Chcieli uczcić milenium koronacji pierwszego króla Polski, Bolesława Chrobrego. Sami wszystko załatwili. Ludzi, firmy, pieniądze, a nawet część procedur. Urząd Miasta miał dać tylko kawałek trawnika w parku przy ul. Podwale. Edyta Gajda – z całym majestatem burmistrza Żar – pomysł poparła, po czym zmieniła zdanie.
Oszukani i zlekceważeni czują się członkowie stowarzyszenia Związku Łużyczan w Polsce – Macierz Łużycka. Mówią o niespełnionych obietnicach, zwodzeniu, odwlekaniu. Chodzi o ich inicjatywę, wpisującą się w ogólnopolską akcję uświetnienia 1000-lecia koronacji Bolesława Chrobrego. A konkretnie – budowę pomnika pierwszego polskiego króla w Żarach, przy ul. Podwale. Bo od dziewięciu miesięcy rozmowy są w zawieszeniu.
Społecznicy własną pracą i działaniem pozyskują pieniądze, już teraz zaangażowali wiele podmiotów i osób prywatnych. Na ukończeniu jest projekt pomnika i wizualizacja.
Są zdruzgotani, bo jedyne, o co prosili, to reprezentacyjne miejsce, w którym pomnik mógłby stanąć, by zwiększyć zainteresowanie mieszkańców i turystów.
Stowarzyszenie chciało wypowiedzieć się na ten temat podczas wczorajszej (6.02.) sesji, ale nie zostali uwzględnieniu w porządku obrad.
Prosili o miejsce
O sprawie rozmawiamy z Andrzejem Jasińskim, wiceprezesem stowarzyszenia i Grzegorzem Szudrowiczem, jego członkiem.
Spotykali się z burmistrz Edytą Gajdą od połowy ubiegłego roku.
– Przedstawiliśmy się najpierw, ale już wtedy zaczęliśmy mówić o pomyśle budowy pomnika. To ważne dla całego kraju z racji jubileuszu, ale trzeba pamiętać, że są zapiski, iż Bolesław Chrobry był tutaj, w Żarach – podkreśla A. Jasiński.
Najpierw urodził się pomysł, potem były rozmowy. Bo przecież rok 2025 to rok 1000-lecia koronacji naszego pierwszego króla
– Potem do pani burmistrz poszło formalne pismo, że chcemy postawić z tej okazji pomnik. Otrzymaliśmy zgodę z propozycją lokalizacji przy Szkole Podstawowej nr 8. Ona nosi imię Bolesława Chrobrego, ale naszym zdaniem, to nie byłaby właściwa lokalizacja. Szkoła jest czynna w dni robocze, maksymalnie do godzin popołudniowych. A chodzi o to, by pomnik był cały czas ogólnodostępny. Trudno sobie to wyobrazić, jeśli mówimy o szkole – argumentuje G. Szudrowicz.
Wszyscy słyszeli…
Zgodnie mówią, że w Niemczech zainteresowanie regionem Łużyce jest bardo duże.
– Tam ta kultura kwitnie. Ale stolicę polskich Łużyc łukiem omijają, bo tu nic nie ma. Taki pomnik byłby z całą pewnością atrakcją – przekonują.
Dlatego rozmawiali dalej, bo zostało zorganizowanych kilka spotkań.
– Pomysł lokalizacji przy szkole w końcu upadł. Przewinął się jeszcze inny – w parku w rejonie ronda ks. Demela. Ale tam był kiedyś cmentarz. Tu jakakolwiek ingerencja w grunt mogłaby się wiązać z dużymi trudnościami i dodatkowymi procedurami, gdyby zostały odnalezione szczątki – mówi A. Jasiński.
Potem dyskutowali o parku przy ul. Podwale. Tu też były wahania, w którym miejscu miałby stanąć. Czy przy kamieniu, bliżej kamienicy pożydowskiej, ale tym fragmentem zarządza Starostwo Powiatowe. Potem był pomysł blisko murów, ale zbyt blisko, by pomnik był dobrze widoczny. Ostatecznie, po kilku spotkaniach i wielu rozmowach, stanęło na tym, że pomnik zostanie postawiony bardziej na środku, bliżej ulicy, zamiast jednego z klombów.
– Porozumieliśmy się wszyscy, że tu będzie najwłaściwsza lokalizacja. Zrobiliśmy zdjęcia i podczas spotkania w grudniu z panią burmistrz usłyszeliśmy, że to ostatecznie jest ten punkt miasta. Na spotkaniu byliśmy obaj, był też Tomasz Olgierd Major, prezes i Rafał Szymczak, żarski regionalista. Ze strony miasta obecna była burmistrz Edyta Gajda i wiceburmistrz Angelika Sznabel. Wszyscy uczestnicy słyszeli to zapewnienie – tłumaczy G. Szudrowicz.
Wtedy też zapadła decyzja, że na następnym spotkaniu zostanie podpisany list intencyjny w sprawie lokalizacji pomnika. Na podpisanie umówili się na 20.01. Poprosili o wcześniejsze przesłanie projektu porozumienia.
– Chcieliśmy się z nim zapoznać wcześniej, skoro mieliśmy podpisać – argumentuje G. Szudrowicz.
Ona naprawdę docenia
Ale do 19.01., czyli do niedzieli, a zatem w przeddzień planowanego spotkania, projekt porozumienia nie został przesłany. Nie było też żadnej innej formy kontaktu ze strony Urzędu Miasta.
Dlatego tego dnia (19.01.) zaniepokojony prezes T. Olgierd Major zapytał E. Gajdę przez messenger, co dalej z pomnikiem. Informował, że dzięki kontaktom i przyjaciołom, sztabowi ludzi w całej Polsce, w tym przedsiębiorcom, którzy zaproponowali pomoc, związek jest przygotowany do natychmiastowego ruszenia z projektem. Od porozumienia, przez nadzór archeologiczny, projekty fundamentów, po wykonanie wykopu. I o tym, że jeszcze przed końcem stycznia będą mieli projekty prof. Czesława Dźwigaja, światowej sławy rzeźbiarza z Krakowa.
„Tak wielu ludzi (…) chce pani zawieść? Niestety znów czujemy się przez panią niedocenieni, zapomniani. Czy przygotowanie takiego porozumienia jest takim wielkim problemem, że wstrzymuje pani pozostałe działania?” – pisał do burmistrz T. Olgierd Major.
– Otrzymał w odpowiedzi dość zaskakującą wiadomość od Edyty Gajdy, jak na poziom zaawansowania wcześniejszych ustaleń, zgodnie z którymi pozostało tylko podpisanie kończącego rozmowy dokumentu – ocenia A. Jasiński i pokazuje zrzut korespondencji.
W odpowiedzi od burmistrz znalazły się słowa: „dziękuję za wiadomość i zaangażowanie w sprawę budowy pomnika. W ostatnich dniach pojawiły się nowe okoliczności dotyczące tej inicjatywy, które chciałabym omówić (…). Rozumiem państwa oczekiwanie, doceniam wkład w przygotowania do realizacji tego projektu. Zarówno ze strony państwa, jak i licznych osób, instytucji wspierających tę inicjatywę. Proszę o cierpliwość. Jestem przekonana, że nasze wspólne działania przyniosą efekty, które usatysfakcjonują wszystkie zaangażowane strony”.
– Przyszliśmy na spotkanie w styczniu i usłyszeliśmy w zasadzie tyle, że musi być uchwała Rady Miasta w tej sprawie. A jak byliśmy w lipcu ubiegłego roku u pani burmistrz, to wtedy stwierdziła, że ona się tym zajmie. Pomimo sugestii członkini naszego związku, że to raczej należy do Rady Miasta. W efekcie zwodziła nas przez dziewięć miesięcy. Była cała batalia z przepychaniem się w sprawie lokalizacji. A przecież my nie robimy tego dla siebie, tylko dla ludzi. Bo to podnosi prestiż miasta i jego turystyczną atrakcyjność – argumentują przedstawiciele Związku Łużyczan.
Pomnik jest, ale przyrody
Już po tym spotkaniu usłyszeli od E. Gajdy, że projekt uchwały w tej sprawie stanie na obradach Rady Miasta, 6.02.
– I stanął. W sprawie pomnika. Tyle że przyrody – ironizuje G. Szudrowicz
Sytuacja jest kuriozalna. Stowarzyszenie od miasta nie chce ani złotówki na budowę.
– Już po styczniowym spotkaniu padło dziwne stwierdzenie, że w 2020 r. zmienił się plan zagospodarowania przestrzennego i ten teren jest przeznaczony pod coś innego. Ala ja się zastanawiam, pod co. Pod market? Przecież tu nawet budy z hot-dogami nie postawią, bo nie wolno. A przecież pomnik to element małej zabudowy, która w parku jest jak najbardziej dopuszczalna – denerwuje się A. Jasiński.
Nie ukrywają, że boli ich to zwodzenie przez dziewięć miesięcy.
– My w tym czasie prosiliśmy przedsiębiorców o pomoc, żeby zechcieli partycypować w kosztach. Jedna firma zgodziła się za darmo zrobić wykop, inna – projekt fundamentów. Załatwiłem cement i stal za pół darmo, dzwoniłem do kamieniołomu – dadzą postument po kosztach, nawet za transport nie chcieli więcej. Tyko żeby za paliwo zwrócić. Za darmo załatwiłem nadzór archeologiczny. I to wszystko dawno można było zrobić. A teraz przecież jeszcze cała droga formalna, warunki zabudowy, zgody konserwatora zabytków, przyrody – wylicza G. Szudrowicz.
W tej sytuacji nie ma pewności, czy milenijny rok nie zdąży upłynąć…
Sami sobie winni?
Poprosiliśmy E. Gajdę o komentarz dotyczący rozmów i planowego na dzień 20.01. podpisania porozumienia w sprawie lokalizacji pomnika. Wspominaliśmy, że po stronie Związku Łużyczan leżeć miały sprawy projektu, wykonania, sfinansowania montażu. Pytaliśmy o wiadomość pani burmistrz w przeddzień planowanego podpisania porozumienia. I dlaczego do podpisania nie doszło, pomimo wielokrotnie powtarzanych zapewnień. Dociekaliśmy dlaczego, pomimo deklaracji, w program sesji Rady Miasta 6.02. nie został wprowadzony odpowiedni projekt uchwały.
Wszystkie te pytania pozostały bez odpowiedzi. Pojawiła się jedna. Wynika z niej, że w zasadzie winne jest stowarzyszenie.
– Zaproponowana przez związek lokalizacja jest niezgodna z zapisami miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego. Co więcej, nie przedłożono jeszcze projektu samego pomnika, który będzie bazą do wszelkich uzgodnień – w kwestiach konserwatorskich oraz w zakresie lokalizacji – informuje Agnieszka Zychla, rzeczniczka Urzędu Miasta.
Dlaczego związek nie usłyszał tego, gdy na początku października 2024 r. proponował tę właśnie lokalizację? Tego nie wiemy. Wiemy na pewno, ile są warte słowa poparcia dla społecznych inicjatyw i bezinteresownego zaangażowania w sprawy miasta i mieszkańców.
13