. zł – na projekty graficzne, wydruki, roll upy i tablice. Za niecałe 2 tys. zł zamówiła też ekspertyzy i opinie.
Oszczędny jak Maja Nowak
Żaden z lubuskich posłów nie był tak oszczędny jak Maja Nowak (Polska 2050). Posłanka wydała 150 tys. 760 zł, co oznacza, że zostało jej jeszcze w budżecie na biuro 146 tys. 039 zł. 57,2 tys. zł przeznaczyła na wynagrodzenia dla pracowników, chociaż na stronie sejmowej można wyczytać, że posłanka z Bytomia Odrzańskiego ma tylko asystentów społecznych. Rozmowy telefoniczne M. Nowak kosztowały tylko 61 zł. Najem lokalu pod biuro (al. Niepodległości 7A w Zielonej Górze) kosztował 22,6 tys. zł. Budżet posłanki najbardziej obciążyły przejazdy własnym samochodem – 36 tys. 566 zł, taksówki – 2,1 tys. zł. M. Nowak dostała się do Sejmu pierwszy raz, więc na początek musiała wyposażyć swoje biuro. Kupiła iPhone`a za 5,7 tys. zł, klawiaturę i etui na tablet – 669 zł, warnik-termos – 430 zł oraz zestaw mebli – 726 zł.
Philips LatteGo u Tomczyszyna
Oszczędny jest także Stanisław Tomczyszyn (PSL), który wydał 214 tys. 599 zł (zostało mu w budżecie 82 tys. 200 zł). Poseł na wynagrodzenie pracownicy biura (Marty Wojtkowiaka) wydał 43,6 tys. zł. Niemal tyle samo (41,2 tys. zł) przeznaczył na umowy o dzieło. Poseł ma aż pięciu asystentów społecznych, w tym m.in. Czesława Fiedorowicza czy Patryka Lewickiego. Najem lokalu na biuro przy al. Niepodległości 27 w Zielonej Górze kosztował posła 21,7 tys. zł. Do swojej siedziby poseł zakupił za 2 tys. 699 zł ekspres Philips LatteGo. Poseł wydał też 18 tys. zł na organizacje spotkań z wyborcami, 1 tys. 355 zł na artykuły dekoracyjne, 4,7 tys. zł na artykuły spożywcze. Przejazdy własnym samochodem kosztowały natomiast 47 495 zł.
Taksówki za 14 tys. zł
Łukasz Mejza (PiS) wydał na biuro 237 tys. 110 zł (zaoszczędził 59 tys. 689 zł). Poseł podaje, że ma tylko jedno biuro, przy ul. Kożuchowskiej 15A w Zielonej Górze. Kosztowało ono 28,9 tys. zł. Nikogo nie zatrudnia. Ma tylko asystenta społecznego w postaci Franciszka Przybyły, któremu płaci w ramach umowy 69,2 tys. zł. Podróże posła jego własnym samochodem kosztują 49 tys. 635 zł. Dodatkowo Ł. Mejza lubi wozić się taksówkami. Wydał na nie 14,7 tys. zł, czym przebił nawet R. Dowhana. Aż 43,4 tys. zł zapłacił też za wynajem samochodu. Jak to zwykle u Ł. Mejzy bywa, są niejasności i niedopowiedzenia. W sprawozdaniu napisał, że wydał 13,2 tys. zł na „zakup środków trwałych o charakterze wyposażenia”, ale dołączył tabelkę, do której nie wpisał żadnego przedmiotu.
100 zł na nagrody
Anita Kucharska-Dziedzic (Lewica) też nie wydała wszystkiego. Wydatki na jej biuro wyniosły 256 tys. 501 zł (zostało jej w budżecie 40 tys. 298 zł). Posłanka wydała 136,8 tys. zł na dwóch pracowników, chociaż obecnie ma jedno biuro (ul. Stary Rynek 17 Zielona Góra – koszt wynajęcia 13 tys. zł), poprzednio miała jeszcze jedno w Gorzowie Wlkp. Ci pracownicy to Kacper Materna oraz Michał Kaźmierczak. Co ciekawe, posłanka podała, że ma aż 17 asystentów społecznych, m.in. Rafała Hoszowskiego z Bytomia Odrzańskiego. Na umowy o działo czy zlecenia poszło u posłanki tylko 2 tys. 250 zł. O wiele więcej (18,5 tys. zł) wydała na ogłoszenia i korespondencje. A. Kucharska-Dziedzic sporo też podróżuje własnym samochodem. Te przejazdy kosztowały 51 tys. 865 zł. Taksówki 217 zł. Co ciekawe, posłanka wydała aż 7,2 tys. zł na podróże służbowe swoich pracowników. Wypłaciła im też 2,5 tys. zł świadczenia urlopowego. Kupiła dwa telefony służbowe iPhone`a za 3 tys. zł oraz Samsung Galaxy za 1,3 tys. zł. W sprawozdaniu odnotowano także, że na drobne nagrody dla młodzieży wydano tylko 100 zł.
44
Poprzedni artykuł