Strona główna » Gdzie mają się uczyć nasze dzieci?

Gdzie mają się uczyć nasze dzieci?

przez Adam Sommerfeld

Czy 60 uczniów Społecznej Szkoły Podstawowej w Szprotawie będzie się miało gdzie uczyć od grudnia? Burmistrz wstrzymał subwencję oświatową dla szkoły, a dyrektor Zespołu Szkół Ogólnokształcących wypowiedział umowę najmu pomieszczeń.
„Regionalną” zaalarmowali rodzice uczniów Społecznej Szkoły Podstawowej. A to dlatego, że dalsza edukacja ich dzieci jest zagrożona. Obawiają się, że przez decyzje urzędników będą musieli szukać dla nich innych szkół. Skarżą się, że to już kolejna próba uniemożliwienia działalności szkoły. Najpierw była przymiarka do trzykrotnej podwyżki czynszu za najem pomieszczeń, potem nakaz wyprowadzki i teraz kolejny. Do tego utrata subwencji oświatowej, wstrzymanej przez burmistrza. Dla szkoły to oznacza widmo zamknięcia.
Ciągle pod górę
Szkołę założyło i prowadzi Stowarzyszenie Absolwentów i Przyjaciół Liceum Ogólnokształcącego im. Bolesława Chrobrego w Szprotawie. To właśnie w budynku LO przy ul. Niepodległości (które po przejęciu przez gminę zmieniło nazwę na Zespół Szkół Ogólnokształcących) do połowy tego roku szkoła miała swoją siedzibę. 
W czerwcu, z powodu uruchomienia w ZSO aż sześciu klas, dla Społecznej Szkoły Podstawowej zabrakło miejsca i dyrekcja wypowiedziała jej umowę najmu pomieszczeń Stowarzyszeniu, które prowadzi szkołę, zaproponowano tak zwany budynek B przy ul. Sobieskiego, należący do Szkoły Podstawowej nr 2 przy ul. Sobieskiego. Jak się okazuje, teraz i z niego szkoła musi się wynieść. Dlaczego? Bo podobno jego stan techniczny zagraża bezpieczeństwu. Szkoła ma opuścić pomieszczenia z końcem listopada.
– Obecne władze w Szprotawie robią wszystko, aby zlikwidować naszą szkołę. Najpierw podwyżka czynszu, teraz wypowiedzenie najmu lokalu. Gdzie mają się uczyć nasze dzieci? Na ulicy? – pytają rodzice. – Przykro jest nam podwójnie, bo przecież tę szkołę zakładała Dorota Grzeszczak, która teraz jest zastępcą burmistrza.
Ludzka przyzwoitość
W podobnym tonie wypowiada się Artur Sączawa, mąż jednej z pracownic szkoły. 
 – Tu nie chodzi tylko o miejsca pracy nauczycieli i dobro uczniów, ale ludzką przyzwoitość. Ta szkoła była potrzebna pani Grzeszczak w walce z poprzednim burmistrzem. Wypowiedzenie umowy najmu i zablokowanie subwencji są po to, aby ta szkoła zniknęła – uważa. 
Krystyna Kopaniecka, dyrektor szkoły, nie ukrywa, że sytuacja jest trudna. 
– Burmistrz bezpodstawnie wstrzymał nam subwencję oświatową na uczniów za wrzesień i październik. Wcześniej urzędnicy sami zaproponowali nam budynek SP nr 2, który teraz, zdaniem burmistrza, nie spełnia norm bezpieczeństwa – wytyka dyrektorka. 
W sprawie wstrzymania subwencji stowarzyszenie wystosowało skargę na burmistrza do Rady Miasta. 
– Zamknięcie budynku B nie jest spowodowane potrzebą dostosowania go do wymogów przeciwpożarowych, a wyłącznie chęcią wypowiedzenia umowy najmu szkole  – oświadczają członkowie stowarzyszenia. – Komendant Powiatowy Straży Pożarnej nie wydał zakazu użytkowania budynku. Stowarzyszenie jest obiektem bezprawnych działań burmistrza oraz dyrektora ZSO.
Fakty związane z zagrożeniem
Zastępca burmistrza Szprotawy, Dorota Grzeszczak, zapewnia, że miastu zależy na istnieniu szkoły, ale na warunkach zgodnych z prawem. Choć to Ratusz zaproponował stowarzyszeniu przeprowadzkę do budynku B, należącego do podległej miastu SP nr 2, winą za stan techniczny tego budynku obarcza stowarzyszenie.
  – Przeprowadzając się, stowarzyszenie zarządzające szkołą musiało dokonać zmiany w ewidencji, dołączając opinie Sanepidu, Straży Pożarnej i Kuratorium Oświaty. Dopiero po naszym monicie w budynku przeprowadzono kontrolę służb. Ujawniono fakty związane z zagrożeniem bezpieczeństwa i życia osób przebywających w budynku – przekonuje wiceburmistrz. Jakie to „fakty”? Tego wiceburmistrz nie wylicza. Przekonuje jednak, że w tej sytuacji burmistrz musiał wstrzymać subwencję oświatową.
Nie ma zakazu użytkowania
Zapytaliśmy Straż Pożarną i Sanepid, jakie „fakty związane z zagrożeniem bezpieczeństwa i życia” uniemożliwiają uczniom naukę w budynku?
Jacek Stępień, dyrektor Powiatowej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej, zapewnia, że kontrola nie wykazała żadnych nieprawidłowości w budynku. Ma jedno zastrzeżenie – dotyczące terminu kontroli.
– Taka kontrola powinna się odbyć przed rozpoczęciem roku szkolnego, a nie w jego trakcie, we wrześniu. Stowarzyszenie ma szczęście, że nie wykazaliśmy żadnych nieprawidłowości – mówi.
Pewne nieprawidłowości wykazali strażacy, jednak nie na tyle poważne, żeby wydać zakaz zakazu użytkowania budynku. 
– Najpoważniejsze uchybienia dotyczą braku wyodrębnionej klatki schodowej i impregnatu niepalnego w pomieszczeniu biblioteki na poddaszu szkoły – mówi bryg. Jan Marszałek, komendant żagańskiej Państwowej Straży Pożarnej. 
W sprawie dalszego funkcjonowania szkoły w budynku przy ul. Sobieskiego planowane jest spotkanie burmistrza ze stowarzyszeniem. Czy uda się dojść do porozumienia? Do tematu wrócimy.

Tobie może spodobać się

Zostaw komentarz