Oto zestawienie statystyk naszych szkółek jazdy, które po raz pierwszy starały się szkolić przyszłych kierowców w warunkach epidemii.
Tradycyjnie już dane za pierwsze półrocze bieżącego roku prezentujemy w rozbiciu na dwa kwartały – szczegóły w widocznych obok tabelach.
Zestawienie przygotowaliśmy na podstawie statystyk z nowosolskiego starostwa powiatowego, bo uwzględniają one również dane z dolnośląskiego Wojewódzkiego Ośrodka Ruchu Drogowego. Bowiem nie wszyscy kursanci z naszego terenu zdają egzaminy w Zielonej Górze. Spory odsetek przyszłych kierowców jeździ do Głogowa.
Do zestawienia wybraliśmy tylko te szkoły, gdzie odnotowano przynajmniej 10 egzaminów praktyczny w przeciągu kwartału. Dane uszeregowaliśmy według zdawalności tychże.
Tu warto dodać, że nietypowe wyniki po przecinku wynikają z faktu, iż ogólna liczba egzaminów uwzględnia też osoby, które z różnych przyczyn do egzaminu nie przystąpiły, choć mogły.
Co ważne – pod uwagę wzięliśmy tylko najpopularniejszą kategorię, czyli B.
Przy analizie danych z tabel trzeba jednak wziąć pod uwagę fakt, że ośrodkom z mniejszą ilością kursantów łatwiej było osiągnąć wyższy odsetek zdających. Szkółki, gdzie kursantów liczy się w setkach musiały liczyć się z tym, że statystyki mogą być nieco gorsze.
Ludzie i tak chcą mieć prawko
Podobnie jak przed rokiem, najwięcej kursantów w pierwszym półroczu, bo ponad 220, przewinęło się przez szkółkę Sikes, która siedzibę ma w Nowym Miasteczku, ale posiada też filię w Zielonej Górze. Szefa szkółki Łukasza Sikorę zapytaliśmy, jak wyglądała pierwsza połowa 2020, gdy szkółka musiała zmierzyć się z epidemią. – Ja nie narzekam! – śmieje się komentując swój wynik. – Byliśmy dość długo zamknięci, bo od 20 marca do 7 maja, więc w sumie jakieś półtora miesiąca. Zresztą, WORD-y były zamknięte w podobnym okresie – mówi już na poważnie. – Ludzie i tak chcą robić prawo jazdy, bo każdy chce mieć auto. Teraz to się zrobił nawet większy kocioł w WORD-ach niż zwykle, bo się ludzie nawarstwili. W Głogowie czeka się miesiąc na egzaminy. A tam jeździ dużo osób z Nowej Soli, bo zdawalność jest na poziomie 50 proc, podczas gdy w Zielonej Górze tylko 30 proc. No i przez to czekanie niektórzy mają problem, bo jak jeżdżą tak ledwo, ledwo, to przez ten miesiąc mogą wszystko zapomnieć – wyjaśnia.
Szkółka przetrwała jednak najtrudniejszy okres. – Dostaliśmy pomoc w ramach rządowej tarczy. Jeśli ktoś działa uczciwie i zatrudnia na umowę o pracę to dostał pomoc. A wiem, że są szkoły, gdzie instruktorzy jeżdżą na śmieciówkach – komentuje.
A o jeździe w rękawiczkach mówi tak: – To jest jeszcze mniej higieniczne niż brak rękawiczek, bo ludziom pot spływa po rękach i kapie na fotel.
Miasto kontra plac
Na koniec zerknijmy na dane z zielonogórskiego WORD. Jeśli chodzi o kategorię B, to w pierwszym półroczu 2020, odbyły się tam 5713 egzaminy praktyczne. Aż 65,49 proc. skończyło się wynikiem negatywnym, z czego kursanci mniej więcej po równo oblewali na mieście (1888 osoby) i na placu (1774 osoby). 121 kursantów nie przystąpiło do egzaminu w ogóle, co stanowi dwa procent z całości.
22
Poprzedni artykuł