Pojechaliśmy na śmietnisko w Mirocinie Dolnym. Nie było tam żywej duszy.
Na śmietnisku nie spotkaliśmy powiązanych z nim ludzi powiązanych, czyli między innymi Józefa Garbosia, Elżbiety Rojek, Ireneusza Winiarskiego, Dariusza Tarłowskiego, Michała Knasia. Nie spotkaliśmy tam prawników wynajmowanych przez spółkę Irreco, którzy jeszcze niedawno straszyli nas i mieszkańców pozwami. Nie spotkaliśmy tych wszystkich śmieciowych biznesmenów, których nazwisk nie znamy, a którzy przyjeżdżali na śmietnisko wypasionymi furami i zarabiali krocie. Nie spotkaliśmy urzędników ze starostwa i urzędu marszałkowskiego. Nie spotkaliśmy inspektorów WIOŚ.
Kupa odpadów
Na śmietnisku zastaliśmy dwie puste budy. Zastaliśmy szlaban. Zastaliśmy kamerę. Zastaliśmy znak z informacją „ZAKAZ WSTĘPU”. Zastaliśmy drugi znak, z informacją (o ironio!) „ZAKAZ SKŁADOWANIA ŚMIECI!”. Zastaliśmy 230 tysięcy ton odpadów zwiezionych przez śmieciowych biznesmenów za pozwoleniem urzędników z urzędu marszałkowskiego, starostwa i prokuratorów. Zastaliśmy śmierdzące bajoro odcieków z odpadów, pełne metali ciężkich i nie wiadomo czego jeszcze.
Gdzie oni są?
Przez cztery minione lata mieszkańcy Mirocina Dolnego walczyli o zakaz zwożenia odpadów. Teraz będą musieli walczyć o zabezpieczenie tego miejsca i dokończenie prac (o ile to w ogóle można dokończyć). Wszak w minionych latach urzędnicy i tak zwani eksperci, specjaliści, co chwila przestrzegali, że niezakończona rekultywacja będzie wielkim zagrożeniem dla ludzi i przyrody. Co z tym zagrożeniem? Istnieje, czy go nie ma? I gdzie są dziś ci wszyscy politycy, samorządowcy, urzędnicy, specjaliści i eksperci?
Brak rozwiązań
Śmietnisko w Mirocinie Dolnym, szumnie nazywane „rekultywacją”, jest dziełem nie tylko śmieciowych biznesmenów powiązanych ze spółką Irreco ludzi mafii śmieciowej, ale też polityków, samorządowców i urzędników. Zgodę na prowadzenie tej „rekultywacji” wydał lubuski urząd marszałkowski, a decyzję w sprawie ilości i jakości zwożonych odpadów wydało nowosolskie starostwo. Jeśli spółka Irreco ogłosi upadłość, to obowiązek zakończenia prac spadnie na urząd marszałkowski.
Dwa tygodnie temu zapytaliśmy marszałka między innymi o to, czy lubuski urząd marszałkowski widzi jakieś rozwiązania dla tej trudnej sytuacji, żeby zadbać o bezpieczeństwo ludzi i przyrody, a jeśli tak, to jakie.
„Członkowie Zarządu Województwa Lubuskiego na posiedzeniu 28 maja 2024 r. polecili wszcząć procedury zmierzające do wyjaśnienia zaistniałej sytuacji” – odpisał lakonicznie Zdzisław Haczek, rzecznik prasowy marszałka. Czyli urząd nie ma gotowych rozwiązań, choć alarmy są podnoszone od bardzo dawna.
Pierwsze zatrzymania
Obecnie Prokuratura Okręgowa w Katowicach prowadzi śledztwo w sprawie „rekultywacji” w Mirocinie Dolnym.
„Przedmiotem śledztwa Prokuratury Okręgowej w Katowicach są przestępstwa przeciwko działalności instytucji państwowych oraz samorządu terytorialnego, w tym w szczególności powoływanie się na wpływy w różnych instytucjach państwowych, w tym w urzędach administracji rządowej i samorządowej, aresztach śledczych i w prokuraturze” – poinformował nas prokurator Aleksander Duda, rzecznik prasowy tej prokuratury.
Do tej pory w sprawie zatrzymano i przesłuchano sześć osób, w tym trzech przedsiębiorców, jednego emerytowanego oficera policji, a także dwoje urzędników z województwa lubuskiego – pracownika urzędu marszałkowskiego i byłą pracownicę nowosolskiego starostwa. Urzędnicy usłyszeli zarzuty ujawnienia osobom nieuprawnionym informacji pozyskanych w związku z pełnieniem funkcji publicznej (art. 266 § 2 k.k.). Natomiast pozostałe osoby usłyszały zarzuty płatnej protekcji (art. 230 i 230a k.k.).
Sprawa jest rozwojowa. Prokuratura nie wyklucza, że wkrótce dojdzie do kolejnych zatrzymań.
41
Poprzedni artykuł